To jeszcze nie ta półka

Na zwycięstwo z Francuzkami Biało-czerwone czekają prawie 12 lat i... jeszcze trochę poczekają. Wczoraj otrzymały od nich kolejną bolesną lekcję.

Paulina Uścinowicz i jej koleżanki kolejny raz odbiły się od francuskiej ściany. Fot. PAP / Marcin Bielecki

MISTRZOSTWA ŚWIATA KOBIET

Gdy po jednej stronie staje jedna z najbardziej utytułowanych drużyn ostatniej dekady, złoty medalista MŚ (2017, 2023), IO (2024) i ME (2018), śrubująca serię zwycięstw na światowym czempionacie (19 na 20 meczów), a po drugiej zespół, który na mundialu dwukrotnie (2013, 2015) dotarł do 4. miejsca, na igrzyskach nie wystąpił, a jego największym sukcesem była ostatnio 9. lokata na ME (2024), to wskazanie zwycięzcy nie stanowi problemu.

Obawy na wyrost

Trener Sebastien Gardillou o Biało-czerwonych wypowiadał się z szacunkiem, chwaląc się, że zna je na wylot i jego podopieczne muszą się wznieść na wyżyny, by je pokonać. – To drużyna europejska i zawsze się jej obawiam. Z nią nigdy nie jest łatwo. Znam historię, na której mogę się oprzeć, więc staram się być ostrożny. Musimy być odpowiednio przygotowani – podkreślał, ale można to było uznać za kurtuazję. Celujące w obronę tytułu Trójkolorowe na rozgrzewkę rozgromiły Tunezyjki i Chinki. Spotkaniem z Polkami chciały potwierdzić wysoką dyspozycję i zmagania grupowe zakończyć na 1. miejscu. Z kolei Arne Senstad próbował zdjąć presję ze swoich podopiecznych. – Rachunek jest prosty: skoro Francja wygrała z Tunezją 25 bramkami, a my tylko trzema, to nas pokona 22 golami – powiedział norweski selekcjoner naszego zespołu, ale od razu dodał, że wierzy w jego umiejętności. – U rywalek brakuje kilku czołowych postaci, lecz nadal są faworytkami. To jednak tylko sport. Jeśli zaprezentujemy się na 100 procent możliwości, wszystko może się zdarzyć – zaznaczył Senstad.

Rozbudzony apetyt

Od pierwszego gwizdka przecieraliśmy oczy, bo nasze panie prezentowały się bardzo dobrze; były skoncentrowane, cierpliwie konstruowały atak pozycyjny, grały do „pewnej” piłki i każdą akcję próbowały kończyć. Nic dziwnego, że od początku były na minimalnym prowadzeniu, a gdyby nie trzy rzuty w poprzeczkę, byłoby ono wyższe. W ciągu 20 minut Polki zanotowały tylko jedną stratę, co w ich przypadku rzadko się zdarza. Na prawym skrzydle szalała Magda Balsam, na środku rozegrania Karolina Kochaniak, na kole Natalia Pankowska, a w bramce Adrianna Płaczek. Przez długi czas graliśmy jak równy z równym, ale gdy trener rywalek poprosił o czas i zmienił system obrony na 5-1, zaczęły mnożyć się błędy, które tej klasy zespół wykorzystywał bez litości.

Szybki odjazd

O ile za pierwszą, choć przegraną, odsłonę można było pochwalić Biało-czerwone, o tyle po zmianie stron były tylko momenty w miarę dobrej gry. Straty, niecelne rzuty, błędy techniczne nakręcały rywalki, które w ofensywie rzadko się myliły. Nie dziwiła zatem sukcesywnie powiększająca się przewaga pewnych siebie i grających na coraz większym luzie rywalek. Zbyt schematyczne akcje Polek były po profesorsku przerywane i kończyły się kontrami. Naszym paniom z każdą chwilą brakowało sił, a także pomysłu na rozmontowanie dobrze funkcjonującej francuskiej maszyny. Porażka 14 bramkami nie pozostawia złudzeń, ale trzeba podnieść głowy i walczyć dalej. MVP spotkania została bezbłędna w ataku, 22-letnia Lena Grandveau, która zdobyła siedem bramek.

Ten mecz kończył fazę grupową mundialu, teraz czas na fazę główną. Czwartkowym (godz. 15.30) rywalem naszych pań w Rotterdamie będą Argentynki.

Marek Hajkowski

◼ Francja - Polska 42:28 (18:17)

FRANCJA: Sako, Andre - Granier 6, Grandveau 7, Horacek 4, Bouktit 1/1, Nocandy 2, Dury, Jacques, Foppa 7, Ondono 1, Wajoka 6, Toublanc 2/1, Kanor 2, Sajka 2, Karamoko, Mariot 2. Kary: 8 min Trener Sebastien GARDILLOU.

POLSKA: Płaczek, Wdowiak, Zima - Balsam 8/4, Kobylińska 3, Kochaniak 5, Pankowska 3, Uścinowicz 2, Michalak 2, Rosiak, Olek 2, Nosek, Nocuń, Cygan 3, Janas, Granicka. Kary: 8 min. Trener Arne SENSTAD.

Sędziowali: Javier Alvarez i Yon Bustamente (Hiszpania). Widzów 1000.

Przebieg meczu: 0:1 (2), 2:4 (5), 4:5 (10), 6:6 (13), 7:10 (18), 12:12 (22), 14:15 (25), 17:16 (28), 18:17 (30), 19:18 (33), 23:20 (37), 25:22 (40), 29:25 (45), 33:26 (49), 34:28 (52), 38:28 (55), 39:28 (58), 42:28 (60).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się