Tchnienie nadziei

Dzięki zwycięstwu nad JSW Jastrzębskim Węglem, w Częstochowie wróciła wiara w utrzymanie w elicie.

Częstochowianie długo musieli czekać na kolejny triumf w lidze. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus

PLUSLIGA

Częstochowianie, mając w składzie tak znakomitych i uznanych zawodników, jak Luciano De Cecco, Patrika Indrę, Milada Ebadipoura oraz wschodzące gwiazdy polskiej siatkówki Jakuba Kiedosa i Jakuba Nowaka (on akurat jest od dłuższego czasu kontuzjowany) powinni bez problemów zakwalifikować się do play offu i walczyć nawet o czołową czwórkę. Tymczasem od początku rozgrywek zawodzą i utknęli na dnie ligowej tabeli. Zamiast myśleć o zaszczytach muszą skupić się na walce o utrzymanie. Każdy punkt jest dla nich na wagę złota. Ostatnio jednak coś drgnęło. Wprawdzie nadal przegrywali, ale ich forma ewidentnie poszła w górę. Już nie przyglądali się biernie, co robią rywale, nie mieli do siebie pretensji, lecz walczyli. Dobrą dyspozycję potwierdzili w starciu ze znacznie wyżej notowanym JSW Jastrzębskim Węglem. A mecz zapowiadał się emocjonująco, bo goście na wpadki też nie mogą sobie pozwolić. Wciąż bowiem nie są pewni miejsca w czołowej ósemce, a koniec sezonu zasadniczego coraz bliżej.

Spotkanie lepiej rozpoczęli Jastrzębianie. Benjamin Toniutti mógł liczyć na skrzydłowych, którzy trzymali skuteczność. Efektownie atakował Michał Gierżot, często uderzając ponad blokiem rywali. Łukasz Kaczmarek z kolei „czarował” wyszkoleniem technicznym. Zaprezentował cały repertuar zaskakujących zagrań. Gdy trzeba było mocno atakował, gdy była okazja obijał ręce blokujących, lub uderzał lekko, tuż za częstochowski blok.

Przyjezdni błyskawicznie wywalczyli trzy punkty przewagi i ją utrzymywali. Ale miejscowi się rozkręcali. Na bardzo wysoki poziom wszedł Indra. Grał jak przystało na jednego z najlepszych atakujących świata. Nie miał sobie równych. Do jego poziomu dostosowali się też Ebadipour oraz Bartłomiej Lipiński. Częstochowianie odrobili straty, wyszli nawet na prowadzenie 20:18, które jednak błyskawicznie stracili (21:21). Końcówka była bardzo dramatyczna. Obie ekipy miały szansę na zakończenie seta. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali miejscowi, którzy poszli za ciosem. Grali tak, jak odczekiwali od nich kibice. Nie mieli słabych punktów. De Cecco popisywał się niekonwencjonalnym rozegraniem, Indra nie mylił się w ataku, a uzupełniali go Ebadipour, Lipiński oraz środkowy Bartłomiej Adamczyk. Jastrzębianie też twardo walczyli, ale gaśli z każdą kolejną minutą. Rezerwowi też niewiele wnieśli. Stać ich było na triumf w zaledwie jednym secie,gdy wykorzystali rozluźnienie w szeregach gospodarzy.

W czwartej partii mogli mieć nadzieje na doprowadzenie do tie-breaka, bo do 19:19 gra była wyrównana, wtedy jednak, przy mocnym serwisie Kiedosa, Jastrzębianie dwukrotnie pomylili się w ataku. Steam Hemarpol Politechnika odskoczył na 23:20 i nie zmarnował szansy na zwycięstwo.

(mic)

◼ Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa – JSW Jastrzębski Węgiel 3:1 (31:29, 25:20, 17:25, 25:20)

CZĘSTOCHOWA: De Cecco (1), Lipiński (20), Popiela (3), Indra (17), Ebadipour (20), Adamczyk (8), Sługocki (libero) oraz Makoś (libero),  Kiedos (1), Radziwon, Jeanlys (2), Kowalski (1), Nowak. Trener Ljubomir TRAVICA.

JASTRZĘBIE: Toniutti (1), Gierżot (19), Usowicz (1), Kaczmarek (14), Szerszeń (19), Brehme (13), Granieczny (libero) oraz Lorenc (1), Staszewski, Kujundzić, Jurczyk, Kufka, Zaleszczyk (2), Tuaniga. Trener Andrzej KOWAL.

Sędziowali: Tomasz Flis i Maciej Kolendowski (obaj Kraków). Widzów 1500.

Przebieg meczu 
I: 8:10, 13:15, 20:18, 25:24, 31:29.
II: 9:10, 15:14, 20:17, 25:20.
III: 5:10, 10:15, 14:20, 17:25.
IV: 10:9, 14:15, 20:19, 25:20.
Bohater – Bartłomiej LIPIŃSKI.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się