Strzał w dziesiątkę
Kapitan Angel Rodado i zawodnicy z rezerwy poprowadzili krakowian do zwycięstwa w Płocku.
Angel Rodado w tym sezonie strzelił już 10 bramek. Fot. Marta Badowska/PressFocus
Po 13 kolejkach Wisła Płock była wiceliderem, a odrabiająca straty Wisła Kraków po potknięciu w Łęcznej była wielką niewiadomą. W niedzielnym starciu imienniczek „Biała Gwiazda” okazała się jednak zdecydowanie lepsza i udowodniła, że ma zespół godny miana kandydata do awansu.
Dodajmy jednak, że obie drużyny przystąpiły do meczu w mocno zmienionych składach. Na liście nieobecnych w kadrze płocczan, w porównaniu z wyjściową jedenastką sprzed tygodnia, znaleźli się Dani Pacheco i Bojan Nastić w pierwszym składzie oraz Iban Salvador na ławce. Natomiast krakowianie wystąpili bez „wykartkowanych” Alana Urygi i Rafała Mikulca oraz Igora Łasickiego, który z powodu urazu pozostał w głębokim odwodzie. W dodatku już w 32 min kontuzja obojczyka sprawiła, że Marc Carbo musiał opuścić boisko i Mariusz Jop musiał zaufać kolejnemu dublerowi.
Personalne roszady lepiej znieśli goście, wśród których kluczowym ogniwem był snajper Angel Rodado. Noszący opaskę kapitana hiszpański napastnik już w 36 min był bliski zapewnienia swojej drużynie prowadzenia, po rzucie wolnym wykonanym przez Giannisa Kiakosa. Główkował z 5 metra, ale ostemplował poprzeczkę. W 41 min Grek z niemieckim paszportem tym razem dośrodkował z rzutu rożnego, a przedłużone podanie Łukasza Zwolińskiego zakończył Rodado, z metra główkując do siatki!
Także na początku drugiej połowy Rodado wystąpił w głównej roli. W 49 min król strzelców poprzedniego sezonu 1. ligi przystawił nogę po centrze z rzutu wolnego i zdobył swoją 10. bramkę w rundzie jesiennej. Do jego dorobku należy doliczyć także 6 trafień w europejskich pucharach i Pucharze Polski.
Na gole krakowskiego goleadora drużyna z Płocka starała się odpowiedzieć w końcówce, a zadanie ułatwił im James Igbekeme, który w 72 min, po faulu na Salvadorze, został ukarany drugą żółtą kartką. Grający w osłabieniu krakowianie nie dali się jednak zepchnąć do głębokiej defensywy. Dalej atakowali i już w 78 min Wiktor Biedrzycki był blisko podwyższenia prowadzenia, ale uderzając z woleja z 5 metra, posłał piłkę tuż obok „okienka". W 82 min wyprowadzona przez Zwolińskiego kontra okazała się już „zabójcza”, bo idealnie obsłużony Kiss płaskim strzałem zewnętrzną częścią stopy z 13 metra sprawił, że zwycięstwo „Białej Gwiazdy” stało się już pewne.
Ba, krakowianie mieli też jeszcze dwie kolejne okazje po kontrach, ale ich nie wykorzystali, więc w ostatniej minucie doliczonego czasu ambicja gospodarzy została nagrodzona honorowym trafieniem. Po dośrodkowaniu Salvadora z rzutu rożnego tym razem Przemysław Misiak przedłużył lot piłki, a Piotr Krawczyk wślizgiem w polu bramkowym zdobył gola.
Jerzy Dusik
