Thriller w Rumunii
W ostatnim w tym roku meczu europejskich pucharów Śląsk prowadził w czwartej kwarcie 8 punktami, ale przegrał po dramatycznej końcówce.
Noah Kirkwood rozegrał niezły mecz, ale w końcówce spudłował szalenie ważne rzuty osobiste. Fot. Facebook/WKS Śląsk Wrocław
Niesamowite emocje w BT Arena w rumuńskim Kluż-Napoka. 13 sekund przed końcem, po trafieniu Darona Russella, na tablicy wyników był remis 92:92. Trener Ainars Bagatskis poprosił o przerwę na żądanie, ale nic nie poszło zgodnie z planem. Najpierw faulowany Noah Kirkwood spudłował dwa rzuty osobiste, a w odpowiedzi gospodarze przeprowadzili błyskawiczny kontratak, który wsadem zakończył Duszan Miletić. To były koszykarz... wrocławskiego Śląska.
- To nie był nasz najlepszy mecz, jeśli chodzi o skuteczność, ale najważniejsze, że wygraliśmy - komentował Russell, który był najlepszym graczem spotkania. Amerykanin zdobył 30 punktów, miał też 7 zbiórek i 7 asyst. Po stronie Śląska wyróżnili się Stefan Djordjević (16 pkt, 9 zbiórek) oraz Issuf Sanon (17 pkt, 4 zbiórki, 4 asysty). Warto dodać, że do Rumunii Śląsk poleciał bez swojego lidera. Jak poinformowano, Kadre Gray decyzją sztabu trenerskiego pozostał w Polsce.
Z 4 zwycięstwami i 8 porażkami Śląsk spadł na 9. miejsce w grupie.W następnej kolejce (7 stycznia) wrocławianie podejmą Hapoel Jerozolima.
◼ U-BT Cluj-Napoca - Śląsk Wrocław 94:92 (22:17, 27:34, 21:23, 24:18)
WROCŁAW: Wiśniewski 1, Kirkwood 16 (1x3), Czerniewicz 5 (1x3), Coleman-Jones 1, Djordjević 16 - Nunez 3, Kulikowski 6 (1x3), Urbaniak 6, Penava 13 (1x3), Sanon 17 (2x3), Nizioł 8. Trener Ainars BAGATSKIS.
(p)
