THOMAS TUCHEL
SELEKCJONER
Tuchel miał powody do oklaskiwania swoich zawodników. Fot. Imago/Press Focus
Kilka miesięcy czekali Anglicy na kogoś, kto zostanie następcą Garetha Southgate'a. Anglik był selekcjonerem najdłużej od czasów sir Bobby'ego Robsona (1982-1990), lecz jego kadencję oceniano dwojako. Z jednej strony kadra urosła w siłę, rozegrała (dwa) najlepsze Euro w swojej historii i dotarła do półfinału mundialu... no ale z drugiej – przegrał dwa finały i nie brakowało głosów, że pragmatyczny i często nudny futbol nie wykorzystuje w pełni angielskiego potencjału. Zmienić to ma właśnie Tuchel.
52-latek to pierwszy obcokrajowiec prowadzący Synów Albionu od czasów Włocha Fabio Capello (2007-2012). W swojej karierze nigdy nie pracował w futbolu reprezentacyjnym, ale od dekady prowadzi tylko tych wielkich – Dortmund, PSG, Chelsea, Bayern. Z The Blues wygrał Ligę Mistrzów i zawsze twierdził, że dobrze mu się mieszka w Londynie, więc chętnie do niego wrócił. Z racji swojego specyficznego, często trudnego charakteru pojawiały się wokół niego pewne wątpliwości, ale w 8 dotychczasowych spotkaniach nie wygrał tylko raz – ulegając 1:3 w towarzyskim meczu z Senegalem. Było to też jedyne starcie za kadencji Tuchela, gdy Anglia... nie zachowała czystego konta. Inna sprawa, że z prestiżowymi rywalami bynajmniej nie rywalizowała, więc na prawdziwy egzamin przyjdzie jeszcze czas.
(PTub)
