Sunie walec z Polski

Po godzinnym spacerku z Niemką Evą Lys Iga Świątek zameldowała się w ćwierćfinale Australian Open. W środę rywalką raszynianki będzie rozstawiona z numerem 8. „maratonka” Emma Navarro.

Na fetę jeszcze nie czas, ale Iga Świątek mocno szumi w Melbourne… Fot. PAP/EPA

Potyczka z urodzoną w Kijowie 23 lata temu reprezentantką Niemiec przypominała dwie poprzednie naszej mistrzyni, w których przejechała się po rywalkach niczym walec. Słowaczce Rebecce Sramkovej Iga Świątek oddała 2 gemy w meczu, a Brytyjce Emmie Raducanu jeden. Zajmująca 128. miejsce w rankingu Eva Lys zaczęła obiecująco, od dwóch break pointów, ale Polka się wybroniła, a potem pierwszego gema Niemka zdobyła dopiero przy stanie 0:6, 0:3, wzbudzając owację na trybunach.

Tenisistka z Hamburga, która w Melbourne jako szczęśliwa przegrana z eliminacji zrobiła furorę, docierając do 4. rundy, szybko straciła złudzenia, że jest w stanie zrobić krzywdę rozpędzonej faworytce i niemal każdą udaną akcję kwitowała uśmiechem – w całym meczu takich okazji było siedem, przy 28 Polki.

Szacunek dla rywalki

Po 59 minutach panie uścisnęły sobie dłonie w przyjacielskiej atmosferze, a Świątek mogła świętować awans do ćwierćfinału, czyli powtórkę najlepszego osiągnięcia w Australian Open z 2022 roku.

- Najbardziej jestem zadowolona z tego, że utrzymałam intensywność i koncentrację do końca, bo czasami nie jest o to łatwo. Staram się nie pozwolić, żeby moje myśli powędrowały w inną stronę. Zawsze mam też szacunek dla rywalki, chcę wygrywać jeszcze więcej i starać się nie zmieniać intensywności bez względu na wynik, nawet jeśli przegrywam – podkreśliła Polka.

Iga idzie w Melbourne jak burza, w czterech meczach nie straciła seta, trochę bardziej spociła się tylko w pierwszym meczu, z Czeszką Kateriną Siniakovą. Łącznie oddała rywalkom 11 gemów, spędzając na korcie 4,5 godziny.

- Jest satysfakcja, ale nie tylko ze względu na rezultat. Chodzi też o to, jak się czuję. Zawsze miałam tutaj trudności, w tym roku jest bardziej gładko i czuję, że praca, którą wkładam poza kortem, daje efekty również w trakcie meczów - przyznała 23-letnia tenisistka.

Maratonka Navarro

O półfinał jej rywalką będzie rozstawiona z numerem 8. Emma Navarro, która teraz wygrała z Rosjanką Darią Kasatkiną (nr 9). Mecz, jak każdy Amerykanki w Melbourne, trwał pełne trzy sety. W drugiej partii Navarro miała cztery piłki meczowe, ale Rosjanka się wybroniła, przedłużając rywalizację do niemal 3 godzin. I tak o pół godziny krócej niż pierwsza potyczka Emmy w Melbourne z rodaczką Peyton Stearns. Po meczu z Kasatkiną napisała na kamerze „stayin alive”, czyli wciąż wśród żywych.

O ile o 13 dni młodsza od Navarro Świątek wielkie sukcesy osiągała już jako nastolatka, dla Amerykanki przełomowy w karierze był dopiero ubiegły rok, wcześniej studentka sztuki i nauki na Uniwersytecie Virginia rywalizowała w rozgrywkach uczelnianych. W 2024 pierwszy raz przebrnęła w Wielkim Szlemie drugą rundę - właśnie w Melbourne, a w kolejnych imprezach spisywała się jeszcze lepiej. French Open zakończyła na 1/8 finału, Wimbledon na ćwierćfinale, a US Open na półfinale. W efekcie w ciągu 2024 roku przesunęła się w rankingu z 38. na ósme miejsce.

Zmieciona już była

Navarro ze Świątek grały ze sobą dotąd tylko raz - w 2018 roku jako 17-latki w niedużym turnieju ITF na klubowych kortach Amerykanki w Charleston, a górą była Polka 6:0, 6:2. Teraz obie zgodnie przyznają, że ta historia nie ma żadnego znaczenia.

- W mojej karierze nie było zbyt wielu momentów, kiedy zostałam zmieciona z kortu, ale zdecydowanie zostałam zmieciona, grając z nią. Pomyślałam sobie: „wow, ta dziewczyna jest całkiem niezła”. Okoliczności są teraz zdecydowanie inne. Czuję, że ja też jestem całkiem niezła – zapewniła Amerykanka.

- Muszę ją traktować jak zawodniczkę, z którą nigdy nie grałam, ponieważ obie od tego czasu wykonałyśmy ogromne postępy. Jej droga jest niesamowita. Widziałam jej mecze z US Open, walczyła o każdy punkt. Przygotuję się jak do każdego spotkania, chociaż jest trochę inaczej, kiedy nie zna się rywalki za dobrze. Będę gotowa - zapewniła Świątek.

Rybakina out!

Navarro jest nieobliczalna – na „rozkładzie” ma już rodaczkę Coco Gauff (w 1/8 finału Wimbledonu i US Open) oraz Arynę Sabalenkę (w 1/8 finału w Indian Wells).

Na główne faworytki w Melbourne - Amerykankę lub Białorusinkę – Iga może trafić dopiero w finale. Jeżeli wygra z Navarro, w półfinale zmierzy się z lepszą z pary Madison Keys – Elina Switolina. Amerykanka sprawiła niespodziankę, eliminując w trzech setach rozstawioną z „szóstką” reprezentantkę Kazachstanu, Jelenę Rybakinę.

Pary półfinałowe: Sabalenka (Białoruś, 1. WTA) – Pawliuczenkowa (Rosja, 32.)/Gauff (USA, 3.) – Badosa (Hiszpania, 12.); Keys (USA, 14.) – Switolina (Ukraina, 27.)/Navarro (USA, 8.) – Świątek (Polska, 2.).

Tomasz Mucha


Przejechała po mnie jak pociąg. To świetne uczucie zagrać przeciwko takiej przeciwniczce, dobrze się bawiłam na korcie, ale już wynik zabawny nie jest.

Eva Lys po meczu z Igą Świątek


7 TENISISTEK 

w XXI wieku straciło 11 gemów lub mniej na drodze do ćwierćfinału Australian Open. Oprócz Świątek pozostałe to: Aryna Sabalenka (11 gemów w 2024 roku, zdobyła tytuł), Maria Szarapowa (5 w 2013, przegrana w półfinale), Serena Williams (8 w 2013, porażka w ćwierćfinale), Martina Hingis (9 w 2002 roku, przegrana w finale); Kim Clijsters (dwukrotnie 10 - w 2002 i 2003, przegrana w półfinałach) i Wiktoria Azarenka (11 w 2016, porażka w ćwierćfinale).


Ile czasu spędziły na korcie

Iga Świątek

R1: 1.21 (50. WTA Siniakova 6:3, 6:4)
R2: 1.00 (49. Sramkova 6:0, 6:2)
R3: 1.10 (61. Raducanu 6:1, 6:0)
R4: 0.59 (128. Lys 6:0, 6:1)

RAZEM 4.30

Emma Navarro

R1: 3.20 (46. Stearns 6:7, 7:6, 7:5)
R2: 2.11 (108. Xiy. Wang 6:3, 3:6, 6:4)
R3: 2.03 (39. Jabeur 6:4, 3:6, 6:4)
R4: 2.40 (10. Kasatkina 6:4, 5:7, 7:5)

RAZEM 10.14