To jest wyczyn: 6960 minut!

Tyle czasu spędził na boisku Arkadiusz Jędrych, przez ponad dwa lata ani na sekundę nie zszedł z boiska w meczach ligowych!

Arkadiusz Jędrych to kapitan z krwi i kości. Fot. Marta Badowska/PressFocus

GKS KATOWICE

Czterech zawodników z pola zagrało w tym sezonie we wszystkich meczach od pierwszej do ostatniej minuty. Na czele klasyfikacji – razem z kilkoma bramkarzami – znajdują się dwaj defensorzy Wisły Płock: Andrias Edmundsson z Wysp Owczych oraz Marcus Haglind-Sangre ze Szwecji. Mariusz Misiura ma do nich ogromne zaufanie. Już w poprzednim sezonie grali regularnie, ale nie aż w takim stopniu, jak teraz. Obaj razem z Marcinem Kamińskim tworzą bardzo zgraną trójkę defensorów (co ciekawe, Kamiński w tym sezonie stracił tylko… 11 minut w meczu pierwszej kolejki z Koroną Kielce). Silną pozycję w Bruk-Becie ma z kolei Gabriel Isik. Niemiecki środkowy obrońca dołączył do zespołu w sierpniu 2024 roku i razem z nim awansował do ekstraklasy. Marcin Brosz widzi w nim lidera defensywy, więc nie ściąga go z boiska – od początku sezonu gra od pierwszej do ostatniej minuty w każdym meczu. Tym samym wspomniana trójka – Edmundsson, Haglind-Sangre i Isik – uzbierała po 1620 minut, grając w 18 spotkaniach ligowych. 

Mecz mniej

Do tego grona zaliczyć trzeba jednego Polaka, który jest przypadkiem niezwykłym. Arkadiusz Jędrych z GKS-u Katowice nie zagrał co prawda 1620 minut, a 1530 – bo GieKSa ma jeszcze do rozegrania zaległy mecz z Jagiellonią Białystok. To oznacza, że kapitan Katowiczan zagrał we wszystkich 17 meczach od pierwszej do ostatniej minuty. To właśnie on jest czwartym i ostatnim zawodnikiem z pola, który jeszcze nie zszedł z murawy w tym sezonie. A dlaczego Jędrych jest przypadkiem niezwykłym? Ponieważ jego passa rozegranych meczów od deski do deski trwa znacząco dłużej niż Edmundssona, Haglinda-Sangre i Isika.

Pośród bramkarzy

Każdy z wymienionych obcokrajowców grał w Polsce w poprzednim sezonie. Łatwo więc można sprawdzić, że każdy z nich dostawał od Mariusza Misiury lub Marcina Brosza wolne na zapleczu ekstraklasy. Mieli więc czas na złapanie oddechu. Jędrych takiego czasu nie dostał. W poprzednich rozgrywkach był jedynym zawodnikiem z pola w ekstraklasie, który rozegrał 3060 minut, czyli zaliczył komplet 34 spotkań od pierwszej do ostatniej minuty. Jest to imponujące osiągnięcie. Ta sztuka udała się tylko sześciu bramkarzom.

Nie kolekcjonuje kartek

To jednak nie koniec godnych uznania danych statystycznych dotyczących Jędrycha. W sezonie 2023/24, w którym GKS Katowice wywalczył awans do ekstraklasy, defensor pauzował tylko przez moment, gdy zobaczył czerwoną kartkę w meczu z Lechią (1:5) we wrześniu 2023 roku. Powrócił do gry 22 października w starciu z Górnikiem Łęczna i od tamtego momentu… nie zszedł z boiska. To oznacza, że od ponad dwóch lat zagrał we wszystkich spotkaniach, rozgrywając w każdym z nich 90 minut. Przekłada się to na 6960 minut (nie licząc doliczonego czasu) bez przerwy! To wynik nieprawdopodobny, biorąc pod uwagę fakt, że jest obrońcą. To znaczy, że przez ponad dwa lata ani razu nie pauzował za kartki. Ponadto wykazał się wręcz końskim zdrowiem, bo ani razu w tym czasie nie doznał kontuzji, która wykluczyłaby go z gry. Co więcej – nie dał trenerowi Rafałowi Górakowi sportowego pretekstu do tego, żeby ściągnąć go z boiska. Analizując na jego poczynania, niewiele wskazuje na to, że ta nieprawdopodobna seria mogłaby zostać przerwana w najbliższym czasie po powrocie do rozgrywek. Na razie w tym sezonie uzbierał dopiero dwie żółte kartki, ostatnią 12 września.

Kacper Janoszka

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się