Tak ich dużo na ławce...
PARAGRAFY I SPORT- Robert Kiłdanowicz
Dziękuję Czytelnikom za zainspirowanie tematu dzisiejszego felietonu. W „martwym” okresie, pomiędzy rundami rozgrywkowymi, uwagę kibiców skupia bardziej „kuchnia” organizacyjna, marketingowa, medialna. Zwłaszcza zmiany personalne w drużynach ekstraklasowych ogniskują zainteresowanie zarówno mediów, jak i kibiców. Erupcję medialną wzbudził transfer Pana Marka Papszuna do Legii Warszawa. Przy okazji tego wydarzenia należy zwrócić uwagę nie na samo „przejście” (kto był kreatorem Sagi Papszuna, pisałem już we wcześniejszym felietonie), lecz na okoliczność liczby zasobów ludzkich funkcjonujących w nowym sztabie trenerskim Pana Papszuna w Warszawie. Warto dokonać szerszej analizy w tym zakresie, tj. innych zespołów męskiej ekstraklasy piłkarskiej, np. z Górnego Śląska, a także spróbować znaleźć odpowiedź, czy liczba tych ludzi przekłada się na jakość? Liczba członków sztabu trenerskiego Legii pod kierownictwem Pana Papszuna jest szokująca dla przeciętnego czytelnika - 27 osób z szefem (Panem Papszunem) stanowi nie lada wyzwanie samo w sobie.
W klubie z prywatnym kapitałem, a takim jest Legia, największym problemem nie będzie samo utrzymanie takiej armii ludzkiej (wiadomo - właściciel wydaje swoje środki wedle własnego uznania), lecz koordynacja przepływu informacji, trybu podejmowania decyzji z założeniem posiadania optymalnej wiedzy i wprowadzanie tych decyzji w życie - w najlepszym czasie (to też jest istotne). Za chwilę może się okazać, że niezbędną potrzebą będzie zaangażowanie kolejnych osób, które by właściwie zarządzały takim zespołem ludzkim. Słyszałem już uwagi złośliwców, którzy śmieją się, że w sztabie szkoleniowym Legii więcej jest osób funkcyjnych niż odpowiednich (na wysokim poziomie sportowym) profesjonalnych graczy. Nie będąc uszczypliwym muszę przyznać takim opiniom trochę racji, bo sztuką funkcjonowania, nie tylko w zawodowym wymiarze, ale i szerszym, życiowym, jest umiejętność zachowania właściwych proporcji.
Prześledźmy jak sytuacja wygląda w klubach województw śląskiego i opolskiego. Górnik Zabrze ma 16 osób w sztabie, Raków Częstochowa - 22, Piast Gliwice 14, GKS Katowice 13. W Polonii Bytom to 9 osób, w Ruchu Chorzów - 11, w Odrze Opole 12, w GKS-ie Tychy 11. Bez wchodzenia w szczegóły kompetencyjne poszczególnych osób i ich profile zawodowe, ludzie ze sztabów szkoleniowych poszczególnych drużyn są przypisani do pracy z pierwszym zespołem. O liczbie osób w sztabie generalnie decyduje I trener drużyny, a zarząd, ewentualnie właściciel, akceptuje taki stan rzeczy, korygując nieznacznie propozycję głównego coacha. Oznacza to, że liczba członków sztabu szkoleniowego odzwierciedla życzenia i preferencje I trenera drużyny.
Czy można przy tym wskazać jakieś standardowe rozwiązanie? PZPN na zasadzie art. 13 ust. 1 pkt 1 i 2 Ustawy o Sporcie, Statutu PZPN oraz norm Regulaminu Licencyjnego UEFA posiada uprawnienia do tworzenia na zasadzie wyłączności m.in. reguł sportowych, organizacyjnych i dyscyplinarnych. Do takich prerogatyw należy również system licencyjny, nadający podmiotom w nim uczestniczącym, np. klubom, przywilej brania udziału w rozgrywkach organizowanych przez ten związek. Licencje obejmują m. in. minimalne uwarunkowania dotyczące wymogów szkoleniowych. Oczywiście im wyższa klasa rozgrywek, w których klub występuje, tym są one bardziej wyśrubowane. Szkoleniowcy, w tym I trener, muszą posiadać właściwą licencję szkoleniową, co do zasady UEFA Pro. Inne osoby ze sztabu również powinny być posiadaczami właściwych certyfikatów związkowych, włącznie z lekarzem. Jeśli więc chodzi o liczbę sztabu szkoleniowego, PZPN jako organ decyzyjny nie dookreśla wprost, ile miało być to osób, lecz pośrednio wskazuje, kto w nim miałby być. W tym kontekście dopuszcza przebywanie na ławce rezerwowych podczas rozgrywek 7 osób jako oficjalnych przedstawicieli klubu (oprócz zawodników) spośród 11, którzy są niezbędni do podołania obowiązkom sztabu trenerskiego drużyny ekstraklasowej.
Widać już, że poza Polonią Bytom wszystkie kluby posiadają wyższą - ponad standard - liczbę członków sztabu. W jaki sposób przekłada to się na efektywność sztabowców? To pytanie, na które powinni odpowiedzieć sobie właściciele drużyn oraz ich kibice. Podstawowy wskaźnik biznesowy relacji koszt - efekt nie są najważniejsze w sporcie, lecz ważne. Bez racjonalności w tym zakresie klub nie będzie się spinał finansowo i jego funkcjonowanie będzie w dłuższej perspektywie zagrożone. Porównawczo warto zasygnalizować, jakie sztaby trenerskie mają najlepsze zespoły naszych sąsiadów, np. w Slavii Praga i Bayernie Monachium liczą po 21 osób; tylko że osiągają lepsze wyniki niż nasze macierzyste drużyny.
Jaka jest tego konkluzja - nadmiar czegoś jest tak samo niekorzystny jak niedobór. Dla struktur organizacyjnych najgorsza jest sytuacja, gdy mamy do czynienia z przerostem formy nad jej treścią. Guru „sztuki” podejmowania decyzji, laureat nagrody Nobla Herbert Simon mawiał „nadmiar informacji powoduje niedobór uwagi” i to jest clou problemu. Czy tak rozbudowane sztaby trenerskie mogą być w ogóle wydolne?
______________________________________