Szkoda Tyszan...
W drugim meczu za południową granicą GKS postawił się rywalom z Pilzna. Niski wynik zawdzięcza Tomašowi Fučikowi.
Czeski golkiper z naszym paszportem, Tomaš Fučik, jest w wybornej formie. Tyle że 35 skutecznych interwencji mogło mu dać tylko satysfakcję... Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
HOKEJOWA LIGA MISTRZÓW
Mistrzowie Polski zdobyli pierwszą bramkę w tegorocznej Champions Hockey League, ale nie dołączyli do tego choćby punktu. Tyszanie na czeskiej ziemi chcieli zmazać plamę po 0:6 w Pardubicach. Jednak Škoda w obecności 2767 widzów od początku prowadziła grę, choć goście mądrze i skutecznie się bronili, czekając na okazję do kontry. Szanse mieli już Joel Kerkkanen i Juuso Jämsen, ale prowadzenie Tyszanom dał Henri Knuutinen, który oddał strzał tuż nad taflą i znalazł lukę między parkanami Jana Ružički. Gospodarze mieli więcej okazji, ale wyglądało na to, że chcą wjechać z krążkiem do bramki. Do tego po raz kolejny fenomenalnie dysponowany był Tomaš Fučik, który bronił tak, że czescy kibice łapali się za głowy.
W drugiej tercji gospodarze przyśpieszyli i goście przez większość czasu musieli się heroicznie bronić. W końcu jednak mur postawiony przez Fučika pękł. W 34 min Danny Katic w przewadze znalazł lukę między słupkiem a golkiperem i wyrównał. Potem tempo nieco spadło, a bardzo groźną kontrę wyprowadzili Tyszanie i Mateusz Bryk trafił w poprzeczkę.
Trzecia tercja była najbardziej wyrównana. Świetnym strzałem popisał się Mark Viitanen, a Ružička z trudem odbił krążek. Kilka chwil później prowadzenie mógł dać gospodarzom Matyas Filip, ale Fučik po raz kolejny popisał się świetnym refleksem. W 50 min Jakub Lev miał przed sobą pustą bramkę, ale trafił w boczną siatkę. Dwie minuty później Ondrej Rohlik oddał mocny strzał, który „przeszył” Fučika i krążek wtoczył się do bramki.
Na trzy minuty przed końcem za przepychankę pod bandą sędziowie nałożyli na Pasia i Zemlickę po dwie minuty kary. Gdy do końca było około 90 sekund, Tyszanie przystąpili do frontalnych ataków, zamknęli rywali w tercji i ostro strzelali. Trener Pekka Tirkkonen zdecydował się wycofać bramkarza, ale gospodarze się wybronili. Bilans strzałów 37-18 świadczy jednak, że gospodarze wygrali zasłużenie.
◼ HC Škoda Pilzno - GKS Tychy 2:1 (0:1, 1:0, 1:0)
0:1 - Knuutinen - Łyszczarczyk - Paś (10:48), 1:1 - Katic - Lalancette - MacPherson (33:01, w przewadze), 2:1 - Rohlik - Jerabek (51:24).
ŠKODA: Ružička; Robertson (2) - MacPherson, Malak - Mereżko, Jerabek - Chromiak, Cech; Simon - Filip - Sedlacek, Katic (2) - Lalancette - Rohlik, Teply - V. Petman - M. Petman, Titlbach - Zemlicka (2) - Lev. Trener Jirzi VEBER.
GKS: Fučik; Pociecha - Kovar, Kakkonen - Viinikainen, Bryk (2) - Sertti, Sobecki - Tanczyk; Knuutinen - Paś (2) - Łyszczarczyk, Jeziorski - Komorski - Kerkkanen, Kiełbicki - Ainali - Jämsen (2), Viitanen (2) - Kucharski - Drabik. Trener Pekka TIRKKONEN.
Kary: Škoda - 6 min, GKS - 8 min.
Mateusz Pawlik
