Tak tworzy się potęga?
Ofensywa Realu Madryt we wtorek może nie była najskuteczniejsza. Grała za to efektownie. To spora zmiana.
Defensywa Interu była bezradna, gdy przy piłce byli Królewscy. Fot. PAP/EPA
LIGA MISTRZÓW
W ostatnich dwóch sezonach Real Madryt nie wprawiał kibiców w zachwyt swoją grą. W rozgrywkach 2024/25, podczas ostatniego roku pracy Carlo Ancelottiego w klubie, widać było już wyczerpanie jego pomysłu na grę, który kultywowany był przez cztery lata. Po odejściu Włocha na stanowisko selekcjonera reprezentacji Brazylii zespół przejął Xabi Alonso i nie wyprowadził go z kryzysu. Po pół roku został zwolniony, a do końca sezonu funkcję trenera przejął Alvaro Arbeloa, który nie potrafił zapanować nad szatnią pełną gwiazd.
Do Realu musiał przyjść ktoś z charakterem, ktoś, kto w futbolu współpracował z najlepszymi piłkarzami na świecie i osiągał największe sukcesy. Zatrudniono więc Jose Mourinho i przez nieco ponad 70 dni pracy już widać ogromny postęp w grze Królewskich.
Gwizdy na gwiazdy
Przez ostatnie dwa lata Real nie zdobył jednak żadnego trofeum i kibice na Santiago Bernabeu nie mogą o tym zapomnieć - więc gwiżdżą na swoich piłkarzy. Tak było m.in. podczas wtorkowej rywalizacji z Interem Mediolan. Adresatami gwizdów byli m.in. Kylian Mbappe i Vinicius.
Prawda o meczu z Interem jest taka, że Real zdobywał gole w momencie, gdy grał najsłabiej. Gdy prezentował się najlepiej, był nieskuteczny. Co więcej, uniknął utraty punktów głównie dzięki Thibaut Courtois, który naprawiał niemal wszystkie błędy linii defensywnej, fenomenalnie spisując się między słupkami.
Nie oznacza to jednak, że Królewscy są słabi. Wręcz przeciwnie – są piekielnie silni. Jose Mourinho w nieco ponad dwa miesiące był w stanie sprawić, że ofensywa Realu wygląda fenomenalnie. I nie chodzi wcale o pojedyncze, indywidualne przebłyski piłkarzy. Wtorkowa współpraca pomiędzy Brahimem Diazem, Judem Bellinghamem, Viniciusem i Mbappe była na świetnym poziomie. Przy odrobinie szczęścia Real mógł trafić do siatki jeszcze kilka razy. – Równie dobrze mecz mógł skończyć się wynikiem 7:6 – powiedział po ostatnim gwizdku Mourinho. Jego słowa dobrze obrazują spotkanie. Królewscy mieli mnóstwo okazji na gole, ale przez niefrasobliwość w defensywie mogli też wiele bramek stracić. Mimo wszystko jest to dobry początek drugiej kadencji portugalskiego szkoleniowca w stolicy Hiszpanii.
Bawili się pod bramką
Ancelotti w trakcie ostatniego roku pracy w Realu nie potrafił dotrzeć do indywidualistów, aby ze sobą współpracowali. Takie same problemy mieli Alonso i Arbeloa. Mourinho w ciągu kilkudziesięciu dni sprawił, że cała ofensywa Realu bawiła się pod bramką Josepa Martineza. Gdy superstrzelcy mogli oddawać strzały, szukali jeszcze podania, żeby jak najmocniej zwiększyć szansę na trafienie. Może jeszcze w starciu z Mediolańczykami nie przyniosło to skutku, ale jest to zarodek, z którego może urodzić się zespół galaktyczny, taki, o jakim marzy prezydent klubu Florentino Perez. Do błyskotliwych akcji trzeba jedynie dołożyć skuteczność.
Liga Mistrzów ponad wszystko
Mourinho musi pracować nad uszczelnieniem muru obronnego. W starciu z Interem w defensywie wystąpili Denzel Dumfries, Ibrahima Konate, Dean Huijsen oraz Marc Cucurella. Trzech z nich (Dumfries, Konate i Cucurella) dołączyło do Realu tego lata, potrzebują czasu na zgranie. Czy kibice Realu mają się czego obawiać? Biorąc pod uwagę doświadczenie portugalskiego trenera, kwestią czasu wydaje się znalezienie sposobu na uszczelnienie obrony. Mourinho, pracując w wielu klubach w ostatnich latach, udowadniał, że potrafi wymyślić taką strategię na ważne mecze, żeby jego drużyna nie traciła goli. Jeśli podobnie będzie w Realu, w ciągu najbliższych miesięcy możemy być świadkami budowy zespołu znakomitego, który znów będzie sięgał po trofea. – Pragnę wygrania Ligi Mistrzów z Realem bardziej niż czegokolwiek innego – stwierdził Kylian Mbappe. Ten cel wcale nie musi być bardzo odległy.
Kacper Janoszka
