Timemaster made in USA

Amerykanin Brandon McNulty wygrał jazdę indywidualną na czas w Wieliczce, ostatni etap 82. Tour de Pologne. Dzięki temu triumfował w całej imprezie.

Sposób na sukces? Jechać czujnie przez sześć dni, a na koniec nie dać szans rywalom w czasówce! Fot. PAP / Art Service

27-latek z Phoenix w stanie Arizona zwyciężył z dużą – jak na nasz największy kolarski wyścig, w którym liczy się każda sekunda – przewagą, bo drugiego Włocha Antonio Tiberiego (Bahrain-Victorious) wyprzedził o blisko pół minuty. Jego rodak, trzeci w klasyfikacji Matteo Sobrero (Red Bull-BORA-hansgrohe), stracił do Amerykanina 37 sekund. Blisko 36-letni Rafał Majka, kolega McNulty'ego z UAE Team Emirates-XRG, okazał się najlepszy z Polaków. Nasz kolarz, dla którego był to ostatni wyścig w karierze na ojczystej ziemi, zajął ósme miejsce.

Monakijska niespodzianka

Zanim jednak w niedzielę doszło do finałowych rozstrzygnięć, dzień wcześniej kolarze ścigali się na górskim etapie po drogach Podhala i Spiszu. Do pokonania mieli niedługi – jak na zawodowców – dystans, bo niecałe 150 km, za to aż 2808 metrów przewyższenia, co czyniło go królewskim odcinkiem. Rywalizacja ze startem i metą w Bukowinie Tatrzańskiej odbywała się na dobrze znanej trasie – trzech rundach, których największą trudnością były dwa strome podjazdy: w Rzepiskach (nazwa marketingowa: Ściana Harnaś, 958 m n.p.m, 1,9 km o średnim nachyleniu 7,9 proc.) i w Gliczarowie (Ściana Bukovina, 985 m, 2,5 km z 8 proc.). Najlepszemu zawodnikowi Tour de Pologne amatorów, bo najpierw oni ruszyli na tę liczącą 49 km pętlę, a był nim Dawid Nytko z Woli Rzędzińskiej - zajęło to 1:09.05, co należy uznać za świetny czas. W Memoriale Ryszarda Szurkowskiego wystartowało w sumie ponad dwa tysiące zawodników, wśród nich dwukrotna srebrna medalistka olimpijska w kolarstwie górskim, a dziś członkini MKOl Maja Włoszczowska oraz  – po raz pierwszy – wielki fan kolarstwa i jedyny polski kierowca Formuły 1, Robert Kubica. – Pod górę jechałam razem z nim, ale w dół nie byłam w ostatnim utrzymać mu się na kole, bo on, w przeciwieństwie do mnie, nie używał hamulców – opisywała z uśmiechem Włoszczowska.

Niedługo po starcie zawodowców jako pierwszy od peletonu odskoczył najlepszy „góral” wyścigu Timo Kielich (Alpecin-Deceuninck). Potem do Belga dołączyło ośmiu zawodników – tym razem nie było wśród nich żadnego Polaka, ale za to w ucieczce dnia znalazło się aż trzech zwycięzców etapów: Holender Olav Kooij (z Legnicy), jego kolega z zespołu Visma-Lease a Bike Brytyjczyk Matthew Brennan (z Zakopanego) oraz najszybszy w Cieszynie Francuz Paul Magnier (Decathlon AG2R La Mondiale). Przewaga uciekających nie przekroczyła dwóch minut, a zanim na początku ostatniej rundy akcja została zlikwidowana, Kielich wygrał trzy górskie premie i przypieczętował zwycięstwo w tej klasyfikacji.

Ucieczka została dogoniona podczas trzeciej, ostatniej wspinaczki na Rzepiska głównie dzięki pracy kolarzy dwóch najsilniejszych grup w peletonie – UAE Team Emirates-XRG (McNulty) i Bahrain-Victorious (Tiberi). Już wtedy trudności miał lider wyścigu, jadący z obolałymi żebrami Paul Lapeira (Decathlon AG2R La Mondiale). Francuzowi jeszcze udało się dojechać do czołowej grupy, ale w trakcie podjazdu na Gliczarów został z tyłu i ostatecznie stracił ponad sześć minut. Po tej ostatniej, szóstej premii górskiej, która upamiętniła Joachima Halupczoka, wybitnego polskiego kolarza, mistrza świata z 1989 roku, przedwcześnie zmarłego w 1994, w czołówce pozostało 15 zawodników, a wśród nich Majka.

Popularny „Zgred” dyktował tempo w tej grupie, zachęcając do ataków kolegów z drużyny. Na ostatnim kilometrze, który prowadził mocno w górę, zrobił to McNulty, pozbywając się w końcu Tibieriego, który do tej pory go nie odstępował, i samotnie pognał do mety. I gdy wydawało się, że Amerykanin  wygra, skontrował go Victor Langellotti (INEOS Grenadiers), który popisał się imponującym finiszem. – Znałem ten podjazd i wiedziałem, że muszę poczekać do ostatnich 500 metrów, bo tam robiło się naprawdę stromo. Wiedziałem, że tam będę mocny i mimo że Brandon był daleko, byłem pewien, że wygram – relacjonował 30-latek urodzony w Monako, który pierwszy rok jeździ w jednej z najlepszych drużyn świata. – Rano, kiedy okazało się, że z powodu choroby (ból gardła i podwyższona temperatura – przyp. red.) Michał Kwiatkowski i Magnus Sheffield muszą się wycofać, przeżywaliśmy ciężkie chwile. Mimo to się nie załamaliśmy – podkreślał Langellotti, który cieszył się nie tylko z najważniejszego w karierze zwycięstwa, ale i żółtej koszulki lidera.

Amerykański triumfator

Monakijczyk, który przeciętnie prezentuje się w jeździe indywidualnej na czas, zdawał jednak sobie sprawę, że niezwykle trudno będzie mu utrzymać prowadzenie w klasyfikacji generalnej. – McNulty to świetny czasowiec, szykuje się wielka walka. Dam z siebie wszystko, by obronić koszulkę – deklarował niespodziewany lider. Amerykanin, który tracił do Langellottiego tylko siedem sekund, do niedzielnego, ostatniego etapu przystępował w bojowym nastroju. – Jestem podekscytowany czasówką, bo to moja specjalizacja. Nie mogę się jej doczekać  – podkreślał dwukrotny mistrz Stanów Zjednoczonych w jeździe indywidualnej na czas, który na swoim koncie ma także takie wygrane w prestiżowych Vuelta a Espana, Tour de Romandie czy UAE Tour, a na mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich zajmował miejsca tuż za podium.

Czasówka, która zaczynała się i kończyła pod Kopalnią Soli „Wieliczka”, liczyła ledwie 12,5 km. Jej początek prowadził pod górę do wsi Grabówki, potem było trochę po płaskim, a jeszcze przed półmetkiem już tylko w dół. McNulty kapitalnie przejechał ten najtrudniejszy odcinek, a uzyskaną wtedy przewagę dowiózł do mety. Co warte pokreślenia, jako jedyny z całej stawki jechał z przeciętną prędkością powyżej 51 km/h! – Przyjechałem tu, skupiając się na ostatnim etapie. Dzisiaj tylko jedno zadanie: pokonać Langellottiego i utrzymać przewagę nad Tiberim. Zwycięstwo etapowe to wisienka na torcie. Czasówka była krótka i zaczynała się najtrudniejszym podjazdem. Trzeba było wystartować mocno, a później utrzymać tempo – zaznaczył pierwszy amerykański triumfator Tour de Pologne, który w cyklu World Tour odniósł siedem zwycięstw, ale po raz pierwszy wygrał klasyfikację generalną wyścigu tej rangi. – Miło było to zrobić dla Filippo Baronciniego. Pamiętamy o nim i życzymy mu powodzenia w powrocie do zdrowia – mówił McNulty o swoim koledzy z drużyny, który rozbił się podczas środowego etapu. Włoch, który przebywa w szpitalu w śpiączce farmakologicznej, wkrótce ma wrócić do ojczyzny, gdzie przejdzie operacje twarzy i kręgosłupa.

Amerykanin wyprzedził trzech Włochów – Lorenzo Milesiego (Movistar), który nie liczył w klasyfikacji generalnej, oraz Sobrero i Tiberiego, którzy dzięki tym dobrym występom wskoczyli na podium. Dotychczasowy lider, Langellotti, zajął 21. miejsce ze stratą 46 sekund do zwycięzcy, co oznaczało spadek na piątą pozycję. Wyprzedził go jeszcze Szwajcar Jan Christen, kolega z drużyny Majki. Monakijczyk wyglądał jednak na zadowolonego. – Pojechałem najlepiej, jak mogłem, ale niemiałem tak dobrych nóg jak wczoraj. Mimo to wywiozę z Polski piękne wspomnienia – przyznał.

(gak)

Rafał Majka: Czuję się spełniony

– To był piękny wyścig i cieszę się, że mogliśmy wygrać go jako drużyna. Na koniec spotkało mnie coś wspaniałego  – przyjechałem tu, żeby się cieszyć i byłem zachwycony polskimi kibicami, którzy mnie dopingowali, stojąc przy trasie, i czytając wyrazy wsparcia, które napisali na drodze, a robiłem to przecież w koszulce z orłem na piersi. Czuję się spełniony!

Od dwóch lat wiedziałem, że ten sezon będzie moim ostatnim – chciałem zakończyć karierę na szczycie, wciąż będąc w świetnej formie. Najważniejsze jest dla mnie zdrowie i rodzina, a ten moment jest idealny, by powiedzieć „dość”. Do końca roku wystartuję jeszcze w kilku wyścigach, a potem czekają mnie wakacje i przerwa od kolarstwa. Mam nadzieję, że w przyszłości powstanie mocna polska drużyna, bo mamy potencjał i wielu utalentowanych młodych kolarzy.

Wyniki.

6. etap, Bukowina Tatrzańska - Bukowina Tatrzańska (147,5 km): 

1. Victor Langellotti (Monako, INEOS Grenadiers) 3:32.58 
2. Brandon McNulty (USA, UAE Team Emirates-XRG) ten sam czas 
3. Pello Bilbao (Hiszpania, Bahrain-Victorious) strata 7 s. 
4. Johannes Staune-Mittet (Norwegia, Decathlon AG2R La Mondiale) 8 
5. Antonio Tiberi (Włochy, Bahrain-Victorious)

6. Yannis Voisard (Szwajcaria, Tudor) ... 9. Rafał Majka (UAE Team Emirates-XRG) ten sam czas, 24. Piotr Pękala 1.03, 32. 32. Marcin Budziński (obaj reprezentacja Polski) 1.56.

7. etapu, Wieliczka - Wieliczka (jazda ind. na czas, 12,5 km): 

1. McNulty 14.31 
2. Lorenzo Milesi (Włochy, Movistar) 12 
3. Matteo Sobrero (Włochy, Red Bull-BORA-hansgrohe) 15 
4. Tiberi 16 
5. Ben Turner (Wielka Brytania, INEOS Grenadiers) 19

6. Stefan Kueng (Szwajcaria, Groupama-FDJ) 20 ... 16. Majka 42, 28. Filip Maciejuk (Red Bull-BORA-hansgrohe) 52, 45. Mateusz Gajdulewicz (reprezentacja Polski) 1.07.

Klasyfikacja końcowa: 

1. McNulty 25:10.57
2. Tiberi 29 
3. Sobrero 37
4. Christen 39 
5. Langellotti 39 
6. Alberto Bettiol (Włochy, XDS Astana) 47 
7. Marco Frigo (Włochy, Israel-Premier Tech) 48 
8. Majka 59 
9. Bilbao 1.02 

10. Filippo Zana (Włochy, Jayco AlUla) 1.09 ... 22. Pękala 3.07, 33. Gajdulewicz 7.09, 35. Marcin Budziński 8.03, 59. Maciejuk 25.49, 80. Tomasz Budziński 34.19, 111. Patryk Stosz (obaj reprezentacja Polski) 1:07.55.

W wyścigu wystartowało 154 kolarzy, ukończyło 112. Stanisław Aniołkowski (Cofidis) nie wystartował do 5. etapu, Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers) i Paweł Bernas (reprezentacja Polski) do 6., Michał Pomorski (reprezentacja Polski) go nie ukończył.

Zwycięzcy innych klasyfikacji. Punktowa:  Turner. Górska: 1. Timo Kielich (Belgia, Alpecin-Deceuninck). Aktywnych: Stosz. Drużynowa: UAE Team Emirates-XRG.

Fot. Facebook Rafała Majki