Szampany się mrożą, ale...

Trzy polskie drużyny zagrają rewanże w kwalifikacjach Ligi Europejskiej, a jedna w Pucharze Europejskim. Wszystkie mają duże szanse na awans do fazy grupowej.

W najlepszym położeniu jest MKS FunFloor Lublin. Zawodniczki Edyty Majdzińskiej w pierwszym pojedynku LE z hiszpańskim Super Amara Bera Bera wypracowały sobie 4-bramkową (23:19) przewagę. Nikt jednak w lubelskim klubie nie otwiera jeszcze szampana. - Mamy do rozegrania drugą połowę tego meczu. Jedziemy na naprawdę trudny teren. Trzeba będzie pokazać charakter i wolę walki. Nie możemy myśleć o przewadze wypracowanej w pierwszym spotkaniu. Mecz w San Sebastian (niedziela, 12.00 - przyp. red.) trzeba po prostu wygrać - mówi kapitan „Biało-zielonych”, Daria Szynkaruk.

Miedziowe” na otwartej drodze

Z nadziejami zagrają szczypiornistki Zagłębia Lubin, które w decydującej fazie eliminacji Ligi Europejskiej zmierzą się z mistrzyniami Szwecji (sobota, 15.00). IK Saevehof - podobnie jak „Miedziowe” - w poprzednim sezonie grał w fazie grupowej Champions League i zmagania w grupie również zakończył bez zdobyczy punktowej. Mistrzynie Polski w pierwszym meczu przegrały 28:30. Dla podopiecznych Bożeny Karkut ta strata wydaje się jak najbardziej do odrobienia. - Droga do fazy grupowej jest otwarta - potwierdza rozgrywająca Zagłębia Karolina Kochaniak-Sala. - Wszystko jest w naszych rękach. W rewanżu ważna będzie dobra i agresywna obrona, a w ataku wyeliminowanie prostych błędów. Jeżeli te dwa warunki zostaną spełnione, to myślę, że będziemy mogli się cieszyć.

Kobierki” z optymizmem

W pierwszym meczu eliminacji LE wicemistrzynie Polski z Kobierzyc zagrały bez żadnych kompleksów i postraszyły jeden z najbardziej utytułowanych norweskich zespołów oraz jeden z najbardziej utytułowanych w Europie Larvik HK, którego trenerem jest... selekcjoner reprezentacji Polski, Arne Senstad. Ostatecznie zawodniczki Marcina Palicy przegrały w Larviku 29:30 i do rewanżu na własnym parkiecie (sobota, 19.00) podejdą pełne optymizmu. - Przed nami prawdopodobnie jeszcze trudniejsze zadanie niż w Norwegii. Przeciwniczki na pewno wyciągną wnioski i będą chciały udowodnić, że nie wygrały pierwszego meczu przypadkiem - zaznacza bramkarka „Kobierek”, Patrycja Chojnacka. - Naszym atutem jest z pewnością obrona. Już niejednokrotnie pokazałyśmy, że dzięki niej możemy wyprowadzać szybkie kontrataki.

- Tak naprawdę za nami dopiero pierwsza połowa i wszystko jest możliwe, ale musimy wykorzystać atut własnego boiska. Gramy w domu, przy naszych kibicach, naszym ósmym zawodniku - zapowiada z kolei skrzydłowa, Aleksandra Zaleśny.

Gniezno już pewne

Jedną nogą w 1/8 finału Pucharu Europejskiego są piłkarki ręczne MKS-u Urbis Gniezno. Zawodniczki Roberta Popka w pierwszym meczu nie dały żadnych szans włoskiemu Erice SSD ARL, wypracowując sobie dwucyfrową zaliczkę (30:18). Handball widział wiele, ale 13-bramkową porażkę dobrze funkcjonującego zespołu trudno będzie sobie wyobrazić. Decydujące starcie odbędzie się w sobotę o 18.00 w Casa Santa Erice na Sycylii.

(ZC)