Tęskniąc za Justyną
BIEGI NARCIARSKIE
Ta dyscyplina w Polsce już na zawsze łączona będzie z Justyną Kowalczyk. Patrząc na dorobek tej wielkiej zawodniczki, trudno będzie komukolwiek w przyszłości – i tej bliższej, i tej dalszej – ją przebić. Pięć medali olimpijskich, w tym dwa złote, srebrny i dwa brązowe, wywalczone na trzech kolejnych igrzyskach, mówi samo za siebie.
Była pani Justyna fantastycznym wyjątkiem na szarym tle, w czym w wielkim stopniu pomógł jej trener Aleksander Wierietielny, dzisiaj emeryt usiłujący zaszczepić miłość do biegów dzieciom w Kościelisku. Dlaczego naszej multimedalistce się udało, a jej następcom – paniom, i panom – nie, to zapewne byłby materiał na doktorat, niekoniecznie tylko ze sportu, a pewnie i z psychologii.
Na rozpoczęte wczoraj igrzyska udało się siedmioro polskich bogaczy. Nie da się ukryć – zaskakująco dużo, podpierając się chociażby takim argumentem, że zajmują odległe miejsca w tegosezonowej edycji Pucharu Świata.
W kadrze znaleźli się zarówno debiutanci olimpijscy (Aleksandra Kołodziej, Eliza Rucka-Michałek, Sebastian Bryja), jak i zawodnicy, którym było już dane wystąpić na tej rangi imprezie (Izabela Marcisz, Monika Skinder, Dominik Bury i Maciej Staręga).
Rywalizacja o medale rozpocznie się od biegów łączonych (10 plus 10 km); pierwszą część dystansu pokonuje się stylem klasycznym, a drugą – po zmianie nart – stylem dowolnym. Panie wystartują w sobotę o 13.00, panowie w niedzielę o 12.30.
(g)
