To się może źle skończyć
LIGOWIEC – Michał Zichlarz
O tym, że liga w tym sezonie jest niezwykle wyrównana, nikogo przekonywać nie trzeba. Wystarczy tylko spojrzeć na liczbę remisów w 28. kolejce ekstraklasy, żeby przekonać się o słuszności tego wszystkiego. Do tego dochodzą małe różnice w tabeli, a wytypowanie wyników... to już wyższa szkoła jazdy (patrz klasyfikacja Typera na stronie 5).
W takiej sytuacji o końcowym sukcesie bądź niepowodzeniu mogą zdecydować detale. Mały błąd, małe potknięcie może sprawić, że na koniec sezonu nie będzie tak, jak by się chciało, albo jak było planowane. Weźmy niedawne halowe mistrzostwa Polski w lekkoatletyce i zwycięski bieg Oliwiera Wdowika na 60 merów. Na finiszu wiedząc, że wygra, wykonał ruch dłonią, palcem na linii mety. Może gdyby nie to, to pobiłby wiekowy rekord Mariana Woronina – 6,52 s. Zabrakło dwóch setnych!
Pod koniec marca 2022 roku prowadzący od ponad czterech lat Pogoń Kosta Runjaić poinformował, że opuszcza klub z końcem rozgrywek. Sytuacja niby jasna, klarowna. Doświadczony niemiecki szkoleniowiec, który obecnie jest przecież wysoko, bo w Serie A w Udinese, uczciwie poinformował wszystkich, że to koniec pracy w Szczecinie. Potem, jak się okazało, trafił do Legii..
Ta decyzja odbiła się Pogoni czkawką. Pod koniec marca 2022 drużyna była na pierwszym miejscu, mając po 26 kolejkach 53 punkty i o „oczko” wyprzedzając Raków i Lecha. Była szansa na pierwsze, historyczne mistrzostwo kraju dla Grodu Gryfa! Byłoby to pierwsze - jakikolwiek - trofeum dla Pogoni, która – aż trudno w to uwierzyć – jeszcze nigdy niczego nie wygrała. A teraz... może nawet spaść z ekstraklasy.
Zapowiedź odejścia Runjaicia nie podziałała mobilizująco na piłkarzy, którzy na finiszu pokpili sprawę, kończąc tylko na 3. miejscu, za Lechem i Rakowem. Do Kolejorza zespół stracił aż 9 punktów, do Medalików - 4. Dziś nie można stwierdzić, czy to wypowiedź szkoleniowca zadziałała tak fatalnie na zespół, ale jak pokazała tabela na dzień 21 maja 2022 – nie pomogła.
Dlaczego wyciągam na wierzch takie przykłady? Do końca bieżących rozgrywek już naprawdę niewiele, bo ledwie sześć kolejek. Sprawa mistrzowskiego tytułu jest otwarta jak nigdy. Przecież pomiędzy pierwszym obecnie Lechem a czwartym Górnikiem są ledwie trzy punkty różnicy. To jeden mecz do odrobienia.
Tymczasem w Poznaniu trwa przeciąganie linii na linii klub/zarząd – trener Niels Frederiksen. Duńczykowi kontrakt kończy się za niewiele ponad dwa miesiące. Rozmowy niby trwają, ale konkretu nie ma. Lech zaprzecza, jakoby rezygnował ze szkoleniowca, który był mistrzem i swojego kraju, i wygrywał też u nas. Ma ponoć oferty z innych, mocniejszych lig. Zresztą duńscy szkoleniowcy mają dobrą markę w Europie, w przeciwieństwie niestety do naszych trenerów (ale to inna historia).
Takie zamieszanie niekoniecznie może pomóc Poznaniakom na koniec rozgrywek. Przed nimi seria sześciu gier o być albo nie być. Najpierw wyjazdowy pojedynek do walczącej o życie Pogoni, potem starcie u siebie z innym tuzem w kłopotach, Legią, a na koniec kwartet Motor (wyjazd), Arka (dom), Radomiak (wyjazd) i Wisła Płock przy Bułgarskiej na koniec. W poznańskim klubie niekoniecznie na koszulkach klubowych na nowy sezon będą przyszywali złotą gwiazdkę, która, przypomnijmy, przysługuje tylko tym, którzy mają zdobytych przynajmniej 10 mistrzostw Polski.
