Strop
Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado
Przed nami najważniejszy pojedynek czterolecia reprezentacji Polski. Rzadko w fazie eliminacyjnej zdarza się, że od jednego meczu zależy dosłownie wszystko. Wóz albo przewóz, w dodatku w barażu o mundial. Plus taki, że reguły wyjątkowo proste: wygrywasz - jedziesz. Przegrywasz - zostajesz.
Zwykli - w sensie: "nieinteresujący się sportem" - ludzie tego nie wiedzą, ale gdy człowiek jest kibicem, do głowy przychodzą mu codziennie tysiące myśli. Tak jest i teraz. Czy w meczu ze Szwecją Oskar Pietuszewski nie powinien wyjść w podstawowym składzie? Czy w porównaniu do spotkania z Albanią nie powinniśmy jednak wyjść bardziej defensywnie? Czy w Szwecji powinniśmy czekać spokojnie na rozwój sytuacji, czy jednak zaskoczyć rywali frontalnym atakiem w pierwszych minutach, po to, by zdobyty na początku gol ustawił mecz? Mamy powody do niepokoju, czy raczej spokoju? Czy oglądać się na kontuzje u Niebiesko-żółtych, czy raczej nie przywiązywać do tego wagi? Czy na papierze mamy lepszych zawodników od przeciwnika, czy ich forma i mobilizacja są wystarczające? Jakim taktycznym podstępem moglibyśmy oszukać i zaskoczyć Szwedów? Czy uda się utrzymać spokój z tyłu i rozwagę w środku? Cóż, tego rodzaju pytania wypełniłyby bez problemu cały ten numer, stop!
Wyjazd od strony sportowej wspominam bardzo źle. Tak hołubiona przez media centralne drużyna trenera Janusza Wójcika skończyła jak można było się spodziewać. To był na szczęście jego ostatni mecz jako selekcjonera...
Zła passa nie trwa jednak wiecznie. Prawie dokładnie cztery lata temu w barażu o poprzedni mundial Polacy wygrali na Stadionie Śląskim właśnie ze Szwecją i awansowali jej kosztem na mundial. Byłem oczywiście, cieszyłem się jak głupi. Dobre zawsze przychodzi po złym, a złe po dobrym. Pytanie brzmi: czy uda się podtrzymać ogień? Czy dobre zostanie z nami jeszcze tym razem? Kibic ma to do siebie, że wierzy zawsze, bez względu na okoliczności.
Do boju!
