To jest Afryka: trzy razy kończył mecz

KOMENTARZ „SPORTU” - Michał Zichlarz

Nie powiem: ucieszyłem się po tej informacji. Zawsze to dodatkowy i w sumie ciekawy temat do zrobienia, a przy tym niewymagający gonitwy, jak to z reguły jest przy obsłudze dużych imprez. Przy okazji dwóch dni wolnego pomiędzy 1/8 finału a ćwierćfinałami, czyli 7 i 8 stycznia, CAF – Afrykańska Konfederacja Piłkarska - planowała zorganizowanie w futbolowej akademii FUS Rabat otwartego spotkania dziennikarzy z sędziami.

Planowane były otwarta dyskusja, a potem rozmowy z arbitrami wyznaczonymi do kontaktu. Jedną z osób, które miały uczestniczyć w panelu, był zambijski arbiter Janny Sikazwe. Teraz już nie gwiżdże, ale jest w jednej z sędziowskich komisji. Akurat dobrze zapamiętałem sobie jego nazwisko, bo cztery lata temu, podczas Pucharu Narodów w Kamerunie, prowadził niezwykły mecz w grupie pomiędzy Mali a Tunezją w Limbe. Co było takiego niesamowitego w tamtym spotkaniu? Sędzia Sikazwe… trzy raz kończył to spotkanie! Najpierw odgwizdał koniec w 85 minucie i 7 sekundzie. Wszyscy byli w szoku, więc się zreflektował i kazał grać dalej. Drugi raz zakończył mecz w 89 minucie i 43 sekundzie. Znowu szok, znowu niedowierzanie szczególnie na tunezyjskiej ławce, gdzie selekcjoner Mohdher Kebaier i jego współpracownicy rzucili się z pięściami w kierunku prowadzących mecz sędziów. Doszło do awantury, przepychanek, a schodzącego z boiska Sikazwe i jego współpracowników musieli otaczać ochroniarze. Mecz zakończył się skandalem.

Koniec zamieszania? Gdzie tam! Po ceremonii wręczenia nagrody najlepszego zawodnika, pomeczowych wywiadach z zawodnikami i konferencji prasowej, oficjele CAF zdecydowali, że… trzeba dograć doliczone ekstra 4 minuty! Mali weszło na boisko, pojawił się też na nim nieszczęsny arbiter, ale nie było Tunezyjczyków, którzy byli wściekli na wszystkich (mecz „zakończył” się wynikiem 1:0 dla Mali). Arbiter z Zambii tłumaczył się potem słonecznym udarem... A teraz jest w komisji sędziowskiej CAF.

Ostatecznie do spotkania z sędziami w Rabacie nie doszło. W ostatniej chwili zostało odwołane. Miał być wyznaczony inny termin, ale pomysł zarzucono. Teraz mamy sędziego, o którym – jak o Janny Sikazwe – będzie się pamiętało lata. Decyzje Jean-Jacques Ndali z DR Konga przypominały to, co wyrabiał „słynny” sędzia Sławomir Redziński w meczu Legia – Górnik 15 czerwca 1994 roku w meczu, który pozbawił zabrzan mistrzostwa.

W Rabacie skończyło się sprawiedliwym zwycięstwem Senegalu, ale niesmak po meczu, w którym tyle się działo, został i długo będzie się kładł może nie cieniem, ale na pewno nie blaskiem na fascynujących rozgrywkach, jakim jest Puchar Narodów!

Sędzia Jean-Jacques Ndala z DR Konga (drugi z prawej) doprowadził do niezłego zamieszania… Fot. Jalal Morchidi PAP/EPA

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się