Szybka odtrutka
Bytomianie nie mają czasu na rozpamiętywania lania od ŁKS-u, bo już dzisiaj startują w Pucharze Polski.
Kapitan Polonii, Tomasz Gajda (z prawej), w walce z napastnikiem ŁKS-u Fabianem Piaseckim. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
POLONIA BYTOM
Mecz z ŁKS-em to dla bytomskiego beniaminka spotkanie z serii „niby człowiek wiedział, a jednak się łudził”. Porażka 0:5 nie powinna się mimo wszystko przydarzyć, jednak dosadnie przypomniała niektórym gorącym głowom, na które studzenie poprzez głosy płynące z klubu nie podziałało, że głównym celem dla Polonii będzie w I lidze utrzymanie. To klucz i fundament do dalszego rozwoju.
Aspekt mentalny
– Nie ma co dużo komentować. Po takim wyniku chciałbym to zamknąć w kilku zdaniach – mówił trener Polonii Łukasz Tomczyk. – Musimy jak najszybciej wyciągnąć wnioski, adaptować się do małych rzeczy, które były widoczne. Nie da się wygrać, mając tak dużo drobnych strat. Nie zawsze wynikają one z podań czy z tempa, ale czasem z aspektu mentalnego. Wierzę, że z każdym treningiem będziemy napędzać bytomski głód i będziemy podnosić swoją jakość. Mieliśmy swoje momenty, mogliśmy się pokusić o bramkę, ale ona i tak by nic nie zamazała. Jakość przeciwnika i jego plan na nas zadecydowały, że mecz się zakończył, jak się zakończył. Spodziewaliśmy się, że rywal będzie chciał odpowiedzieć po spotkaniu w Krakowie (0:5 z Wisłą - przyp. red.), ale my musimy zrobić więcej – przyznał 36-letni szkoleniowiec, zwracając uwagę na istotny aspekt – mentalność. Królowa Śląska w ostatnich latach w niższych ligach nie miała okazji, by mierzyć się z tak silnymi przeciwnikami. Nie może więc dziwić, że niektórych jej zawodników wyjazd do Łodzi po prostu przerósł. Z dwojga złego – lepiej teraz niż w decydujących fazach sezonu. Jest czas na poprawę.
Muszą odkupić winy
– Takie jest życie sportowca i piłka nożna. Nie zawsze się wygrywa – to słowa 29-letniego kapitana Polonii Tomasza Gajdy, który dopiero w Bytomiu ma okazję skosztować I ligi. – Szkoda że wydarzyło się to w takich okolicznościach, bo wydaje mi się, że na tyle nie zasłużyliśmy, ale bierzemy to na klatę. Może i optycznie na początku pierwszej połowy mieliśmy przewagę, lecz to ŁKS strzelił gola. Wrażenie nie wygrywa i nie zdobywa bramek. W drugiej połowie rywal zamknął mecz. Było tego kilka przyczyn, zabiły nas fazy przejściowe z ataku do obrony – przeanalizował pomocnik. Łódź musi być już jednak tematem zamkniętym, bo przed Polonią kolejne wyzwania, w tym jedno już dzisiaj – mecz Pucharu Polski. Jako beniaminek I ligi bytomianie muszą zacząć w fazie wstępnej, gdzie odbędzie się 10 meczów. Polonia zagra u siebie z rezerwami Zagłębia Lubin.
– Zdecydowanie dobrze, że nie musimy czekać na kolejne spotkanie długo. Możemy odkupić swoje winy – zaznaczył Gajda, koncentrując się na miedziowej „dwójce". W ostatnich latach rywalizacja tych drużyn była regularna, bo Polonia z Zagłębiem II grała i w III, i w II lidze. Lubinianie awansowali rok przed bytomianami, ale w zeszłym sezonie zespoły do reszty się rozminęły. Królowa Śląska weszła na ekstraklasowe zaplecze, zaś rezerwy Miedziowych zeszły na szczebel makroregionalny. Kto dzisiaj o 18.00 będzie faworytem przy Piłkarskiej w Bytomiu – chyba nie trzeba mówić. W poprzednim sezonie poloniści dwukrotnie ograli Zagłębiaków.
Piotr Tubacki
