Ten awans był obowiązkiem!
Mówienie, że wyeliminowanie Austrii to sukces, jest żałosne - nie gryzie się w język Karol Bielecki, legendarny reprezentant.
Karol Bielecki wbija kij w mrowisko. I to dość głęboko... Fot. Paweł Bejnarowicz/ PrssFocus
Choć Biało-czerwoni po dramatycznym dwumeczu z Austrią awansowali na przyszłoroczne mistrzostwa świata, Karol Bielecki nie kryje rozczarowania poziomem polskiego szczypiorniaka; krytykuje system szkolenia i przestrzega przed mydleniem oczu kibicom.
Wymagać więcej
- Awans na mundial zaczynamy postrzegać jako sukces, a to znaczy, że polska piłka ręczna upadła bardzo nisko. Kiedyś występ na mistrzostwach świata czy Europy był obowiązkiem i teraz też tak to powinniśmy traktować - twierdzi wicemistrz świata z 2007 roku. Jego zdaniem, walka z Austrią, którą przez lata ogrywaliśmy wysoko i regularnie, nie powinna wywoływać aż tak wielkiej euforii. Choć przyznał, że występ w Grazu był niezły, to bez dopływu młodych talentów oraz poszerzenia ławki rezerwowych kadra nie ma szans na trwały powrót do światowej elity. Dodał też, że środowisko piłki ręcznej powinno wymagać od kadry znacznie więcej, awans traktować jak absolutny obowiązek, a wyjście z grupy na mistrzostwach jako minimum.
Brakuje świeżej krwi
Kluczowym problemem, na który wskazuje Bielecki, jest brak dopływu świeżej krwi. Wymieniając filary obecnej kadry, takie jak Michał Daszek, Szymon Sićko, Arkadiusz Moryto czy Kamil Syprzak, zauważa, że są to zawodnicy ugruntowani, grający w reprezentacji od wielu lat, a ich następców nie widać. Brak sukcesów w kategoriach młodzieżowych i juniorskich sprawia, że Bielecki nie widzi promyka nadziei na szybką poprawę sytuacji. Podkreśla, że dopóki nie będziemy realistami i nie przestaniemy cukrować, nic się nie zmieni. Legendarny szczypiornista uderza również w system szkolenia, podważając sens istnienia Szkół Mistrzostwa Sportowego w obecnej formule. Zauważył, że od powstania pierwszego rocznika minęło niemal 30 lat, a efekty są mizerne, zwłaszcza że najwybitniejsi gracze jego pokolenia, jak Michał i Bartosz Jureccy, Sławomir Szmal czy on sam, nie byli „produktami” tego systemu. - System, który mają siatkarze, co parę lat daje talenty, które wzmacniają kadrę. A u nas? Reprezentacja ciągle jest osłabiana i liczy się tylko, że jeden czy drugi „stary” zawodnik ją pociągnie - dodaje były reprezentant, według którego potencjał rozwoju piłki ręcznej został roztrwoniony i zaprzepaszczony.
Otyłość i brak wzorców
Przyczyn kryzysu Bielecki upatruje także w sferze społecznej oraz działaniach Ministerstwa Sportu i Turystyki. Alarmuje o fatalnym stanie fizycznym dzieci, które borykają się z otyłością i brakiem wzorców sportowych, spędzając czas głównie z telefonami w ręku. Brak systemu angażującego byłych sportowców różnych dyscyplin do pracy z najmłodszymi uznaje za wielki błąd. Podsumowując ostatni dwumecz, pozostaje nieugięty w swojej ocenie. - Jeżeli zwycięstwo jedną bramką i remis z Austrią, które dały nam awans na mistrzostwa świata, traktujemy w kategoriach sukcesu, to jesteśmy wielkimi minimalistami. To jest żałosne - wylewa kubeł zimnej wody na rozpalone głowy trzykrotny medalista MŚ, który w biało-czerwonej koszulce zagrał 259 razy i zdobył 962 bramki.
