Transfery obywatelskie

Manchester City odpowiada za prawie 1/4 zimowych wydatków transferowych Premier League. Można w nich dostrzec głębszy sens.

Antoine Semenyo w nowych barwach strzela aż miło! Fot. News Images/SIPA USA / Press Focus

ANGLIA

Od jakiegoś czasu Obywatele całkiem subtelnie wymieniają zużyte elementy swojej układanki. Zimą dokooptowali do drużyny Antoine Semenyo z Bournemouth (72 mln euro) i Marca Guehiego z Crystal Palace (23 mln). Cała Premier League wydała około 450 mln. Cena za tego pierwszego jest mniej więcej adekwatna (jak na to, co płaci się w Premier League), a Ghańczyk szybko zaczął się spłacać, strzelając gole w czterech z pięciu dotychczasowych występów. Ten drugi zaś to reprezentant Anglii kupiony zdecydowanie poniżej wartości rynkowej. Gdyby Widzew dorzucił kilka milionów euro do swoich wydatków, może też by go mógł kupić...

A tak na poważnie, to City na transferach nie szczędzi, szczególnie że Pep Guardiola jest bardzo wybredny. Aczkolwiek odkąd Katalończyk przybył do błękitnej części Manchesteru, tworząc tam znakomitą maszynę, i tak... wydał kilkaset milionów mniej niż rywale z czerwonej części miasta, którym daleko do wymarzonych sukcesów. Latem około 100 mln euro kosztowało trzech graczy – z miejsca podstawowy Gigi Donnarumma, który zastąpił Edersona, Rayan Cherki, mający być nowym Kevinem De Bruyne, a także Rayan Ait-Nouri, który... po prostu ma być nowym lewym obrońcą. Dwóch pierwszych to już kluczowe postacie City, aAlgierczyk jeszcze szuka odpowiedniego poziomu. Ciekawe jest to o tyle, że Donnarumma kosztował mniej niż prawie dziewięć lat temu Ederson, a Cherki znacznie mniej niż De Bruyne w 2015 (36,5 mln do 76 mln). Jeśli natomiast założymy, że Semenyo ma zastąpić jeden z największych niewypałów ery Guardioli, Jacka Grealisha, którego wypożyczono pół roku temu do Evertonu, to także wyjdzie na finansowy plus: bo Anglik kosztował zawrotne i kompletnie przestrzelone 117,5 mln euro.

Nie chodzi tu rzecz jasna o budowanie narracji, że szejkowie z City są oszczędni i działają ekonomicznie, bo nie są aż tak rozrzutni, jakby się mogło wydawać. A nawet jeśli już wydają – to z głową i pomysłem. Zobaczymy, czy dzisiaj w rewanżu z Newcastle przełoży się to na awans do finału Pucharu Ligi.

Piotr Tubacki

Półfinał Pucharu Ligi Angielskiej

Środa: Man. City – Newcastle (21.00, pierwszy mecz 2:0)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się