To się dla mnie liczy!

To są ciekawe dni dla śląskiego czwartoligowca. Kilka dni temu nazwa „Ruch Radzionków” zagościła w teleturnieju „Va Banque”. Od paru tygodni zaś sieć podbija nowa piosenka fanów „Cidrów”.

Radzionkowski klub czasem płaci słono za race. Z drugiej strony - takich fanów na tym szczeblu rozgrywkowym... ze świecą szukać! Fot. Norbert Barczyk/PressFocus

„Kiedy umrę bracia” - filmik z nagraniem wykonania utworu przez fanów Ruchu w trakcie październikowego meczu z LKS-em Bełk podają w mediach społecznościowych kolejne portale kibicowskie. Na YouTube „wykon” nabija kolejne odsłony, zbiera tysiące lajków i setki komentarzy. Głównie pozytywnych, co łatwo sprawdzić; część z nich zresztą zamieszczamy obok.

- Oczywiście mieliśmy nadzieję, że nagranie pójdzie „w Polskę” i że będzie się czym pochwalić. Ale... chyba nie spodziewaliśmy się aż tak licznych wyświetleń. Robimy wiele ciekawych rzeczy, opraw, angażujemy się w liczne akcje, a ta przyśpiewka to była... prozaiczna sprawa, która wyskoczyła ponad to, czego oczekiwaliśmy – mówi „Sportowi” anonimowo autor słów, które wstrząsnęły środowiskiem „ultrasów” w całej Polsce. Na mecze Ruchu chodzi od roku 2006. - Na moich trzech pierwszych meczach młyn siedział jeszcze na trybunie „tramwajowej”; potem przeniósł się na sektor przy klubowym budynku – wspomina nasz rozmówca. Mowa oczywiście o poprzednim stadionie „Cidrów”, w miejsce którego kilka lat temu wybudowano kolejne w okolicy centrum handlowe... Trybuna nazywała się „tramwajowa”, bo zaraz za nią biegły tory; stukot kół banki z numerem 19 często zagłuszał słowa spikera na meczach. Ale kibiców Ruchu zagłuszyć nie był w stanie; do dziś – choć mijają kolejne lata i dekady – radzionkowscy fani w dużej liczbie stawiają się na trybunach obiektu przy radzionkowskim SMS-ie, na którym zespół gra mecze domowe. Mało tego; obecni są także na każdym IV-ligowym wyjeździe żółto-czarnych: od Kłobucka na północy, po Łękawicę na południu województwa.

Kiedy umrę bracia, nie palcie mi zniczy,

niech zapłoną race, to się dla mnie liczy…

Sprawa, jak widać z powyższej pierwszej zwrotki, wcale prozaiczna nie jest. Jest – rzec można – poetycka. - Czasem piszę dla chłopaków piosenki – przyznaje nasz rozmówca. - Mama spotkała ostatnio moją polonistkę ze szkoły podstawowej. I usłyszała od niej, że pamięta mnie właśnie z tego, iż miałem „dryg” do wierszy. Rzeczywiście, chyba w piątej klasie mieliśmy zadanie domowe polegające na napisaniu wiersza. Chyba nieźle wyszło, skoro pani Barbara to zapamiętała – dodaje kibic Ruchu.

Owa podstawówka mieści się w Suchej Górze, nosi imię Jana III Sobieskiego, ma ponadstuletnią tradycję i znakomitego – z punktu widzenia piłki nożnej – absolwenta. Uczęszczał do niej Zygfryd Szołtysik, pochodzący z tej miejscowości, dziś będącej już dzielnicą Bytomia (nasz rozmówca – jak przyznaje – wychował się... kilkadziesiąt metrów od rodzinnego domu „Zygi”). „Chciałbym tu zagrać, choćby w trzeciej lidze... – ta myśl chodziła mi głowie, ilekroć mijałem stadion Ruchu” - tak złoty medalista igrzysk w Monachium na łamach książki „Bytomscy olimpijczycy” wspominał swój „flirt” z Ruchem Radzionków. Ostatecznie w jego szeregach nigdy nie zagrał, ale już po karierze czasami zaglądał na wspomniany wcześniej stadion przy ul. Narutowicza.

Gdy w kalendarz kopnę, niech się każdy dowie,

chcę na wieki spocząć w moim Radzionkowie…

Umieranie, znicze, spoczywanie... - słowa nowej pieśni radzionkowskiego młyna są bardzo poważne, dotykają – można powiedzieć – wieczności, spraw dalekich od piłkarskiego meczu. - Za to melodia jest wesoła. Takie zderzenie dwóch światów, jak widać, zadziałało; piosenka stała się popularna – dorzuca autor słów. Swoją drogą upamiętnianie tych, których już nie ma w młynie, to dla fanów Ruchu ważny element tożsamości i meczowej oprawy. Na każdym spotkaniu poświęcają chwilę na skandowanie ich nazwisk bądź pseudonimów. W przypadku „Cidrów” słowa „oddałbym życie za klub” nie jest pustosłowiem; jeden z byłych przywódców radzionkowskiego młyna zginął, zamordowany przez bojówkę klubu z sąsiedniego miasta...

Inspiracja dla nowej pieśni przyszła do Radzionkowa z... Bałkanów. - Jeden z kumpli, przesyłając mi jakiś krótki filmik, zapytał mnie, czy nie wiem, co to za utwór został w nim wykorzystany. To był remiks, ale znalazłem oryginał. Melodia wpadała w ucho i „siedziała” pod kątem piosenki kibicowskiej – opowiada nam nasz rozmówca.

Sięgamy zatem po oryginał. Nazywa się „Narkomanija”, powstał na przełomie lat 80. i 90. W bośniackiej (wtedy jeszcze jugosłowiańskiej, ale zamieszkanej w zdecydowanej większości przez Bośniaków) miejscowości Kalesija powstała grupa „Kamena Glava”. Stworzyli go wokalista Haris Huremović, gitarzysta Alija Šabanović, basista Neđo Stojanović i perkusista Dulo Mehmedović. Dwudziestokilkulatkowie inspirowali się brzmieniem Led Zeppelin, Deep Purple, Nazarethu i Uriah Heep. I to właśnie na muzycznej kanwie „Lady in Black” tej ostatniej grupy napisali wspomniany wcześniej utwór, który nie tylko przetrwał rozpad grupy spowodowany bałkańskimi wojnami w pierwszej połowie ostatniej dekady XX wieku, ale – po umieszczeniu go kilka lat wstecz w serwisie YouTube – zalicza milionowe odtworzenia.

Tekst był prosty, a zarazem – kontrowersyjny. „Gdy odejdę, proszę, nie zapalaj świecy, mały narkoman zasnął, nie miał szczęścia w świecie” - śpiewał Huremović. I jeszcze: „Kiedy umrę, kochanie, nie wzywaj popa, niech moja mafia mnie pochowa”. Kreśli też obraz nagrobka: bez żadnych napisów czy nazwisk, jedynie ze zwiędłymi kwiatami położonymi na kamiennej płycie...

- Wszystkie języki słowiańskie są podobne, więc ze zrozumieniem słów nie było problemu – tłumaczy nam kibic Ruchu. Posłuchał „Narkomaniji” parokrotnie, siadł i napisał własne słowa, utrzymane w klimacie oryginału, ale dostosowane do potrzeb stadionowych. - Jako pierwszy przyszedł mi do głowy ten wers o szalikach – dodaje. Wers, który – to już nasze własne spostrzeżenie – powoduje największe ciary u słuchaczy.

Dwa Ruchu szaliki, wrzućcie mi do grobu,

jeden będzie dla mnie, drugi wręczę Bogu…

- Ogólnie na polskiej „scenie kibicowskiej” śpiewa się głównie o miłości do klubu. I jeszcze: „Strzelcie gola” i „wygrajcie mecz”. A myśmy chcieli poszukać głębszego sensu. Fajnie, że w krótkim tekście udało się zawrzeć ważne dla nas wartości: miłość do klubu, do miasta, i ważną rolę Boga w życiu każdego z nas. Fajnie, że się przyjęło, choć początkowo nasze chłopaki były pesymistycznie do tego nastawione. Że niby słabo to na kartce wygląda. Natomiast z każdą kolejną próbą zaczęli nabierać serducha do tych słów – podkreśla nasz rozmówca. 

No a jak już nagranie wykonane podczas meczu z LKS-em Bełk wpadło „w sieć”, posypały się wspomniane na wstępie wyrazy uznania. Pogoń Szczecin, Motor Lublin, Ruch Chorzów, Polonia Warszawa, Radomiak, Górnik Zabrze, Stomil Olsztyn – to tylko część klubów, których fani wpisywali swe komentarze pod filmem. - I o to nam chodziło, by o Ruchu znów było głośno w całej Polsce! - kończy autor tekstu.

Jest głośno: niemal tak samo jak blisko 30 lat temu, gdy „z buta” wszedł do ekstraklasy, bijąc w debiutanckim meczu łódzki Widzew 5:0!

Dariusz Leśnikowski

KOMENTARZE Z SIECI

◾ „ Mają chłopaki zajawkę. Taki mały klub, a działają prężnie”
◾ „ Mega fajne, coś a'la Boca Juniors, albo i lepiej”
◾ „ Sztos! Można śpiewać a nie tylko dopingować i graty, że to mała ekipa, co od lat klimat mentalita ultra trzyma u siebie”
◾ „ Niedługo to będzie się niosła po wszystkich polskich stadionach”
◾ „Chyba najlepsza przyśpiewka na polskich stadionach”
◾ „Kurcze, aż dreszcze mnie przeszły”


CZY WIESZ, ŻE …

Opisana szeroko przyśpiewka nie jest jedyną autorstwa naszego rozmówcy, która w ostatnim czasie „poszła w (kibicowski) świat”. Przyznaje się on także do słów, które usłyszeliśmy osobiście na trybunach w Radzionkowie, a potem i na Arenie Zabrze, a ponoć także śpiewano je w Gdańsku. Chodzi o komentarz do pracy sędziów ligowych.

Pijecie wódkę, nosicie znaki

To przez was, chłopy, poziom jest taki

Przy czym oczywiście użyte przez nas słowo „chłopy” w oryginalnej wersji ma znacznie dosadniejsze brzmienie...

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się