Trener ma pretensje do siebie
Nie wiem, czy byłem wystarczająco precyzyjny w przedstawieniu planu na mecz - stwierdził po kolejnej porażce Daniel Myśliwiec.
Piłkarze Piasta z Pogonią nawalili. Na zdjęciu Oskar Leśniak. Fot. Norbert Barczyk / Press Focus
PIAST GLIWICE
W poniedziałkowym meczu Piast wcale nie obronił tezy, że gra nieźle, tylko wyników nie ma. Mecz z Pogonią był zły, chaotyczny i nie układał się po myśli gospodarzy, którzy mają tylko punkt przewagi nad strefą spadkową.
Nie ten plan?
Przed spotkaniem z Portowcami Daniel Myśliwiec przekonywał, że jest spokojny o dyspozycję swojej drużyny, bo w ostatnim czasie gra tak, że powinna punktować w każdym meczu. Spotkanie z Pogonią był jednak tego zaprzeczeniem. Może na początku jeszcze wszystko było w porządku, ale potem w poczynania gospodarzy wkradała się coraz większa niedokładność i nieporadność. Z kolei gliwicka defensywa pozwalała rywalom na zbyt wiele, czego efektem był strach kibiców Piasta po każdym długim podaniu za plecy obrońców gospodarzy. Jakby tego było mało, zawodnicy z Okrzei znów pomogli rywalom zdobyć bramki, przez co ich sytuacja w ligowej tabeli już nie wygląda tak komfortowo jak jeszcze niedawno.
Mówi się, że o utrzymanie i mistrzostwo walczy się przede wszystkim głową, więc sfera mentalna może okazać się w najbliższym czasie kluczowa. Szkoleniowiec Piasta czuje chyba pismo nosem, bo po poniedziałkowym meczu całą winę za przebieg spotkania wziął na siebie, ściągając presję ze swoich zawodników. – Mam trochę pretensje do siebie, bo nie wiem, czy byłem wystarczająco precyzyjny w przedstawieniu planu na mecz – mówił po porażce 0:2 Daniel Myśliwiec. – Po wywalczeniu piłki szybko ją oddawaliśmy, bo chcieliśmy zagrać za linię obrony, ale bez wyciągnięcia konkretnego piłkarza powodowało to słabą kontrolę nad meczem. Przez ten brak kontroli rodziły się sytuacje, jak choćby ta druga bramka, gdzie straciliśmy głowę i nieodpowiednio szybko zareagowaliśmy na rywala. Mam potężne pretensje do siebie – kajał się trener ekipy z Okrzei.
Było gorzej
Przed Piastem walka na całego o utrzymanie, bo tylko trzy punkty dzielą śląski klub od strefy spadkowej. – Przychodząc do Piasta, byliśmy w fatalnej sytuacji, żeby nie powiedzieć w bardzo, bardzo fatalnej. Mieliśmy kilka punktów do tego, żeby wydostać się z czerwonej strefy. Teraz jesteśmy w dalszym ciągu nad kreską, co nie znaczy, że nie jesteśmy świadomi tego, że musimy punktować. Bardzo chcemy to robić, co pokazuje, że najważniejsza w piłce jest odwaga – przekonywał Myśliwiec, który teraz ma odpowiednio przygotować zespół do dwóch arcyważnych meczów: z Lechią w Gdańsku i Arką Gdynia u siebie w najbliższych kolejkach. – Mam nadzieję, że do Gdańska pojedziemy zdecydowanie bardziej odważni, przy zachowaniu odpowiedniej kultury. Jednak bazą do wszystkiego powinna być walka, walka i jeszcze raz walka – dodaje szkoleniowiec.
Piłkarze też zdają sobie z tego sprawę. – Takie jest życie, graliśmy o sześć punktów. Przegrywamy drugi mecz z rzędu, musimy się z tym pogodzić, żeby nie było zaraz grania o życie, że będziemy musieli wygrywać. Trzeba mieć ten minimalny komfort. Musimy się po prostu ogarnąć. Gramy u siebie w kratkę i to też na pewno jest do poprawy – zaznacza pomocnik Grzegorz Tomasiewicz, który akurat w meczu z Pogonią nie zagrał poniżej swojego normalnego poziomu.
(KRIS)
