Szczepan na wagę złota
Rozmowa z Radosławem Gilewiczem, 10-krotnym reprezentantem Polski, byłym piłkarzem m.in. Ruchu Chorzów czy Polonii Warszawa
Ile goli w tym sezonie zdąży strzelić Daniel Szczepan? Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
W sobotę Ruch podejmie na Stadionie Śląskim Polonię Warszawa. Zapowiada się nieźle – a pan czego się spodziewa?
– Cały sezon jest bardzo ciekawy – nie tylko w ekstraklasie, ale także w pierwszej lidze. Zespół z 10. czy 11. miejsca może jeszcze dostać się do baraży, różnice punktowe są niewielkie – pięć „oczek” straty do wicelidera. To bardzo interesujące, a każdy mecz jest atrakcyjny, szczególnie jeśli chodzi o takie firmy, jak Ruch czy Polonia Warszawa. Ruch ostatnio przegrał i jest podrażniony, a u siebie gra bardzo dobry futbol. Miałem przyjemność komentować mecz ze Śląskiem Wrocław i wydaje mi się, że kibice Chorzowian mogą żałować, że to spotkanie nie zostało wygrane. Byli lepszą drużyną. Na Stadionie Śląskim czują się bardzo dobrze i dla mnie w najbliższym spotkaniu to Ruch będzie faworytem.
Łatwo jednak nie będzie, bo Polonia jest niepokonana w ostatnich ośmiu meczach, z których 6 wygrała. Dodatkowo na wyjeździe przegrała zaledwie raz, w czym dorównuje jej tylko Wisła Kraków. Czarne Koszule dokonały zimą ciekawych transferów, kasy tam nie brakuje... To wygląda na solidnego kandydata do walki o awans.
– Sprawy finansowe w pierwszej lidze nie zawsze odzwierciedlają to, co na boisku. Ale kolektyw, który stworzył tam Mariusz Pawlak – miałem przyjemność grać z nim w Polonii Warszawa – powoduje, że rzeczywiście są bardzo dobrym zespołem. Mają skutecznego napastnika Łukasza Zjawińskiego, który strzelił 11 goli. Ma dopiero 24 lata i ciekawe, co z nim będzie, jeśli Polonii uda się awansować. Poza tym nie ma aż tak dużo porządnych polskich napastników. Ma znakomite warunki fizyczne i ciekawe, jakby wyglądał w ekstraklasie...
Taki trochę casus Karola Czubaka, który strzelał mnóstwo goli na zapleczu, potem wreszcie trafił do elity i... świetnie radzi sobie w Motorze Lublin.
– No właśnie. Należy dmuchać i chuchać na polskich zawodników. Oczywiście nic nie mam do obcokrajowców, pod warunkiem, że są lepsi od naszych. Jeśli chodzi o polskich napastników, to potrzeba ich w ekstraklasie jak najwięcej, bo to daje też wybór selekcjonerowi. Co do meczu, statystyki przemawiające za Polonią dotyczą stabilności. To zespół, który gra dobrze nie tylko u siebie, ale i na wyjeździe. Zapowiada się ciekawe spotkanie.
Stabilizacja to rzecz, którą lubi mieć w swoich zespołach trener Waldemar Fornalik, natomiast patrząc na Ruch, można czasem odnieść wrażenie, że jest jak wahadło. Spójrzmy na mecze wiosenne – bardzo obiecujące, choć tylko zremisowane spotkanie w hicie ze Śląskiem, a potem dalece niesatysfakcjonująca – kolejna – porażka z Pogonią Siedlce.
– Brakuje stabilizacji, ale trzeba powiedzieć, że Fornalik nie miał szerokiej kadry. Były problemy zdrowotne poszczególnych zawodników, teraz wypadł Nikodem Leśniak-Paduch. To też się odbiło – ale już przyszedł środkowy obrońca ze Szwecji, Max Watson. Poczekajmy. Jeśli zagra z Polonią, weryfikacja nadejdzie bardzo szybko. Z tego co widziałem, ma dobre CV, to też robi wrażenie. Natomiast rzeczywiście nie tego wszyscy się spodziewali po bardzo dobrym spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Jedziesz do Pogoni Siedlce, gdzie wszyscy wiedzą, że tam nie gra się łatwo. To bardzo trudny teren, ale prowadzisz 1:0 i... przegrywasz. To boli, lecz pokazuje, że nie ma lekkich spotkań, tym bardziej dla takiej drużyny, jak Ruch. Trzeba grać równo, choć oczywiście nie zawsze się to robi, nie zawsze można. To liga nieprzewidywalna i trzeba to podkreślić. Każdy może wygrać z każdym. Oczywiście, Wisła Kraków się ustabilizowała i jako jedyna ma tak dużą jakość indywidualną, ale potrzebowała na to kilku lat. Reszta wciąż musi o to walczyć.
Prawie całą jesień stracił Daniel Szczepan, teraz już zdrowy, łapiący coraz więcej minut. Z każdym kolejnym tygodniem jego dyspozycja fizyczna powinna się poprawiać. Jakie znaczenie może mieć jego powrót do zespołu?
– Z perspektywy byłego napastnika, szkolącego napastników, mogę powiedzieć, że on jest teraz w najlepszym wieku. Masz 30 lat, a wtedy masz wszystko – doświadczenie, głód piłki, dobrze czytasz grę. Jeżeli Szczepan będzie zdrowy, będzie bardzo dobrą opcją dla trenera. Jeżeli będzie trzeba, mogą grać we dwójkę z Marko Kolarem. Oczekiwania w stosunku do Szczepana są wielkie, ale z mentalnego punktu widzenia on jest w stanie to udźwignąć. W ostatnich sezonach strzelał ponad 10 goli, miał regularność. Będziemy wchodzić w decydującą fazę rozgrywek i taki piłkarz będzie na wagę złota. Przyszedł nowy obrońca, będzie wracający napastnik... Szczepan potrzebuje jednak szybkiego gola – dla dobra własnego i całej drużyny. Być może w najbliższym spotkaniu?
To tak półżartem: skoro Szczepan zawsze zdobywał dwucyfrową liczbę bramek, a teraz – przez kontuzję – jeszcze nie otworzył dorobku, to... czy zdąży wyrobić normę w pozostałych 13 kolejkach?
– Będzie to bardzo trudne, ale mu tego życzę. Wystarczą dwa hat tricki, a później po jednym golu i będzie te 10 (śmiech).
To może jak Lewandowski – wejdzie z ławki, strzeli 5 w 9 minut i połowę już ma!
– Ooo! Wysokie wymagania (śmiech). Jeżeli będzie miał dobry serwis, to później jest już tylko „głowa” napastnika. Jak powiedziałem, 30 lat to idealny wiek dla piłkarza, więc trzymajmy kciuki i zobaczymy, co będzie.
Rozmawiał Piotr Tubacki
