Szczęśliwy w Zabrzu
Rozmowa z Patrikiem Hellebrandem, pomocnikiem Górnika i reprezentacji Czech
Patrik Hellebrand po meczu w Gdańsku miał się z czego cieszyć. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus
Od samego początku meczu z Lechią narzuciliście swoje tempo i warunki. Tak naprawdę mogliście rozstrzygnąć losy rywalizacji już do przerwy, wykorzystując wszystkie sytuacje. Zgodzi się pan?
– Mogę się z tym zgodzić, zagraliśmy tak, jak chcieliśmy. Byliśmy dobrze przygotowani taktycznie i wykorzystaliśmy najważniejsze sytuacje. To było kluczowe do zwycięstwa i awansu.
Pod koniec pierwszej połowy podaliście jednak Lechii trochę tlenu…
- Tak, straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Ważne, że nie udało im się strzelić wyrównującej. Patrząc całościowo, możemy być bardzo szczęśliwi z tego występu i wyniku. Kibice też się cieszyli razem z nami, bo naprawdę nie było łatwo. Najważniejsze, że strzeliliśmy bramkę na 3:1, bo w samej końcówce mogliśmy dzięki temu kontrolować przebieg spotkania.
Ostatnio w lidze mieliście trochę problemów, ale chyba wrócił ten stary, dobry Górnik z pierwszej części rundy.
– Coś w tym jest. Połowa sezonu jest za nami, a my nadal jesteśmy liderem w lidze i nadal gramy o Puchar Polski. Teraz wygrywamy, ale za trzy dni mamy kolejny mecz. Musimy się do niego dobrze przygotować i wierzyć, że też będzie zwycięstwo.
No właśnie, za trzy dni znów gracie z Lechią i znów na wyjeździe. Walka o ligowe punkty może wyglądać zupełnie inaczej?
– Ciężko powiedzieć, bo szczerze mówiąc, to nigdy nie jest komfortowa sytuacja grać przeciwko temu samemu w tak krótkim odstępie czasu. Przeanalizujemy na pewno sobie ten mecz, trener dobrze nas przygotuje taktycznie i mam nadzieję, że w piątek też będziemy w Gdańsku strzelać gole.
Trochę tych kilometrów z Zabrza do Gdańska jest, więc nie wracacie na Górnym Śląsk. Jaki macie plan na środę i czwartek na Pomorzu?
– W środę na pewno będziemy odczuwać zmęczenie, więc będziemy się regenerować, do tego dojdą odprawy, więc wolnego czasu tak naprawdę nie będzie. To się tylko tak wydaje, że jest dużo czasu.
Pojawiły się doniesienia o tym, że zimą może pan odejść z Górnika do silniejszej ligi. Mówi się o Besiktasie. Co może pan na ten temat powiedzieć?
– Szczerze mówiąc, na ten moment naprawdę nic nie wiem. Jestem w Zabrzu bardzo szczęśliwy, zawsze powtarzam, że to mój drugi dom, bo tutaj dano mi szansę. Mogę powiedzieć tyle, że dopóki tu jestem, będę dawał z siebie wszystko.
Rozmawiał Mariusz Rajek
