Trener niepocieszony

Choć Barcelona zdobyła trzy punkty z Deportivo Alaves, Hansi Flick nie skakał z radości.

Niemiecki szkoleniowiec miał pretensje do swoich podopiecznych. Fot. PAP/EPA

HISZPANIA

Od początku sezonu Barcelona zagrała siedem meczów w roli gospodarza i wszystkie wygrała. Podopieczni Hansiego Flicka przed własną publicznością punktują hurtowo, niezależnie od tego, na którym stadionie w stolicy Katalonii grają. Od początku sezonu grali przecież na arenie na wzgórzu Montjuic, a dopiero od niedawna przenieśli się z powrotem po ponad dwóch latach na Camp Nou, na którym wciąż trwa remont. W sobotę zespół trenera Flicka pokonał u siebie Deportivo Alaves 3:1.

Mogli zrobić więcej

Niemiecki szkoleniowiec nie był jednak szczególnie zadowolony z trzech punktów. Przyjezdni wyszli na prowadzenie już w 1 minucie, a Blaugrana musiała odrabiać straty. Do końca pierwszej połowy wygrywała 2:1 po golach Lamine’a Yamala i Daniego Olmo, a ten ostatni dobił rywali w doliczonym czasie. To było za mało, żeby zadowolić trenera. Po ostatnim gwizdku Flick pozostał na ławce rezerwowych i ze smutkiem w oczach patrzył przed siebie. Kamery uchwyciły moment, gdy podszedł do niego jego podopieczny, Raphinha, który próbował go pocieszać. Na nic się zdały starania Brazylijczyka – nie przywrócił uśmiechu na twarzy Niemca. – Trener czuł, że mogliśmy zrobić na boisku wiele więcej. Wiemy, że stać nas na lepszą grę. Odczucie szkoleniowca jest takie, że zespół nie gra na miarę swoich możliwości. Uważam, że nie jesteśmy w najlepszej dyspozycji i musimy się mocno poprawić. W sobotnim meczu najważniejsze było zwycięstwo. Mamy oczywiście czas, żeby naprawić wszystkie złe rzeczy. Jestem pewien, że wrócimy do najlepszej dyspozycji i będziemy wygrywać, grając dobrze. Jeśli jednak będą takie mecze, w których można zagrać słabo, żeby wygrać… Cóż, czasem tak musi być. Najważniejsze są trzy punkty – powiedział Raphinha. Z całą pewnością wpływ na taką reakcję trenera miała wtorkowa porażka w Lidze Mistrzów w Chelsea. Blaugrana została pozbawiona szans w starciu na Stamford Bridge i było 0:3. Co więcej, szkoleniowiec zdaje też sobie sprawę, że zespół musi poprawić swoją grę w trybie natychmiastowym, bo przed nim spotkanie z głodnym punktów Atletico Madryt, które odbędzie się już jutro.

Kibice zasłużyli

Wydarzeniem weekendu w Hiszpanii było Gran Derbi, czyli starcie Sevilli z Betisem (często mylnie nazywany jest tak mecz Realu Madryt z Barceloną). Derby Sewilli to poważne wydarzenie w Andaluzji, które zawsze budzi ogromne emocje. Kibice Betisu marzyli o zwycięstwie na terenie rywala. Odkąd w 2020 roku Manuel Pellegrini został opiekunem tej drużyny, Los Verdiblancos ani razu nie pokonali Sevilli na stadionie Ramona Sancheza Pizjuana. W końcu doczekali się przełamania. Betis wygrał 2:0 po bramkach Pablo Fornalsa i Sergiego Altimiry w drugiej połowie. – Fakt, że to moje pierwsze zwycięstwo na terenie Sevilli, nie ma znaczenia. Kibice Betisu na taką wygraną zasłużyli. Minęły lata, od ostatniej wygranej na tym stadionie. Poza tym, te trzy punkty były bardzo ważne, żeby utrzymać się w czołówce tabeli. Z kolei pod względem emocjonalnym ta wygrana jest warta 9 lub 12 punktów! To zwycięstwo, z którego będziemy się cieszyć przez kilka miesięcy, do następnych derbów – powiedział Manuel Pellegrini.

Niepotrzebna przerwa

W trakcie rywalizacji nie zabrakło kontrowersji. Na kilka minut przed końcem sędzia Jose Luis Munuera Montero przerwał spotkanie. Wszystko przez to, że kilku kibiców Sevilli rzuciło na murawę butelki. Sprawa zrobiła się poważna, a na murawie pojawili się przedstawiciele policji. Po chwili konsternacji arbiter zdecydował, żeby przerwać mecz na 15 minut. Oba zespoły nie zgadzały się z jego decyzją, chcąc grać. Po kwadransie spędzonym w szatniach zawodnicy wybiegli na boisko, ale wynik nie uległ zmianie. Hiszpańscy kibice, którzy nie są szczególnie zadowoleni z pracy sędziów w LaLidze, w mediach społecznościowych stwierdzili, że zupełnie niepotrzebnie przedłożono wydarzenie o 15 minut, a sędzia chciał zrobić z siebie postać pierwszoplanową.


14. KOLEJKA

◾ Getafe – Elche 1:0 (0:0)

1:0 – Arambarri (56)

Mallorca – Osasuna 2:2 (0:0)

1:0 – Muriqi (62, karny), 2:0 – Muriqi (66), 2:1 – R. Garcia (82), 2:2 – Boyomo (90+3)

Barcelona – Deportivo Alaves 3:1 (2:1)

0:1 – Iabnez (1), 1:1 – Yamal (8), 2:1 – Olmo (26), 3:1 – Olmo (90+3)

Levante – Athletic 0:2 (0:2)

0:1 – Navarro (3), 0:2 – N. Williams (44)

Atletico Madryt – Real Oviedo 2:0 (2:0)

1:0 – Sorloth (16), 2:0 – Sorloth (26)

Real Sociedad – Villarreal 2:3 (0:1)

0:1 – A. Perez (31), 0:2 – Moleiro (57), 1:2 – Soler (60), 2:2 – Barrenetxea (87), 2:3 – Moleiro (90+5)

Sevilla – Betis 0:2 (0:0)

0:1 – Fornals (54), 0:2 – Altimira (68)

Celta – Espanyol 0:1 (0:0)

0:1 – Kike (86)


1. Barcelona

14

34

39:16

2. Villarreal

14

32

29:13

3. Real M.

13

32

28:12

4. Atletico

14

31

27:11

5. Betis

14

24

22:14

6. Espanyol

14

24

18:16

7. Getafe

14

20

13:15

8. Athletic

14

20

14:17

9. Sociedad

14

16

19:21

10. Elche

14

16

15:17

11. Rayo

13

16

12:14

12. Celta

14

16

16:19

13. Sevilla

14

16

19:23

14. Alaves

14

15

12:15

15. Mallorca

14

13

15:22

16. Valencia

13

13

12:21

17. Osasuna

14

12

12:18

18. Girona

13

11

12:25

19. Levante

14

9

16:26

20. Oviedo

14

9

7:22

1-4 – LM, 5 – LE, 6 – elim. LK, 18-20 – spadek

13 – Mbappe (Real M.), 8 – Lewandowski (Barcelona), Muriqi (Mallorca), 7 – J. Alvarez (Atletico), F. Torres (Barcelona)

Kacper Janoszka

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się