Ten lament jest za wczesny
Po nieszczęśliwej inauguracji w Bytomiu z ŁKS-em, wicelider spróbuje odkuć się w Rzeszowie, tym bardziej że ma za co rewanżować się Stali.
Kluczowy moment jesiennej potyczki Polonii ze Stalą; Oskar Krzyżak i cała bytomska defensywa mają więcej nie pozwolić na takie rajdy, jak ten „bramkowy” Jonathana Juniora. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
POLONIA BYTOM
Po nieudanym debiucie Patryka Czubaka na ławce Polonii rozgoryczenie w Bytomiu było olbrzymie - przegrać 2:3, gdy do 60 minuty prowadzi się 2:0, jest swego rodzaju sportowym frajerstwem, ale też niczym nadzwyczajnym. Przy Piłkarskiej temat szybko przepracowano i zamknięto - z tyłu głów pozostać ma tylko gorzka pamięć o tym niekomfortowym uczuciu, jakie piłkarzy Królowej Śląska dopadło po ostatnim gwizdku ubiegłotygodniowej potyczki - z intencją, że nigdy więcej nie ma prawa się powtórzyć.
Paradoksalnie, porażka na starcie „wiosny” nie strąciła Bytomian z miejsca premiowanego bezpośrednim awansem, ale szeroki oddech licznej grupy pościgowej jeszcze bardziej podgrzewa nastroje w ekipie Niebiesko-czerwonych. Jedną z drużyn w tym peletonie jest Stal Rzeszów, która na inaugurację przywiozła punkt z Głogowa, a licząc jesień nie przegrała sześciu kolejnych spotkań.
Młody zespół Marka Zuba staje się łakomym kąskiem dla możniejszych na giełdzie transferowej - także Polonia sięgnęła po jednego z jego przedstawicieli: 20-letni pomocnik Szymon Kądziołka trafi na Piłkarską w lipcu - ale nic sobie z tego nie robi. W sierpniu utarł nosa także Polonii, która w pierwszoligowej premierze na własnym obiekcie musiała pogodzić się z porażką 0:1 po solowej akcji Brazylijczyka Jonathana Juniora na początku spotkania. Potem Bytomianie - jeszcze pod wodzą Łukasza Tomczyka - nie potrafili skruszyć muru mądrej drużyny z Podkarpacia.
Ale to oznacza, że w niedzielę Niebiesko-czerwoni mają podwójną motywację, by odkuć się za dwie domowe porażki - tę ze Stalą i tę koszmarną z „wiosennej” premiery. Jeżeli tę sportową złość jedenastka Czubaka przekuje w boiskową mądrość, ma na skuteczny rewanż mimo wszystko spore szanse, bo długimi momentami z ŁKS-em prezentowała ciekawy futbol - musi „tylko i aż” skasować pomroczność jasną w defensywie, która dopadała ją także w pierwszych zimowych sparingach.
Przed tygodniem na trybunach przy Piłkarskiej 8, a potem na internetowych forach spora grupa kibiców Polonii - wskazując na niedawny wywiad prezesa Sławomira Kamińskiego w „Sporcie” - rozdziera szaty, że klubowi nie zależy na awansie do ekstraklasy, bo „nie jest na nią gotowy”. To oczywiście jest wyjęte z kontekstu, ale kąpanym w gorącej wodzie fanom dobrze rymuje się z odejściem Tomczyka czy stratą bramkarza Axela Holewińskiego.
Na ten lament jest jednak zdecydowanie za wcześnie i bardzo możliwe, że te wisielcze nastroje wokół wicelidera już w niedzielę około 14.00 mogą się zmienić o 180 stopni.
Tomasz Mucha
Z czystą głową
Szymon Kądziołka, pomocnik Stali Rzeszów, od lipca 2026 zawodnik Polonii
- Jestem wychowankiem Stali Rzeszów, w której zacząłem grać, mając 6-7 lat. Wiele temu miejscu zawdzięczam, do końca życia będę zerkał w stronę Stali z dużym sentymentem. Propozycji miałem sporo, ale zdecydowałem się na Polonię, bo od pierwszego momentu, kiedy się tu pojawiłem, poczułem bardzo pozytywną aurę. Odczułem, że klub chce jak najlepiej dla mnie, chce, żebym się rozwijał i doszedłem do wniosku, że będzie to dla mnie najlepsze miejsce. Znam Oliwiera Kwiatkowskiego, z którym spotkałem się w październiku na meczu reprezentacji U-20, i przegadaliśmy sporo czasu. Chciałem podpisać umowę wcześniej, żeby ostatnie pół roku spędzić w Stali z czystą głową. Zespół jest na dobrej pozycji wyjściowej w walce o ekstraklasę i chcę mu pomóc do samego końca mojego kontraktu.
(za poloniabytom.com.pl)
