To już jakby seria
Optymista powie, że co drugi celny strzał w Płocku wpadał do bramki. Pesymista powie – że były tylko dwa... Realista? Przeczyta, o co chodziło.
Jurica Prsir (z lewej) był w niemałym szoku, że nagle stanął przed bramkową okazją. Fot. Piotr Matusewicz/Press Focus
Biorąc pod uwagę, jak w ostatnim czasie rozwinęła się ekstraklasa, jak dobre stały się jej mecze i jak zapełniły się jej trybuny – trzeba powiedzieć, że mecz płockiej Wisły z Radomiakiem był... mocno pierwszoligowy. Taka sobie kopanina bez ładu i składu, z odrobiną chaosu i niedokładności. A już na pewno bez dogodnych sytuacji... bo tych było tyle, że można je zliczyć na palcach jednej ręki. Przykładowo strzały celne – były dwa.
Kuriozalnie i przezabawnie
Ten najważniejszy kibice obejrzeli po kwadransie, a był zwieńczeniem akcji wręcz kuriozalnej. Takiej typowo viralowej, która pojawia się w social mediach, żeby „pokręcić bekę” z ekstraklasy. Žan Rogelj wbiegł nieatakowany na połowę Radomiaka, nieatakowany podbiegł pod pole karne i nieatakowany wykonał podanie. Było fatalne. Ale zaliczyło podwójny rykoszet i spadło pod nogi Juricy Prsira, który przekazał piłkę do siatki. Tym, który mu „asystował”, był Steve Kingue, tańczący walca kameruńskiego z futbolówką kręcącą piruety między jego kostkami.
Żeby nie było – dało się znaleźć wczoraj w Płocku jakieś pozytywy. Jednym z nich był Patryk Kun, który jak na piłkarza mierzącego 165 cm wzrostu przystało, stwarzał największe zagrożenie... głową. Tuż przed przerwą strzelił nią gola, a chwilę potem obił poprzeczkę. W pierwszym przypadku bramka została jednak anulowana, bo asystujący Łukasz Sekulski pchnął w plecy Zie Ouattarę. Zaś ten drugi przypadek – pomijając fakt spalonego – był przezabawny, bo ten sam Ouattara chcąc wybić piłkę kopnął nią Kuna w głowę, kierując na wspomnianą poprzeczkę. Filip Majchrowicz tylko obserwował lecącego za jego plecy loba. W przerwie przyznał, że nieuznany gol Kuna nie był żadną kontrowersją, ale była nią... postawa Radomiaka w defensywie.
Płocki ping-pong
Radomianie mieli po przerwie optyczną przewagę, z tym że nie wyglądali jak zespół, ale jak zbieranina przypadkowych elementów, z których ktoś chce złożyć szafę (a wychodzi krzesło). Ich kibice w mediach społecznościowych wrzeli ze złości i nie ma co się dziwić. Pierwszy (i jedyny) strzał celny goście oddali w 79. minucie, gdy w polu karnym ni z tego, ni z owego - oko w oko z Rafałem Leszczyńskim stanął jego imiennik Wolski, ale przegrał ten pojedynek. Druga dogodna okazja Radomiaka to... prawie samobój. Afonso Silva wybijał piłkę w poprzek pola karnego i kopnął nią w Marcina Kamińskiego – płocki ping-pong skończył się tuż obok słupka. Jeszcze tego w tym meczu brakowało...
Wygrana – jaka by ona nie była – dała Wiśle głęboki oddech. W ostatnich pięciu spotkaniach Nafciarze zdobyli 10 na 15 możliwych punktów, więc trzeba przyznać, że to całkiem niezła seria. Radomiak? Przegrał czwarty raz z rzędu... Trener John Carver na razie nie jest nową miotłą, która zamiata, a mając na uwadze, jak szybko zaczęła kręcić się szkoleniowa karuzela w ekstraklasie, niech lepiej uważa... żeby jego też ktoś nie zamiótł! Nie takie rzeczy już człowiek widział...
Piotr Tubacki
Pechowy Kobacki
Trener Adam Majewski w 70. minucie puścił do boju Olafa Kobackiego, który jeszcze na dobre nie poczuł murawy, a dostał... kolanem w głowę. Winowajcą był Conrado, choć świadomy krzywdy przeprosił rywala. Kobacki długo był opatrywany przez sztab medyczny, wydawało się, że będzie musiał zejść – ale wrócił do gry z charakterystycznym opatrunkiem. Jednak... po paru minutach i tak musiał zejść. Cios Conrado okazał się za mocny.
OCENA MECZU⭐
◼ Wisła Płock – Radomiak Radom 1:0 (1:0)
1:0 – Prsir, 15 min (bez asysty)
WISŁA: Leszczyński 6 – Haglind-Sangre 6, Kamiński 6, Silva 6 – Rogelj 5, Prsir 6 (70. Kobacki niesklas., 83. Savvidis niesklas.), Tavares 4, Gallapeni 5 – Akere 3 (70. Hiszpański 3), Sekulski 4 (59. Jurić 2), Kun 6. Trener Adam MAJEWSKI. Rezerwowi: Burek, Misiak, Więckowski, Pomorski, Kuczko, Hamulić.
RADOMIAK: Majchrowicz 4 – Ouattara 3, Kingue 3, Koperski 4, Grzesik 5 – Alves 4 (62. Camara 3), Donis 4 – Lumungo 4 (68. Nunnely 2), Wolski 5 (87. Baro niesklas.), Luquinhas 3 (62. Conrado 3) – Luiz 2 (62. Goure 2). Trener John CARVER. Rezerwowi: Gradecki, Szcześniak, Dieguez, Balde, Manu.
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz) – 7. Sędzia VAR Piotr Lasyk (Bytom). Widzów 5 014. Czas gry: 101 min (48+53). Żółte kartki: Rogelj (63. faul) – Kingue (30. faul)
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WISŁA | RADOMIAK | |
| 46 | posiadanie piłki | 54 |
| 5 | strzały | 17 |
| 1 | strzały celne | 1 |
| 2 | rzuty rożne | 6 |
| 18 | faule | 11 |
| 2 | spalone | 0 |
| 1 | żółte kartki | 1 |
