Świetny start, awans już dziś?
Po rozbiciu w godzinę Madison Keys, w poniedziałek Iga Świątek zagra w Rijadzie z Jeleną Rybakiną. Jeżeli wygra, może zapewnić sobie awans do półfinału.
Iga Świątek zanotowała udany start w "mastersie" kończącym sezon. Fot. IMAGO/PressFocus
WTA FINALS
To była iście piorunująca premiera „mastersa” w stolicy Arabii Saudyjskiej wieńczącego sezon ośmiu najlepszych tenisistek świata. W pierwszym meczu singlowym WTA Finals pod dachem King Saud University Indoor Arena rozstawiona z „dwójką” Iga Świątek w 61 minut rozbiła Amerykankę Madison Keys (7.) 6:1, 6:2 i już dziś może zagwarantować sobie awans do półfinału.
Stanie się tak w dwóch wypadkach po meczu z Jeleną Rybakiną z Kazachstanu (początek nie przed 15.00 czasu w Polsce), która na otwarcie nadspodziewanie łatwo - w 57 minut - pokonała debiutującą w elitarnym gronie inną tenisistę z USA, Amandę Anisimovą 6:3, 6:1:
1. jeżeli Iga pokona Rybakinę w dwóch setach, a Anisimova wygra z Keys w trzech setach - wówczas ma pewne co najmniej 2. miejsce w grupie;
2. jeżeli Polka pokona reprezentantkę Kazachstanu, a Keys wygra z Anisimovą - wówczas ma zapewnione 1. miejsce w grupie.
Rywalka zardzewiała
Rywalizacja w pierwszym etapie WTA Finals odbywa się w dwóch grupach. W nich zawodniczki walczą systemem „każda z każdą”. Do półfinałów awansują po dwie najlepsze z każdej grupy, które powalczą o grę w finale 8 listopada.
Świątek, triumfatorka „mastersa” sprzed dwóch lat, w sobotę wykonała znaczący krok do najlepszej czwórki, bezdyskusyjnie rozprawiając się z Keys. 30-letnia Amerykanka wróciła do rywalizacji po dwóch miesiącach, w których leczyła tajemniczą kontuzję. Ale było to raczej rozpaczliwe poszukiwanie formy z początku roku, gdy wygrała wielkoszlemowy Australian Open, w półfinale pokonując Świątek. Potem notowała zjazd, zwieńczony porażką już w 1. rundzie US Open; w sobotę wyglądało, jakby przez 68 dni szukała formy na próżno - wyglądała na ospałą i bez timingu.
- Nie siedzę w jej głowie, więc nie mam pewności, czy przerwa miała znaczenie, ale ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że gdy się długo nie gra, to trochę jest się „zardzewiałym” - zwróciła uwagę Świątek, która po kilkunastu minutach prowadziła 5:0.
Szybsza i odważniejsza
Polka koncentrację straciła na moment na początku drugiej odsłony, gdy straciła podanie, ale kolejne cztery gemy padły jej łupem i było po emocjach, zakończyła spotkanie po trzeciej piłce meczowej. Zobyła 58 z 87 punktów, podbiła swój bilans z Keys na 6:2. Świątek ma już w 2025 roku 62 zwycięstwa w turniejach WTA, najwięcej w całym tourze, choć wiadomo, że w rankingu nie przeskoczy już do końca roku liderki, Aryny Sabalenki.
- Jestem zadowolona właściwie ze wszystkiego. Głównie z serwisu i z koncentracji. Od początku byłam w pełni skupiona i bardzo zależało mi, by utrzymać ten stan do końca. Mój serwis w tym sezonie się poprawił, chyba byłam w tym roku w czołowej piątce asów serwisowych. Ale chciałabym, żeby moja skuteczność była zawsze stabilna. To mój kolejny cel - zdradziła triumfatorka tegorocznego Wimbledonu.
Polkę doceniła rywalka: - Iga bardzo poprawiła szybkość, ale też kierunek pierwszego podania, a drugi serwis też ma zdecydowanie szybszy niż w pierwszej połowie roku. No i szybciej przejmuje inicjatywę w wymianach - podkreślała Keys.
Weryfikacja z Rybakiną
Jednym z tegorocznych celów, nad którym Świątek pracowała z trenerem Wimem Fissette, była agresywniejsza gra na kortach twardych. W praktyce oznaczało to większe podejmowanie ryzyka - w zamian za łatwiejsze punkty. - Technicznie poprawiłam sposób gry na szybszych nawierzchniach, radzenie sobie z czasami szybszymi piłkami, które wcześniej sprawiały mi trudność - analizowała Polka jeszcze przed turniejem, ale weryfikacja poprawy gry Świątek przyjdzie w dwóch kolejnych potyczkach. Z Rybakiną - bilans 6-4 - długo na kortach miała problemy, ale wygrała ostatnie cztery mecze. Tenisistka z Kazachstanu niemal do ostatniej chwili walczyła o udział w „mastersie”, dwa tygodnie temu wygrała turniej WTA 500 w Ningbo, a demolka, jaką urządziła Anisimovej wskazuje, że złapała pod dachem dobrą formę i nie wykazuje oznak zmęczenia.
Tomasz Mucha
4 KOLEJNY SEZON trwa seria Igi Świątek, która pozostaje niepokonana w meczach otwarcia turniejów WTA – wliczając United Cup oraz WTA Finals. Od porażki z Marią Sakkari podczas WTA Finals 2021 w Guadalajarze rozegrała 69 turniejów, w których zawsze wygrywała pierwszy mecz.
