Tak się walczy o mundial!

Emocjonalny rollercoaster z happy endem zafundowały nam Biało-czerwone. Szanse awansu na przyszłoroczne mistrzostwa świata przedłużyły dzięki rzutom karnym.

Po takim meczu mogło się zakręcić w głowie; nie tylko jego uczestniczkom... Fot. PAP / Adam Warżawa

ELIMINACJE MŚ 2027

Trzynastego, wszystko zdarzyć się może... – śpiewała przed laty Katarzyna Sobczyk i reprezentantki Polski słowa tego przeboju najwyraźniej wzięły sobie do serc. Po pierwszym meczu miały do odrobienia jedno trafienie, podjęły walkę i już w pierwszej połowie rewanżu w Gdańsku powinny załatwić sprawę. Wypracowały bowiem mnóstwo sytuacji, ale na gola zdołały zamienić tylko jedną. – Drugi mecz to nowa historia i nowa szansa. Jesteśmy dobrze przygotowane pod względem fizycznym, taktycznym i mentalnym. Mamy 90 minut na to, aby odwrócić losy dwumeczu. Zamierzamy zagrać naszą najlepszą piłkę i wygrać – deklarowała Ewa Pajor i to ona krótko przed przerwą była najsprytniejsza w podbramkowym zamieszaniu po rzucie rożnym, głową pakując piłkę do siatki.

Na drugą połowę Polki wyszły mocno rozkojarzone. Dały się zepchnąć do defensywy, a efektem tego było trafienie absolutnej debiutantki Amy Littel, która zgubiła krycie po rzucie wolnym, doprowadzając do remisu. Nasze panie jednak się nie załamały i za sprawą doskonale dysponowanej Eweliny Kamczyk wyszły na prowadzenie. Uderzenie z woleja było cudowne, a radość Polek krótka, bo VAR uznał, że Oliwia Woś przeszkadzała belgijskiej bramkarce. To nie zdeprymowało Biało-Czerwonych i wkrótce Paulina Tomasiak popisała się rajdem, zejściem do środka oraz uderzeniem w „krótki” róg zza pola karnego. Uśpione trybuny się przebudziły, coś pokrzyczały dziecięcym głosem, bo taki wynik oznaczał dogrywkę.

W niej również sporo się działo, bo najpierw centrę z wolnego na gola zamieniła Jarne Teulings, a następnie niezmordowana Pajor wykorzystała podanie Kamczyk i zdobyła 73. bramkę w reprezentacji. Wynik 3:2 oznaczał rzuty karne. Choć w tej swoistej loterii pomyliła się Pajor, na wysokości zadania stanęła Kinga Seweryn, brawurowo broniąc dwie „jedenastki”, a pieczęć na awansie do 2. rundy baraży o mundial postawiła Natalia Padilla-Bidas.

– To, jak dziewczyny zapierniczały... Normalnie nie mam słów. Chylę czoło, jestem z nich dumna – wydusiła z siebie trenerka Nina Patalon, której zespół na przełomie listopada i grudnia stoczy decydujący bój z Irlandią, rywalem z niedawnej Ligi Narodów. Wiosną Polki przegrały oba mecze – najpierw 2:3 w Gdańsku, a potem 0:1 w Dublinie.

Marek Hajkowski

◼ Polska - Belgia 3:2 (2:1, 1:0), rzuty karne 4-3

1:0 - Pajor, 42 min (głową), 1:1 - Littel, 51 min, 2:1 - Tomasiak, 67 min, 2:2 - Teulings, 105 min (głową), 3:2 - Pajor, 116 min

POLSKA: Seweryn - Zieniewicz, Woś, Dudek, Kokosz - Tomasiak, Achcińska, Sarapata (110. Sobal), Kamczyk, Zawistowska (65. Zaremba, 110. Padilla Bidas) - Pajor. Trenerka Nina PATALON.

BELGIA: Seynhaeve - Kees (46. Littel), Tysiak, Mertens, Janssen (70. Vanzeir) - Detruyer (70. Iliano), Cayman, Toloba (91. Teulings) - Janssens (85. Mathys), Wullaert, Dhont (120. Jacobs). Trenerka Elisabet GUNNARSDOTTIR

Sędziowała Ivana Martincić (Chorwacja). Widzów 7740. Żółte kartki: Tomasiak, Dudek - Tysiak, Iliano.

W pierwszym meczu 0:1; awans - Polska.


______________________________

Cieszymy się chwilą

Cztery pytania do Kingi Seweryn, bramkarki reprezentacji Polski

1. Jak się czuje bohaterka spotkania z Belgią?

– Absolutnie się nią nie czuję. W żadnym wypadku bym się tak nie określiła. Pomogłam drużynie, coś tam obroniłam, ale w piłce nożnej liczą się zdobyte bramki, a do siatki trafiały moje koleżanki. Jestem z nich dumna.

2. Co miała pani w głowie przed serią rzutów karnych?

– Nic. Totalną pustkę. Na bidonie miałam napisaną instrukcję, jak Belgijki egzekwują „jedenastki”, ale ich numery zwyczajnie mi się zlewały. Pomyślałam wtedy, że co ma być, to będzie. Nie wiem, czym się kierowałam, ale obroniłam dwa strzały. Cieszę się bardzo.

3. Może najwyższa pora zmienić numer na bluzie. Będzie się pani domagać trykotu z jedynką?

– A po co? Nie ma najmniejszej potrzeby. Numer 22 bardzo mi się podoba, zostanę przy nim, bo dobrze się z nim czuję.

4. Co będziecie chciały udowodnić w dwumeczu z Irlandią?

– Chcemy wygrać. Będziemy dobrze przygotowane, ale do decydujących starć zostało sporo czasu. Na razie cieszymy się chwilą.


Kinga Seweryn wyrosła na pierwszą bramkarkę reprezentacji. Fot. PAP / Adam Warżawa

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się