Szczęśliwy Stadion Śląski

Rozmowa z Grzegorzem Rasiakiem, 37-krotnym reprezentantem Polski w latach 2002-07, uczestnikiem MŚ 2006, strzelcem 8 bramek w narodowych barwach, napastnikiem m.in. Odry Wodzisław, Dyskobolii Grodzisk, Jagiellonii Białystok, Derby County, Tottenhamu, Southampton, Watford czy Reading

Grzegorz Rasiak w walce ze słynnym Tonym Adamsem w meczu oldbojów Polska - Anglia (4:2) na Stadionie Śląskim. Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl

Jak pan oceni spotkanie oldbojów Polska – Anglia, które odbyło się przy okazji 70-lecia Stadionu Śląskiego?

- Dobrze, że powiedział pan oldbojów, a nie emerytów (śmiech). Generalnie mieliśmy śmietankę z reprezentacji z różnych epok jej grania i to świetna sprawa spotkać się z kolegami, których albo podziwiałem, albo z którymi sam potem grałem. Przeciwnicy w równie mocnym składzie, jeżeli nie mocniejszym, ale mieliśmy ochotę, żeby pobiegać, zagrać. To była przyjemność!

Co do Anglików, u których grały takie postacie jak John Terry, Tony Adams, Steve McManaman czy Emile Heskey, to po tym jak przegrywali już 0:4 trochę było widać, że się zdenerwowali.

- Nikt nie lubi przegrywać, a podejście Anglików zawsze jest takie samo, zawsze są tak nabuzowani, żeby zaprezentować się jak najlepiej, żeby poprawić wynik, wiem bo parę lat tam przecież spędziłem.

Właśnie, na boisku po stronie przeciwnej spotkał pan kilku kolegów, prawda?

- Powiem tak, z grona reprezentantów Anglii, którzy zagrali w Chorzowie, było trzech moich kolegów, dwójka z Tottenhamu, a z Dannym Rose’em, byłem wypożyczony z Tottenhamu do Watfordu. Wszyscy grali w reprezentacji, a do tego wszystkiego takie wielkie gwiazdy jak Robbie Fowler, Steve McManaman, John Terry i wielu innych. Gareth Barry zagrał w Premier League tyle meczów, że nie wiem czy wszyscy Polacy razem wzięci mają więcej spotkań niż on sam [we wrześniu 2017 Barry został rekordzistą pod względem występów w Premier League, w której wystąpił w 653 meczach; w tym roku przebił go James Milner – przyp. red.].

Była okazja do spotkania z Anglikami?

- Niektórzy wyjechali od razu, niektórzy zostali, bo każdy ma swoje obowiązki.

Pana wspomnienia ze Stadionu Śląskiego?

- Ojej, mam takie wspaniałe wspomnienia! Mecz z Portugalią, do tego cudowne zwycięstwo z Austrią, gdzie zaliczyłem asystę przy trafieniu Kamila Kosowskiego. To dwa mecze o punkty, w których zrobiliśmy więcej niż się spodziewaliśmy, a do tego pechowy mecz z Anglią przegrany 1:2. To były spotkania o stawkę, które najbardziej pamiętam, a dodam jeszcze mecz z Belgią, choć akurat w tym meczu siedziałem na ławce. Wygraliśmy na koniec eliminacji Euro 2008 i po raz pierwszy w historii cieszyliśmy się z awansu do mistrzostw Europy. To są takie pamiątki, no i jest jeszcze jedna rzecz – szczególna dla mnie – związana ze Stadionem Śląskim…

Tak?

- W 2001 roku, będąc zawodnikiem bez klubu, pan Sieja miał moją kartę zawodniczą, miałem trafić do innego klubu. W meczu z Ruchem na Śląskim strzeliłem bramkę, a jako że w chorzowskim klubie, gdzie byłem przez trzy dni, nie widziano dla mnie miejsca, w Groclinie nie bardzo mieli możliwości, żeby mnie wykupić, to trafiłem do Odry Wodzisław, gdzie potem dobrze mi szło. Więc Stadion Śląski dla mnie bardzo szczęśliwy!

Rozmawiał Michał Zichlarz 

Grzegorz Rasiak (z lewej) na Stadionie Śląskim. Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl 

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się