Sukces z nutką niedosytu
Po porażce z Italią 1-2 Polki nie zagrają w środowym finale, kończąc jednak turniej w Maladze w czołowej czwórce, najlepiej w historii.
Iga Świątek naprawdę dała z siebie ponad sto procent. Fot. PAP/EPA
BILLIE JEAN KING CUP
Historyczny pierwszy półfinał polskich tenisistek w prestiżowych – toczonych od 1963 roku – drużynowych rozgrywkach to powód do dumy, ale też pozostaje niedosyt, bo rankingowo Polki miały bardzo silny skład, na czele z Igą Świątek. Nigdy wcześniej nie mieliśmy trzech zawodniczek w TOP 40 WTA i wszystkie trzy przyleciały do Malagi walczyć w jednym teamie. By myśleć o triumfie w imprezie – co tylko z pozoru wydawało się nierealne – zabrakło bardziej stabilnej gry w wykonaniu 25. w rankingu Magdaleny Fręch i 38. Magdy Linette.
Świątek, wiceliderka rankingu światowego, dała z siebie nawet więcej niż sto procent. Wygrała w turnieju wszystkie trzy mecze singlowe – z Hiszpanką Paulą Badosą (13. WTA), Czeszką Lindą Noskovą (26. WTA) i Włoszką Jasmine Paolini (4. WTA) – oraz wspólnie z Katarzyną Kawą także potyczkę deblową z Czeszkami, przesądzającą o awansie do półfinału.
Zmęczona jak nigdy
Niestety, rozpoczęty w poniedziałek, a zakończony już we wtorek po północy mecz z Italią zaczął się od porażki Linette z niżej notowaną (78. WTA) Lucią Bronzetti. Świątek wyrównała stan rywalizacji na 1:1 i podobnie jak w sobotę przeciwko Czeszkom w ćwierćfinale, o wyniku konfrontacji decydowała gra podwójna. Pół godziny po meczu singlowym znów więc Świątek wychodziła na kort do rywalizacji w deblu. – Nigdy w życiu nie byłam tak zmęczona – przyznała Iga.
Po drugiej stronie siatki stanęły tegoroczne mistrzynie olimpijskie z Paryża – Sara Errani i Paolini, duet „kieszonkowy” (panie mierzą 163 i 164 cm), ale wytrawny i zwinny. Włoszki wygrały 7:5,7:5, zdobywając ostatnich sześć gemów od stanu 1:5 w drugim secie. „Z tymi dziewczynami wszystko jest możliwe. Serca Errani i Paolini czynią cuda; także nocą, kiedy wszystko wydaje się trudne, a potem prawie niemożliwe”– napisała „La Gazzetta dello Sport”.
Opuszcza kort bez żalu
Świątek występem w Maladze zakończyła sezon i po krótkim odpoczynku rozpocznie przygotowania do kolejnego pod okiem nowego trenera, Belga Wima Fissette’a.
– Głównie jestem zadowolona z tego, co pokazałam w turnieju i co wszyscy jako drużyna pokazaliśmy. Na pewno mieliśmy okazję do tego, żeby mecz z Włoszkami się inaczej potoczył, ale z drugiej strony wiem, że wszystkie zrobiłyśmy wszystko na sto procent. Każda z nas może opuścić kort bez żadnego żalu, więc myślę, że wyciągnę z tego pozytywne emocje. Tenisowo wyszło dobrze i jeśli chodzi o atmosferę, też było super. Zaraz mam przygotowania do nowego sezonu, więc znowu nie będę grała meczów, tylko trochę odpocznę – powiedziała Świątek.
Zmiana formuły
Polki osiągnęły pierwszy półfinał w trzecim z rzędu występie w BJK Cup Finals; w dwóch poprzednich – bez udziału Świątek – nie udało im się wyjść z grup do półfinałów. Jest to jednocześnie ostatnia edycja finałowej imprezy w gronie 12 najlepszych drużyn świata.
W przyszłym sezonie kobiece rozgrywki organizowane przez Międzynarodową Federację Tenisową (ITF) czeka ostatni etap reformy i zmniejszenie liczby zespołów uczestniczących w finałowym turnieju do ośmiu – podobnie jak to ma miejsce w rozpoczętych we wtorek finałach męskiego Pucharu Davisa. Dlatego w kwietniu 2025 roku nie będzie rozgrywanych już 12 meczów barażowych o awans, lecz odbędzie się siedem trzydniowych mini turniejów, każdy z udziałem trzech drużyn, z których jedna będzie gospodarzem rywalizacji. Polski Związek Tenisowy czyni starania, by do takiej imprezy doszło w Polsce.
(t)
Słowacja w finale!
O tytuł Billie Jean King Cup powalczą w środę Włoszki i Słowaczki. Te drugie, prowadzone przez niesamowitą Rebeccę Sramkovą (43. WTA, wygrała od września 18 meczów, najwięcej ze wszystkich tenisistek!), dosyć nieoczekiwanie pokonały we wtorek faworyzowane Brytyjki – przy remisie 1-1 po grach singlowych, pewnie rozstrzygając awans w deblu.
Billie Jean King Cup Finals 2024
1/8 finału
POLSKA - HISZPANIA 2:0: Magda Linette - Sara Sorribes-Tormo 7:6 (8-6), 2:6, 6:4, Iga Świątek - Paula Badosa 6:3, 6:7 (5-7), 6:1.Pozostałe: Słowacja – USA 2:1, Niemcy – Wielka Brytania 0:2, Japonia – Rumunia 2:1.
Ćwierćfinały
POLSKA - CZECHY 2:1: Magdalena Fręch - Marie Bouzkova 1:6, 6:4, 4:6; Iga Świątek - Linda Noskova 7:6 (7-4), 4:6, 7:5; Świątek, Katarzyna Kawa - Bouzkova, Katerina Siniakova 6:2, 6:4.Pozostałe: Włochy – Japonia 2:1, Australia – Słowacja 0:2, Kanada – Wielka Brytania 0:2.
Półfinały
POLSKA – WŁOCHY 1:2: Magda Linette – Lucia Bronzetti 4:6, 6:7 (3-7); Iga Świątek – Jasmine Paolini 3:6, 6:4, 6:4; Katarzyna Kawa, Świątek – Sara Errani, Paolini 5:7, 5:7.
Wielka Brytania – Słowacja 1:2: Emma Raducanu – Viktoria Hruncakova 6:4, 6:4; Katie Boulter – Rebecca Sramkova 6:2, 4:6, 4:6; Olivia Nicholls, Heather Watson – Hruncakova, Tereza Michalikova 2:6, 2:6.
Finał
Środa, 20 listopada
18.00: Włochy – Słowacja
