Ta ostatnia niedziela?
Kiedy w Rakowie formalnie Łukasz Tomczyk zastąpi Marka Papszuna? Wszystkim stronom zależy na tym, by to załatwić jak najszybciej, ale konkretnej daty na razie nie ma.
Marek Papszun chciałby być już w Legii, ale stołeczni wciąż nie zapłacili za "transfer"/Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
RAKÓW CZĘSTOCHOWA
Na pewno obecny szkoleniowiec poprowadzi częstochowian w niedzielnym meczu przeciwko GKS-owi Katowice i jest niemalże przesądzone, że nie opuści Limanowskiego również w przyszłym tygodniu, choć współpraca w dalszej perspektywie z nim jest już raczej niemożliwa. Kiedy „rozwód” formalnie nabierze mocy prawnej? Najpewniej po rundzie, ale Legia najpierw musi dokonać przelewu na konto wicemistrza Polski. Pieniądze, których żąda Raków (1,2 mln zł), na pewno nie są przesadzone i nie powinny stanowić problemy również dla Legii, która widzi w Papszunie swojego dowódcę na lata.
Gra na zwłokę
Legia nie kwapi się do zapłaty, w ostatnich dniach zdaje się nawet wypuszczać komunikaty, że w Warszawie gotowi są poczekać do końca sezonu. Jeśli liczą, że w ten sposób w Rakowie „zmiękną”, to raczej się przeliczą. Właściciel x-Komu, Michał Świerczewski to człowiek niezwykle honorowy, a pieniądze nie są dla niego priorytetem w tej konkretnej sytuacji. Liczą się przede wszystkim zasady i zachowanie oblicza twardego gracza na rynku. Ruch Legii ciężko w tym momencie przewidzieć, ale każda kolejna strata punktów będzie ją tylko osłabiać, a przypomnijmy, że warszawianie nie wygrali od ośmiu spotkań.
Ostatnie szczegóły
Więcej wiadomo w kwestii następcy Papszuna w Rakowie. Kwestia objęcia posady przez Łukasza Tomczyka została przesądzona, a do dogrania pozostały ostatnie szczegóły, które wymagają jednak doprecyzowania. Chodzi m.in. o warunki pracy asystentów oraz członków sztabu. Wraz z trenerem Polonii Bytom do Rakowa mają trafić cztery osoby. Jedną z nich na pewno będzie Łukasz Ocimek, który w środowisku uznawany jest za jeden z największych „mózgów” analitycznych. Do Rakowa miał trafić już wcześniej, a był przymierzany jako asystent Papszuna.
Kiedy Tomczyk konkretnie zacznie pracę w Częstochowie? W Rakowie chcieliby, aby po niedzielnym meczu Polonii z Chrobrym Głogów pożegnał się z bytomskim klubem i zajął już analizą potencjalnych wzmocnień Rakowa. Najbardziej realny termin to jednak początek nowego roku. Może się to wydarzyć wcześniej, ale najpierw rozstrzygnięta musi zostać kwestia przejścia Papszuna do Legii. A tu finalnego porozumienia jeszcze nie widać, choć zarówno 51-latek, jak i stołeczny klub są na takie rozstrzygnięcie skazani. W przeciwnym razie doszłoby do gigantycznej wizerunkowej katastrofy Wojskowych.
Wszystkie za i przeciw
Nowy trener Rakowa jest człowiekiem, który w każdej ważnej sytuacji życiowej potrzebuje przeanalizować wszystkie za i przeciw, rozpisać plusy i minusy danej decyzji. To dlatego na jego ostateczną decyzję odnośnie przejścia do Rakowa trzeba było chwilę poczekać. Od początku był jednak nastawiony do niej pozytywnie. Przejście z I ligi do wicemistrza Polski z perspektywami na dalsze sukcesy oraz grę wiosną na trzech frontach to sytuacja bez precedensu.
Kibice zastanawiają się, na ile Tomczyk będzie kontynuatorem myśli szkoleniowej Papszuna, a na ile będzie chciał wdrożyć swoje autorskie pomysły. Okazuje się, że tych ostatnich ma całkiem sporo. Przede wszystkim będzie chciał jeszcze bardziej udoskonalić grę ofensywną. Nie ma mowy o tym, aby Tomczyk był kalką Papszuna. Rdzeń będzie podobny i zostanie zachowany, ale jego rozwijanie w dużej mierze powinno pójść w inną stronę. Wciąż aktualny trener Polonii Bytom pewne rzeczy w piłce interpretuje bowiem zupełnie inaczej.
Mariusz Rajek
