Szaleństwo w końcówce

Bramki w doliczonym czasie, karny, emocje... rollercoaster jak się patrzy. Górnik wygrał i zrównał się punktami z liderującym Lechem!

Jaga nie dogoniła Górnika. W akcji Guilherme Montoia i Maksym Chłań (z prawej). Fot. PAP/Artur Reszko

Lepiej zaczęli napędzani dopingiem kompletu kibiców gospodarze. Już po kilku minutach mocno i celnie uderzył z dystansu Afimico Pululu, ale Marcel Łubik był na miejscu. Potem huknął Kajetan Szmyt, futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Górnicy próbowali, w pierwszym fragmencie spotkania wywalczyli kilka rożnych, wolnych, brakowało jednak strzałów. Ten widzieliśmy w 20 min, kiedy z wolnego dobrze przymierzył Ondrej Zmrzly. Bramkarz Dumy Podlasia Sławomir Abramowicz z problemami, ale jednak złapał piłkę. Trzy minuty później Łubik sparował futbolówkę po strzale szalejącego Pululu, dopadł do niej Nahuel Leiva i trafił z ostrego kąta w słupek, a zaraz potem dobijał Bartosz Mazurek, lecz napotkał kolejną świetną interwencję golkipera Górników. Mecz był szybki, żywy, sporo się działo. Prawie 20 tys. widzów na trybunach nie mogło się nudzić.

Przed końcem I połowy świetną szansę na gola miał były piłkarz Jagi Jarosław Kubicki. Strzelał głową z bliska, ale trafił wprost w Abramowicza. To była najlepsza sytuacja Zabrzan do przerwy. Dośrodkowywał inny były gracz Białostoczan, Michal Saczek.  

W końcówce pierwszej części było sporo starć, a także niesportowych zachowań wynikających ze stawki pojedynku. Nic dziwnego, że dobrze prowadzący spotkanie Tomasz Kwiatkowski aż czterokrotnie sięgał po kartoniki, choć było tylko 10 fauli (siedem Górnika).

Po przerwie Zabrzanie byli skupieni na defensywie i pilnowaniu groźnego duetu Pululu – Imaz, który odcięty był od podań kolegów. Była walka, dużo biegania, ale mało konkretów pod jedną czy drugą bramką.  

Tak było do 64 min, kiedy gola zdobyli Górnicy! Dobra składna akcja, podanie rezerwowego w piątek Sondre Lisetha do starającego się Chłania... Ukrainiec wbiegł w pole karne i w gąszczu obrońców gospodarzy strzelił tak, że piłka wylądowała w siatce! „Pomógł” Mazurek, od którego futbolówka się odbiła i to jemu zapisano samobójcze trafienie.

Końcówka meczu to prawdziwy thriller. W trzeciej minucie doliczonego czasu wyrównał Pululu. Wygrał starcie z Rafałem Janickim i uderzył tak, że Łubik nie miał szans na skuteczną interwencję. Remis? Nic takiego! Natychmiast ofensywną akcję przeprowadził Górnik, Wdowik sfaulował Saczka, a sędzia wskazał na karnego! Zdążyli! „Jedenastkę" pewnie wykorzystał Janicki i Górnik zdobył bezcenny komplet punktów.  

(zich)

OCENA MECZU⭐

◼ Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze 1:2 (0:0)

0:1 – Mazurek, 64 min (samobójcza), 1:1 – Pululu, 90+3 in (asysta Romanczuk), 1:2 – Janicki, 90+8 min (karny)  

JAGIELLONIA: Abramowicz 6 – Wojtuszek 5, Vital 5, Kobayashi 5 (80. Wdowik niesklas.), Montoia 6 (80. Zalewski niesklas.) – Mazurek 5 (77. Lozano niesklas.), Romanczuk 6, Nahuel 5 (62. Bazdar 3), Szmyt 6 – Pululu 7, Imaz 5. Trener Adrian SIEMIENIEC. Rezerwowi: Damasiewicz, Drachal, Rallis, Konstantopoulous, Pelmard, Jóźwiak, Kozłowski.

GÓRNIK: Łubik 8 – Saczek 7, Janicki 7, Josema 6, Zmrzly 6 – Massimo 5 (84. Olkowski niesklas.), Hellebrand 6, Sadilek 5 (76. Bochniewicz niesklas.), Kubicki 5, Chłań 7 (84. Lukoszek niesklas.) – Ikia Dimi 5 (55. Liseth). Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Pietryga, Loska, Szcześniak, Ambros, Donio, Rakoczy, Rupanow.

Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa) – 8. Asystenci: Arkadiusz Kamil Wójcik i Tomasz Niemirowski (obaj Warszawa). Czas gry 100 min (47+53). Widzów 19015. Żółte kartki: Mazurek (33. faul), Pululu (42. niesportowe zachowanie), Szmyt (58. faul) - Ikia Dimi (30. faul), Sadilek (44. faul), Josema (86. faul).  

 

MÓWIĄ LICZBY
JAGIELLONIA GÓRNIK
61  posiadanie piłki  39
7  strzały celne  4
11  strzały niecelne 6
7  rzuty rożne  2
1  spalone  1
12 faule  13
3  żółte kartki  3

 

Trener Górnika zaskoczył

Szkoleniowiec górniczej jedenastki Michal Gasparik mocno zaskoczył wyjściowym składem swojego zespołu na mecz z Jagą. W porównaniu do wygranego spotkania z Koroną tydzień temu dokonał wręcz rewolucji. Na prawej obronie w miejsce Pawła Olkowskiego zobaczyliśmy Czecha Michala Saczka. Z drugiej strony kontuzjowanego kapitana Erika Janżę zastąpił Ondrej Zmrzly (dobra zmiana w meczu z Kielczanami). Inne rotacje? W środku pola wypadł Lukas Ambros, a jego miejsce zajął Lukas Sadilek. Największym zaskoczeniem był występ od pierwszej minuty Roberto Massimo. Na tego piłkarza zwracali uwagę znawcy Bundesligi. Kiedy pojawił się w Polsce w zeszłym roku, to był nadzieją, na koncie ma blisko sto występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech i na jej zapleczu. Tymczasem w Górniku nie zaistniał. Do wczoraj miał ledwie 9 gier w ekstraklasie, w tym tylko trzy w wyjściowym składzie w piątek był czwarty raz. – Dobrze wygląda na treningach. Liczymy, że pomoże nam w ważnych dla nas grach w końcówce sezonu – tłumaczył słowacki trener Górnika. Z przodu wypadł Sondre Liseth, a jego miejsce na szpicy zajął Yvan Ikia Dimi, próbowany na tej pozycji w sparingach. – Sondre zdobył w ostatnich 15 grach jedną bramkę, to za mało. Stąd zmiana na tej pozycji – argumentował trenerGasparik.

(zich)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się