Transferowa zagadka
Damian Kądzior przed ligową wiosną imponuje strzelecką formą. Na tureckich boiskach zabrakło Daniego Sandovala.
Dani Sandoval polskie boiska zna bardzo dobrze, bo ostatnio występował w barwach Wieczystej. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus
GKS TYCHY
Podczas zgrupowania w tureckim kurorcie Belek GKS Tychy miał zakontraktowane dwa sparingi. W pierwszym, trwającym 4x30 minut, wygrał 4:3 z węgierskim drugoligowcem Kecskemeti TE. W kolejnym, rozegranym wczoraj już w typowym piłkarskim wymiarze czasowym, tyszanie pokonali 2:1 Gjilani KF z kosowskiej ekstraklasy.
Śląski zespół objął prowadzenie już w 4 minucie. Bramkę zdobył – po zagraniu Pawła Łysiaka – Damian Kądzior, dla którego było to już czwarte trafienie w tegorocznych sparingach. Rywale wyrównali tuż przed przerwą. Zwycięskiego gola w 61 minucie strzelił Jakub Tecław, w zamieszaniu po rzucie rożnym.
Na murawie w tych meczach nie pojawił się Dani Sandoval, który jest największą tyską transferową zagadką tej zimy. Po okresie sięgania po zawodników z obszarów niemieckojęzycznych włodarze GKS-u po zakończeniu rundy jesiennej poszli dalej. 15 grudnia ubiegłego roku sprowadzili do klubu Hiszpana. Dodajmy, że nie musieli lecieć na Półwysep Iberyjski. Wystarczyło pokonać niespełna 100 kilometrów…
Wychowany w Gijon
Pomocnik urodzony 16 lutego 1998 roku w Gijon w Polsce zameldował się 1 lipca 2024 roku, bo tego dnia podpisał dwuletni kontrakt z drugoligową wówczas Wieczystą Kraków. Trener Sławomir Peszko nie od razu postawił na wychowanka Sportingu. W sumie Sandoval w swoim pierwszym sezonie na polskich boiskach wystąpił w 25 spotkaniach, aż 10-krotnie wchodząc na murawę z ławki rezerwowych. To mu i tak wystarczyło, żeby zdobyć pięć bramek i dorzucić do dorobku sześć asyst. Najważniejsze jednak, że razem z zespołem przez baraże wspiął się na zaplecze ekstraklasy. – Polska okazała się bardzo interesującym i ładnym krajem – powiedział w klubowych mediach hiszpański pomocnik. – Czasem jest co prawda zimno, ale to nie jest dla mnie problem. Z piłkarskiego punktu widzenia najważniejsze, że II liga, I liga i ekstraklasa mają bardzo dobre stadiony i ciekawą otoczkę meczów.
Odrobić straty
Sandoval nie mógł się jednak w pełni cieszyć grą w tym sezonie, bo w rundzie jesiennej tylko siedmiokrotnie pokazał się na murawie, a siedem ostatnich spotkań w minionym roku oglądał z trybun. Nic więc dziwnego, że z dorobkiem dwóch asyst, nie czekając na termin zakończenia kontraktu, zaczął się rozglądać za nowym klubem. – Rozmawiałem z innymi zawodnikami o GKS-ie Tychy, kiedy byłem w Wieczystej – dodał tyski Hiszpan. – Opowiadali mi, że to duży klub i ma piękny stadion oraz dobrą bazę treningową. Kiedy więc trener Piszczek do mnie zadzwonił, wiedziałem, z czym się zmaga drużyna. Jej miejsce w tabeli nie było dla mnie problemem. Druga runda jest wystarczająco długa, żeby odrobić straty. Cieszę się, że mogę tu pracować i chcę wygrywać mecze. Pierwsze wrażenie jest bardzo dobre. Koledzy w szatni są w porządku. W tej chwili najlepiej rozumiem się z Luisem Silvą, bo rozmawiamy po hiszpańsku i to dla mnie łatwiejsze, ale Paweł Łysiak, z którym graliśmy w Wieczystej, też jest bardzo dobrym kolegą z drużyny. Pozostałych poznaję i z dnia na dzień jest coraz lepiej. Treningi są bardzo ciężkie, ale też bardzo dobre. Jestem więc szczęśliwy.
Debiut w LaLiga2
Swoje najlepsze lata Sandoval spędził w Realu Oviedo. Tam właśnie poznał smak LaLiga2, ale na debiucie z CD Tenerife 29 maja 2021 roku skończyły się jego marzenia o wielkiej piłce. – Po tym, jak dołączyłem do Realu Oviedo, poczułem smak futbolu – przypomniał nowy zawodnik tyszan. – Grałem też w trzecioligowym Realu Murcia, Atletico Levante i Oviedo Vetusta, ale najwięcej spotkań rozegrałem w IV lidze – w SD Logrones i AD Merida, skąd dołączyłem do Wieczystej. Zawsze grałem na skrzydle, ale pozycja wahadłowego jest bardzo podobna. Owszem jest dużo biegania, ale dla mnie to nie jest problem. Decyzja należy do trenera, a ja po prostu chcę grać i to jest najważniejsze.
Jutro tyszanie opuszczą Antalyę, a w sobotę – już w polskich warunkach – zmierzą się z Polonią Bytom. Czy Sandoval będzie już do dyspozycji trenera?
◼ GKS Tychy - Gjilani KF 2:1 (1:1)
1:0 - Kądzior, 4 min, 1:1 - nieznany, 43 min, 2:1 - Tecław, 61 min.
GKS Tychy: (I połowa) Mądrzyk - Stefansson, Łasicki, Lipkowski - Jankowski, Listkowski, Bieroński, Keiblinger - Kądzior, Krawczyk, Łysiak; (II połowa) Kołotyło - Silva, Tecław, Machowski - Błachewicz, Szpakowski, Wuwer, Kubik - Barański, Rumin, Wełniak. Trener: Łukasz PISZCZEK.
