Tożsamość Górnika
Rozmowa z byłym trenerem m. in. Radomiaka, asystentem w Rakowie czy Lechu
Mecz Pogoni z Górnikiem zapowiada się szczególnie zajmująco. Paweł Olkowski i Efymios Koulouris w trakcie poprzedniego meczu w Szczecinie. Fot. Szymon Gorski / PressFocus
NA KOLEJKĘ ZAPRASZA MACIEJ KĘDZIOREK
Może zacznijmy od hitu kolejki, Wisła Płock nie da się Legii?
- Czemu akurat to ma być hit kolejki?
Mecz pierwszej drużyny z drugą na taki wygląda... Widzi pan ciekawsze starcie w tej serii?
- Pogoń z Górnikiem. W tym meczu spodziewam się lepszych fajerwerków.
To zacznijmy od Górnika. Sezon zaczął jak nigdy - od dwóch wygranych, ale za chwilę przyszły dwie przegrane.
- Czyli miał lekko opóźniony start. A tak na poważnie wydaje mi się, że Górnik dopiero wskoczy na właściwe tory. Mam wrażenie, że jeszcze szuka swojej tożsamości. Zespół uczy się trenera, a trener zespołu. Na początku sezonu grał bardziej cofnięty, szukał szans z kontry i to bardziej przypominało zespoły Michala Gasparika. Z Termalicą w moim odczuciu zagrał najlepszy mecz w tym sezonie i przegrał, grając z piłką przy nodze. Dominował, stworzył najwięcej sytuacji, w ostatniej kolejce nikt nie oddał więcej strzałów, nie wymienił więcej podań od Górnika. Miał też najwięcej dośrodkowań i kontaktów w polu karym. Patrząc na liczby, Górnik był najlepszy, ale nie zgadzała mu się najważniejsza statystyka, czyli liczba bramek. Sporym uproszczeniem byłoby to zrzucać na nieskuteczność Taofeeka Ismaheela, bo ten problem w Zabrzu mają już dłuższy czas. Jeśli on zacznie strzelać, Górnik będzie miał o wiele więcej punktów. Trzeba docenić, z jaką lekkością dochodzi do sytuacji, ale musi poprawić liczby. Górnik rozpalił nadzieje mocnymi transferami i te oczekiwania muszą być duże.
Pozostańmy zatem na Śląsku. Rafał Górak w meczu z Arką zagra już o posadę?
- Byłaby to skrajna głupota, gdyby komuś przeszło przez myśl go zwolnić, bo trener Górak udowodnił już wiele razy, że potrafi wyjść z różnych zawirowań i dołków. Latami dobrej pracy zasłużył sobie na to, żeby na takie tematy w ogóle nie dyskutować. W Katowicach muszą się uzbroić w cierpliwość.
W momencie, gdy rozmawiamy nie wiemy, czy Raków wyeliminuje Maccabi, ale bez względu na wynik w Debreczynie, z Termalicą Marek Papszun już po prostu wygrać musi...
- To jest ekstraklasa i tu się wszystko może wydarzyć. Spoglądając na potencjał obu zespołów, Raków jest zdecydowanym faworytem. Biorąc pod uwagę moment, w którym są oba zespoły, ta sytuacja już nie jest taka klarowna. Termalica pod wodzą trenera Marcina Brosza jest w stanie sprawić niespodziankę.
Czemu Jagiellonia radzi sobie lepiej od Rakowa, zarówno w lidze, jak i pucharach?
- Trudno na to odpowiedzieć, bo trzeba byłoby być wewnątrz obu zespołów. Duży wpływ na to na pewno ma fakt, jak oba zespoły wyglądają od środka. Nie da się ukryć, że gdy grasz co trzy dni i przytrafią ci się gorsze mecze, to potem ciężko się z tego wygrzebać. Jagiellonia po pierwszej ligowej porażce zareagowała idealnie, wygrała cztery kolejne mecze. Rakowowi brakuje takiego przekonującego zwycięstwa, a to pewnie byłoby najlepszym panaceum na problemy. Raków na transfery wydał najwięcej w historii, pobił rekord okienka. Jagiellonia wydała ich o wiele mniej, ale na razie jest wyżej.
Kto pana najbardziej pozytywnie zaskoczył w tych czterech kolejkach?
- Filip Stojilković z Cracovii oraz Tomas Bobcek z Lechii - przyjemnie popatrzeć na to, co wyprawiają ci zawodnicy. Drużynowo na pewno Wisła Płock, która nie przegrała, gra na swoich zasadach. Również Termalica, gdzie świetną robotę wykonuje Marcin Brosz.
To przy Płocku jeszcze się zatrzymajmy. Sensacyjny lider prowadzony przez Mariusza Misiurę ma szansę utrzymać dyspozycję? Niektórzy wciąż przypominają, że w sezonie, gdy Wisła spadła też była liderem po pierwszych kolejkach, ale to chyba zupełnie inna historia.
- Tak, ciągłe wracanie do tamtej sytuacji umniejsza pracę wykonywaną przez obecny sztab Wisły. Warto podkreślić jak dobry okres mają w Płocku, bo to już trwa od rundy wiosennej. Awansowali do ekstraklasy mimo braku spektakularnych transferów. Mają 10 punktów w czterech meczach, a jeśli 40 zapewni utrzymanie, to - pół żartem pół serio - 1/4 roboty już wykonali.
Pamiętam jak rozmawiałem z trenerem Misiurą jeszcze na długo przed awansem o potencjale piłki w Płocku. Mówił, że nie sięga on tylko ekstraklasy, ale europejskich pucharów. Aż tak?
- Po czterech kolejkach jeszcze ciężko o tym mówić, natomiast jeśli by się tak wydarzyło, to trener Misiura byłby cudotwórcą.
Skąd taka moda na ekstraklasę? Liczba kibiców na stadionach naprawdę jest imponująca...
- Odnoszę wrażenie, że w zeszłym roku o tej porze było podobnie. Wakacje są takim okresem, gdy ludzie są bardzo spragnieni piłki, jest ładna pogoda i to również sprzyja odwiedzinom na stadionach. Do tego ekstraklasa jest coraz ładniej pokazywana. Mimo wciąż wielu głosów narzekających, jest też coraz lepsza sportowo. Wystarczy spojrzeć na transfery, przyjeżdżają do naszej ligi coraz lepsi piłkarze. To wszystko się nakręca i mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma. Jako Polacy chyba za często plujemy na tę naszą ligę, a przyjeżdżają piłkarze z różnych kierunków i podkreślają, że tu naprawdę nie jest łatwo.
Rozmawiał Mariusz Rajek
Maciej Kędziorek jest przedstawicielem młodej fali trenerów. Był m. in. asystentem Marka Papszuna w Rakowie. Fot. Wojciech Dobrzyński/PressFocus
