Tak daleko, tak blisko...

Raków napędził stracha Fiorentinie, do ostatnich sekund walcząc o doprowadzenie do dogrywki. W ćwierćfinale Ligi Konferencji zagrają jednak Włosi.

Karol Struski na chwilę dał Rakowowi nadzieję na awans. Fot. PAP / Jarek Praszkiewicz

LIGA KONFERENCJI

Dawno przed żadnym meczem Rakowa w powietrzu nie czuć było aż tak dużego napięcia i nagromadzenia emocji, jak przed rewanżowym starciem z Fiorentiną. Jedna bramka straty bowiem sprawiała, że Częstochowianie stawali przed historyczną szansą awansu do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Polskie kluby już tam oczywiście grały, nawet w poprzednim sezonie i to dwa (Legia oraz Jagiellonia), ale jeszcze nigdy polska drużyna nie wyeliminowała Fiorentiny – bez zbędnego koloryzowania uznanej i wciąż cenionej marki w Serie A, nawet jeśli obecnie akurat z dolnych rejonów tabeli.

Zagrać na szóstkę

– Musimy być zjednoczeni, każdy z zawodników w skali szkolnej musi zagrać na szóstkę, a trybuny muszą nas nieść. Wspólnie będziemy chcieli zrobić wszystko, by w taki magiczny wieczór, jaki nas czeka w czwartek, przejść do kolejnej rundy – trafnie oddawał nastroje na przedmeczowej konferencji prasowej trener Łukasz Tomczyk. – Nie ma czegoś takiego, jak więcej motywacji niż jest potrzebne. Na każdy mecz jesteśmy zmotywowani, ale na ten pewnie jeszcze bardziej. Wiemy, jak ważny jest dla kibiców, klubu, nas jako zawodników. Zrobimy wszystko, aby awansować. Fiorentina ma olbrzymią jakość ofensywną i aby się obronić, musimy to robić jako cały zespół. To zawsze było naszą siłą – dodawał Zoran Arsenić.

Szans upatrywano w wyjątkowo dobrej statystyce spotkań rozgrywanych na ArcelorMittal Park w Sosnowcu, bo Raków w obecnej edycji zwyciężał tam za każdym razem – z Universitateą Craiova (2:0), Rapidem Wiedeń (4:1) oraz Zrinjskim Mostar (1:0). Tamtych rywali nie można było jednak nawet próbować porównywać do marki Violi.

Strata kapitana i początek marzeń

Sztab medyczny przez tydzień walczył o to, aby na nogi postawić kontuzjowanego we Florencji Frana Tudora. Gdy znalazł się w wyjściowej jedenastce, nastąpiła wielka radość, ale trwała tylko 18 minut. Po starciu z Dodo Chorwat, który dla Rakowa jest nie tylko kapitanem, najdłużej grającym zawodnikiem z obecnej kadry, ale i sercem drużyny, musiał opuścić boisko. Od tego momentu gra niezwykle energicznego od pierwszych minut Rakowa siadła, zaczęły mnożyć się błędy i tylko fenomenalnej paradzie Oliwiera Zycha po uderzeniu Nicolo Fagioliego można było zawdzięczać, że Częstochowianie schodzili do szatni z rezultatem bezbramkowym.

Druga połowa rozpoczęła się dla Rakowa w wymarzony, wprost wyśniony sposób. Już w pierwszej części spotkania wyróżniał się Karol Struski. Po zmianie stron potrzebował… 22 sekund, aby pewnym strzałem w środek bramki otworzyć wynik meczu i doprowadzić do remisu w dwumeczu. Wicemistrzowie Polski nie potrafili jednak pójść za ciosem i zamiast zaatakować, cofnęli się pod własne pole karne. Kilka razy uratowały ich świetne interwencje Zycha, ale w 68 minucie Viola dopięła swego, a gola – podobnie jak w pierwszym spotkaniu – strzelił Cher Ndour.

Wszystko na jedną kartę

Nadzieje na dogrywkę powróciły w 84 minucie, gdy Juan Martinez Munuera wskazał na jedenastkę po starciu bramkarza Olivera Christensena na Brunesie. Po analizie VAR odwołał jednak decyzję i jeszcze ukarał Norwega żółtą kartką za próbę wymuszenia. Rakowowi oddać trzeba, że napierał do samego końca, za wszelką cenę chcąc doprowadzić do dogrywki. Zapłacił za to przegraną, bo gdy Zych znajdował się w polu karnym rywali, wprowadzony po przerwie Marin Pongracić (we Florencji mógł zagrać z powodu nadmiaru żółtych kartek) kopnął z ponad połowy boiska w kierunku pustej bramki, a piłka się do niej wtoczyła. – Ciężko sklecić sensowne zdanie po takim spotkaniu. Pierwszy mecz był bardzo ważny dla losów awansu, bo gdyby było 1:1, przeciwnik musiałby się bardziej otworzyć po pierwszej bramce dla nas. Drugą połowę zaczęliśmy z dużą energią, zawodnicy pokazali odwagę. Z takim rywalem bardzo ciężko się bronić, ale graliśmy do końca, zabrakło nam trochę szczęścia. Przeciwnik nas zdominował pod względem jakości, grał w sposób wyrachowany, jak na drużynę doświadczoną w pucharach przystało – skomentował boiskowe wydarzenia Tomczyk.

Polska piłka idzie do przodu

Szkoleniowiec Fiorentiny bardzo mocno narzekał na murawę w Sosnowcu, choć ta w porównaniu do tego, jak wyglądała choćby dwa tygodnie temu, prezentowała się wręcz rewelacyjnie. – Dużo czasu zajęło nam dostosowanie się do tego boiska. Nie był to łatwy mecz, musieliśmy cierpieć długimi fragmentami na boisku, zwłaszcza że graliśmy dwa dni po niezwykle ważnym meczu w lidze, a on był najważniejszy. Zbigniew Boniek jakiś czas temu mówił, że polska piłka się rozwija i po meczach z Jagiellonią i Rakowem mogę przyznać mu rację. Obie te drużyny jako całość zaprezentowały się naprawdę nieźle – powiedział po meczu Paolo Vanoli.

Obiektywnie przyznać trzeba, że awansował zespół lepszy, który dysponował zdecydowanie bardziej jakościowymi zawodnikami. Dla piłkarzy Rakowa utrzymanie tak dużego tempa było nie lada wyczynem, za to dla Włochów to chleb powszedni w lidze. Niemniej przy odrobinie szczęścia to Raków mógł się szykować na wyjazd do Crystal Palace. Droga do Lipska została zakończona, ale celem pozostaje wciąż ta do Warszawy. I nie mamy tu na myśli tylko niedzielnego meczu z Legią.

Mariusz Rajek

LIGA KONFERENCJI - 1/8 finału

◼ Raków Częstochowa – ACF Fiorentina1:2 (0:0)

1:0 – Struski (46), 1:1 – Ndour (68), 1:2 – Pongracić (90+7)

RAKÓW: Zych – Tudor (19. Mosór), Racovitan, Svarnas – Ameyaw, Repka, Struski (80. Bulat), Silva (80. Amorim) – Makuch (80. Rocha), Ivi Lopez (69. Diaby-Fadiga) – Brunes. Trener Łukasz TOMCZYK.

FIORENTINA: Christensen – Dodo (88. Pongracić), Comuzzo, Ranieri, Parisi – Fagioli (90+1 Mandragora), Ndour – Harrison (90. Gudmundsson), Fabbian, Fazzini (61. Gosens) – Kean (61. Piccoli). Trener Paolo VANOLI.

Sędziował Juan Martinez Munuera (Hiszpania). Widzów 11 600. Żółte kartki: Rocha, Brunes – Dodo, Ndiur, Pongracić.

W pierwszym meczu 2:1 dla Fiorentiny i jej awans.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się