To jego ostatni sezon

Jeżeli trzeba jechać na igrzyska, to w konkretnym celu. Chcę osiągnąć najwyższe możliwe cele – zapowiedział Kamil Stoch, który na zakończenie kariery chce zdobyć kolejny medal olimpijski.

Kamil Stoch liczy na szósty olimpijski występ. Fot. Press Focus

SKOKI NARCIARSKIE

Reprezentanci Polski rozpoczęli już przygotowania do nowego sezonu, którego uwieńczeniem będą igrzyska olimpijskie we Włoszech. W maju kadrowicze (Kacper Juroszek, Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Paweł Wąsek, Jakub Wolny, Aleksander Zniszczoł i Piotr Żyła) Macieja Maciusiaka, który zastąpił Austriaka Thomasa Thurnbichlera, byli na kilkudniowym zgrupowaniu w chorwackim Zatonie koło Zadaru, gdzie pracowali nad cechami motorycznymi. Po powrocie do kraju rozpoczęły się już specjalistyczne zajęcia i na Średniej Krokwi kadrowicze oddali pierwsze skoki. Zabrakło tylko Kamila Stocha, który ma wraz z trenerem Michalem Doleżalem indywidualny program przygotowań. Od lipca ma się on już pokrywać z tym, który mają wszyscy członkowie kadry A. Skoczka z Zębu nie będzie także podczas Międzynarodowego Memoriału Olimpijczyków, który odbędzie się 11 czerwca w Szczyrku.

Nie chce być jak Kasai...

Stoch kilka tygodni temu w wywiadzie dla TVP Sport ogłosił, że zbliżający się sezon będzie jego ostatnim w karierze. Trzykrotny mistrz olimpijski podkreślił, że nie zamierza naśladować 52-letniego Japończyka Noriakiego Kasai, który mimo zaawansowanego wieku wciąż startuje w zawodach. „Nie chcę być jak Kasai. Myślę, że powiedziałem to już na tyle zrozumiale, że każdy wyciągnął wniosek, że to będzie mój ostatni sezon” – powiedział w rozmowie z Jackiem Kurowskim.

Stoch jest jednym z najbardziej utytułowanych skoczków narciarskich w historii. Trzykrotnie wygrał Turniej Czterech Skoczni, zdobył trzy złote medale olimpijskie, dwie Kryształowe Kule i dwa złote medale mistrzostw świata. Dwukrotnie triumfował w cyklu Raw Air. Odniósł 39. indywidualnych zwycięstw w Pucharze Świata.

Poprzedni sezon był jednak dla niego rozczarowujący, gdyż zajął 31. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a ówczesny trener polskiej kadry nie powołał go na mistrzostwa świata w Trondheim. Pod wieloma względami był to dla niego najgorszy sezon, odkąd „wskoczył” do czołówki najlepszych skoczków świata.

Winny Thurnbichler?

Ostatnim udanym rokiem dla Stocha był 2021. W nim trzykrotnie wygrał zawody Pucharu Świata, po dwa razy był 2. i 3., a w turniejach drużynowych dwukrotnie z kolegami zajął 2. miejsce. To w nim ostatni raz wygrał – 9 stycznia w Titisee – i ostatni raz stał na podium – 11 grudnia w Klingenthal na 3. miejscu. W 2023 roku po raz ostatni stał na podium jako członek drużyny, która zajęła 2. miejsce w Zakopanem (14 stycznia) i 3. w Lahti (25 marca). Potem był już okres niemocy. Tak się złożyło, że był to okres pracy Thurnbichlera, który zastąpił Michala Doleżala.

Początkowo wyniki były całkiem dobre, bo Stoch na mistrzostwach świata w Planicy (2023) zajął – podobnie jak rok wcześniej na igrzyskach w Pekinie – 4. i 6. miejsce. W Pucharze Świata w sezonie 2022/23 jego najlepsze miejsca to, 4., 5. i 6., a w klasyfikacji generalnej zajął 10. miejsce. W następnym było jeszcze gorzej, bo trzykrotnie był zaledwie 11., a w „generalce” PŚ dopiero 43.

Przed sezonem 2024/25, nieudanym dla polskich skoczków, widać było, że atmosfera w reprezentacji nie jest dobra. A symbolem była decyzja naszego trzykrotnego mistrza olimpijskiego, który postanowił trenować ze swoim indywidualnym sztabem pod wodzą Michala Doleżala. Sezon zaczął się jednak niepomyślnie, bo na jednym z treningów na igelicie na Wielkiej Krokwi Stoch doznał kontuzji kolana i nie mógł startować w Letniej Grand Prix. W zimie szło mu kiepsko. Jego najlepsze lokaty, to dwukrotnie 14. i raz 15. Wyjątkowo gorzką pigułką była jeszcze decyzja Thurnbichlera, który nie zabrał go na mistrzostwa świata w Trondheim...

Celem medal

Ta decyzja austriackiego trenera się nie obroniła, bo nasi skoczkowie w Norwegii wypadli bardzo przeciętnie. Po nich, a w zasadzie po finale sezonu w Planicy, Polski Związek Narciarski zdecydował, że Thurnbichlera zastąpi jego dotychczasowy asystent – Maciej Maciusiak. Przez skoczków decyzja przyjęta została raczej z ulgą, co wymownie skwitował Stoch. – Nie było dobrej atmosfery w drużynie, bo gdyby była, to wszyscy byliby szczęśliwi, a jednak nie byli szczęśliwi. Teraz nagle okazuje się, że skoro przychodzi nowy trener, to wszyscy odetchnęli.

W 2026 roku odbędą się zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Byłyby to dla Stocha szóste w karierze, o ile weźmie w nich udział. Wcześniej uczestniczył w igrzyskach w Turynie (2006), Vancouver (2010), Soczi (2014), Pjongczangu (2018) i Pekinie (2022). We wspomnianej rozmowie w TVP Sport tak nakreślił swoje cele. „Nie jestem zawodnikiem, który będzie jechał tam po naukę. (...) Jeżeli trzeba jechać na igrzyska, to w konkretnym celu. Chcę osiągnąć najwyższe możliwe cele”. Na co usłyszał od redaktora Kurowskiego: „Kamil, będziesz miał wtedy 38 lat. Ty chcesz zdobyć medal olimpijski?”. Odpowiedź była krótka: „Oczywiście”.

Wiara trenera

W medale na skoczni w Predazzo wierzy też trener Maciusiak. W rozmowie z portalem skijumping.pl powiedział to jasno. – Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jaki sezon jest przed nami. Będzie to bardzo ważny sezon. Zrobimy wszystko, żeby zawodnicy wrócili do odpowiedniej dyspozycji i od samego początku Pucharu Świata walczyli o jak najwyższe lokaty. Zrobimy też wszystko, co w naszej mocy, żeby na skoczniach w Predazzo, podczas igrzysk olimpijskich, walczyć o medale.

Dodał też, że wszyscy w polskich skokach zrobią wszystko, żeby był to udany sezon dla Kamila Stocha. – Rozmawiałem z Kamilem po konkursach w Planicy i wtedy powiedział mi, że to będzie dla niego ostatni sezon. Trzeba uszanować decyzję Kamila, tak postanowił. Niczego już nie musi, tylko może. Zrobimy wszystko, żeby jego ostatni sezon obfitował w sukcesy i został zapamiętany bardzo dobrze. Tego Kamilowi życzę z całego serca. Należy mu się to. Dołożymy wszelkich starań, aby stawał na podium i był bardzo zadowolony ze swoich występów w sezonie zimowym. Do tego będziemy dążyć – powiedział Maciusiak w wywiadzie dla skijumping.pl.

Andrzej Wasik

Sukces za sukcesem

Kamil Stoch urodził się 25 maja 1987 roku w Zakopanem. Jako kilkulatek dostał narty od wujka, a w wieku ośmiu lat zaczął trenować w LKS-ie Ząb. 21 marca 1999 roku, jako przedskoczek podczas zawodów Pucharu Świata w kombinacji norweskiej w Zakopanem, oddał skok na odległość 128 m. Wtedy po raz pierwszy usłyszano o młodym zawodniku.

W 2002 roku Stoch zaczął reprezentować barwy LKS-u Poronin. Przełomowy dla niego okazał się sezon 2003/04. Po raz pierwszy wystąpił w Pucharze Świata, 17 stycznia 2004 roku w Zakopanem zajął 49. miejsce. Niedługo potem zdobył pierwszy medal na imprezie rangi mistrzowskiej. 5 lutego 2004 roku, jako członek polskiej drużyny, zdobył srebrny medal na mistrzostwach świata juniorów w Strynie.

W kolejnym sezonie zdobył pierwsze punkty w Pucharze Świata. 11 lutego 2005 roku w Pragelato ukończył zawody na 7. miejscu. Niedługo potem Stoch wystartował w Oberstorfie na pierwszych w swojej karierze seniorskich mistrzostwach świata. Natomiast 23 marca zdobył drugi w karierze srebrny medal w konkursie drużynowym na MŚ juniorów. W mistrzostwach Polski na skoczni normalnej zdobył brąz, natomiast na dużej srebro.

12 lutego 2006 roku debiutował na igrzyskach olimpijskich (Turyn) i zajął 16. miejsce w konkursie indywidualnym na skoczni normalnej oraz 5. w turnieju drużynowym. W sumie jest pięciokrotnym uczestnikiem igrzysk olimpijskich, trzykrotnie sięgał po złoto indywidualnie – dwa razy w Soczi (2014) i raz w Pjongczangu (2018). Tam też zdobył brąz w konkursie drużynowym. Pod względem olimpijskich laurów ustępuje tylko Robertowi Korzeniowskiemu i Irenie Szewińskiej, co czyni go jednym z najbardziej utytułowanych polskich sportowców w historii.

Na mistrzostwach świata w 2013 roku sięgnął po indywidualne złoto w Val di Fiemme, a sześć lat później po srebro w Seefeld. Do tego dołożył drużynowe mistrzostwo świata z Lahti (2017) oraz pięć brązowych medali w rywalizacji zespołowej i indywidualnej. W mistrzostwach świata w lotach w 2018 zdobył srebro indywidualnie i dwukrotnie brąz drużynowo (2018, 2020).

W Pucharze Świata odniósł aż 39 zwycięstw i 80 razy kończył zawody na podium. Dwukrotnie – w sezonach 2013/14 oraz 2017/18 – triumfował w klasyfikacji generalnej cyklu. Od 2011 do 2021 roku nieprzerwanie wygrywał co najmniej jeden konkurs w każdym sezonie, co czyni go jedynym skoczkiem w historii z takim osiągnięciem.

Trzykrotny zwycięzca prestiżowego Turnieju Czterech Skoczni. W sezonie 2017/18 jako drugi zawodnik w historii wygrał wszystkie cztery konkursy. Na jego koncie są także triumfy w Raw Air, Willingen Five i Planica 7. W 2017 roku w Planicy ustanowił obowiązujący do dziś rekord Polski w długości skoku – 251,5 metra.

Zdobył 36 medali mistrzostw Polski, w tym 13 złotych.