Szukając przewodnika
Miał pociągnąć „nowy Widzew” do ligowych zaszczytów, na razie ma jednak na koncie ledwie jedną asystę. Co się zacięło u Mariusza Fornalczyka?
W koszulce Korony obrazków takiej radości Mariusz Fornalczyk zapisał wiele. W Widzewie się zaciął... Fot. Marta Badowska / Press Focus
1,5 mln euro – taka, wg wielu źródeł, była wartość transferu Mariusza Fornalczyka z Kielc do Łodzi. To była kasa, która – w zamyśle – przynieść miała zwrot w postaci goli i asyst byłego już młodzieżowego reprezentanta Polski, mającego za sobą świetny sezon w Koronie.
Nie mogę ci wiele dać
Po 15. kolejkach liczby u skrzydłowego są jednak mizerniutkie, by nie rzec – fatalne: 0 w rubryce „gole”, 1 w dziale „asysty”. Sam piłkarz – przeambitny i waleczny, o czym pośrednio świadczy choćby cosezonowy pokaźny zestaw żółtych kartek – coraz częściej boiskowymi gestami i zachowaniem daje świadectwo swej frustracji. – Ten chłopak w wieku 16 lat był bardzo sfokusowany na odniesienie sukcesu. Postawił wtedy wszystko na jedną kartę; wybrał piłkę zamiast, na przykład, nauki – mówi nam Kamil Rakoczy. To on był pierwszym szkoleniowcem, który postawił na nastolatka w seniorskiej piłce, w trzecioligowej wówczas Polonii Bytom. Z bliska obserwował wtedy rozwój – również osobowościowy – młodego chłopaka.
Zdobyć świata szczyt
– Od początku ważny dla niego był taki trener, który daje mu odrobinę zaufania, wsparcia w trudnych momentach. Wtedy odwdzięczał się świetną grą, wspinał się na swoje wyżyny – tłumaczy nam Rakoczy. To on, merytorycznymi argumentami w rozmowie w cztery oczy – „odwrócił” decyzję 17-latka, gdy ten po dobrym sezonie w Polonii otrzymał kilka propozycji zmiany barw. – Upierał się przy Zagłębiu Sosnowiec. Ale wyjaśniłem mu, że w systemie gry tej drużyny nie będzie mieć szansy na regularną grę. Tłumaczyłem mu: „Potrzebują wahadłowego, a ty nim nie jesteś”. No i w końcu poszedł do Pogoni – przypomina nasz rozmówca.
Wieża radości, wieża samotności
Po raz kolejny talent Fornalczyka eksplodował w Koronie, w której miewał wiele chwil radości po golach i asystach. Nieprzypadkowo: u jej steru stał doświadczony Jacek Zieliński. – A Mariusz, choć już dorosły, potrzebuje czasami nie tylko boiskowych, ale i życiowych porad – dodaje Rakoczy. Wybrzmiewają w tym niewypowiedziane przez niego słowa o „drugim ojcu”; tego pierwszego (zresztą mamę też) piłkarz stracił wcześnie, wychowywany był przez krewną ...
Jeszcze będzie przepięknie
W Widzewie o takie „przytulenie” i odrobinę specjalnego traktowania zapewne niełatwo. Bo trudno sobie wyobrazić, by 22-latka w jakiś szczególny sposób traktowali trenerzy Željko Sopić czy Igor Jovićević. – Poza tym myślę sobie, że Mariusz z obcymi językami wciąż może być trochę na bakier – zauważa były szkoleniowiec Polonii. – Reasumując: by zaprezentować swe boiskowe walory, on potrzebuje dobrej aklimatyzacji oraz poczucia akceptacji. Być może w Łodzi dopiero jest w trakcie tego procesu. Natomiast jestem pewien, że on kiedyś nie tylko odnajdzie drogę do pierwszej reprezentacji, ale i zostanie jej ważną postacią – podsumowuje Kamil Rakoczy.
Okazję do przełamania Mariusz Fornalczyk będzie mieć w niedzielę. Do Łodzi przyjeżdża kielecka Korona – a wiadomo, że mecze przeciw byłym kolegom każdego piłkarza mobilizują w dwójnasób!
Dariusz Leśnikowski
