Tradycyjnie jest ciekawie

Na półmetku sezonu mamy spodziewanego lidera oraz niespodzianki za jego plecami. Emocje są zarówno na górze, jak i na dole tabeli.

Mecze Wisły Kraków cieszą się zdecydowanie największym zainteresowaniem w I lidze. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus

BETCLIC 1. LIGA

Kiedy Wisła Kraków spadła z ekstraklasy w 2022 roku, jej celem był natychmiastowy powrót. Za pierwszym razem w barażach zatrzymała „Białą Gwiazdę” Puszcza Niepołomice. W kolejnym sezonie krakowianie dołożyli do gabloty Puchar Polski, ale przypłacili to dopiero 10. miejscem w lidze. W minionych rozgrywkach baraże znów okazały się barierą nie do przeskoczenia, dlatego tym razem Wisła zamierza zrobić wszystko, aby awansować bezpośrednio, bo piątego z rzędu sezonu w I lidze przy Reymonta nikt sobie nie wyobraża. Na razie drużyna Mariusza Jopa wzorowo realizuje plan, zbudowała dziewięć punktów przewagi nad trzecim miejscem w tabeli. Byłoby więcej, ale w ostatnich dwóch spotkaniach krakowianie złapali akurat zadyszkę, przegrywając z Polonią Warszawa (1:2) i bezbramkowo remisując z Pogonią Siedlce. Niemniej łatwiej sobie wyobrazić trzęsienie ziemi w Polsce niż roztrwonienie wiosną przewagi 13-krotnych mistrzów Polski.

Grupa pościgowa

O ile pierwsze miejsce Wisły na półmetku nikogo nie dziwi, o tyle kolejka ustawiona za jej plecami jest już mocno sensacyjna. Krakowian goni dwóch beniaminków, a nie ma wśród nich Wieczystej. Pogoń Grodzisk Mazowiecki musi grać na wynajmowanym stadionie w Pruszkowie, a stawia przede wszystkim na młodych zawodników, dysponując jednym z najmniejszych budżetów w lidze i… nic sobie z tego nie robi, zajmując po połowie sezonu miejsce dające bezpośredni awans do ekstraklasy.

Stawkę barażową otwierają bytomianie, gdzie fantastyczną pracę wykonuje przymierzany do Rakowa trener Łukasz Tomczyk. Jeśli dane mu będzie dalej rozwijać ten projekt, nie można wykluczyć, że klub, który odbudowywany był praktycznie od zera, sportowo zamelduje się w elicie, nawet jeśli organizacyjne oraz infrastrukturalnie nie jest na to jeszcze gotowy.

Wynik zdecydowanie ponad stan zdają się wykręcać również w Chrobrym Głogów. Pytanie, czy tak dobrą dyspozycję podopieczni Łukasza Becelli będą w stanie utrzymać wiosną? Z pewnością poprawić grę i miejsce w tabeli będą chcieli we Wrocławiu, gdzie zdecydowanie bardziej woleliby pójść drogą Lechii Gdańsk niż Wisły i wrócić do ekstraklasy po rocznym rozbracie.

O zakwalifikowanie się do baraży rozegra się prawdopodobnie niezwykle zacięta walka, ponieważ kolejka chętnych do zrealizowania takiego celu minimum, który na półmetku został zweryfikowany jako maksimum, jest wyjątkowo pokaźna. Mowa przede wszystkim o Wieczystej, ŁKS-ie Łódź, Ruchu Chorzów czy Miedzi Legnica. Zajmująca aktualnie szóste miejsce Stal Rzeszów Marka Zuba z pewnością łatwo nie zamierza go jednak ustępować.

Komu spadek?

Z wielką dozą prawdopodobieństwa trójka spadkowiczów wyłoni się z grona: Puszcza Niepołomice, Stal Mielec, Znicz Pruszków, GKS Tychy i Górnik Łęczna. Przewaga trzynastej Odry Opole nad strefą spadkową wynosi już bowiem dziewięć punktów. To zacne grono, biorąc pod uwagę, że pierwsza dwójka jeszcze w poprzednim sezonie grała w ekstraklasie, a dwaj ostatni mocno do niej w ostatnich latach aspirowali. Najgorzej wygląda sytuacja łęcznian, którzy wygrali zaledwie jedno spotkanie i bez radykalnych zmian zimą mogą za kilka miesięcy obudzić się w II-ligowej rzeczywistości. Na ratunek tyszanom ruszył Łukasz Piszczek, który na początek pracy zaliczył falstart – porażkę w Rzeszowie (1:2). Praca w GKS-ie będzie pierwszą poważną weryfikacją jego dużych aspiracji trenerskich. Spadek z I ligi z pewnością nie jest tym, co chciałby mieć w CV.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się