Strategia 2040 lub 2044

Nowy minister sportu, Jakub Rutnicki, o igrzyskach olimpijskich w Polsce.

Jakub Rutnicki Fot. MSiT

Na antenie TVN24 Jakub Rutnicki poinformował, że aktualny pozostaje plan ubiegania się Polski o organizację igrzysk olimpijskich. Według wcześniejszych doniesień Polska miałaby zabiegać o olimpiadę w 2040 lub 2044 roku.

- Oczywiście, że jest to aktualne. My w tej chwili przygotowujemy strategię, która ma być gotowa jesienią. Igrzyska to musi być wielki program rozwojowy, nie tylko infrastruktury sportowej, bo to jest program dla Polski. Oczywiście Warszawa jest w tym projekcie bardzo ważna, ale przecież i mówimy o Poznaniu, jeżeli chodzi o regaty na torze Malta, mówimy o Krakowie, mówimy o żeglarstwie, jeżeli chodzi o Gdańsk. Jestem po rozmowach z panem Robertem Korzeniowskim, który jest pełnomocnikiem tego projektu i tak pozostanie - zapewnił.

Zaznaczył, że kluczem do sukcesów organizacyjnych i sportowych jest rozwój sportu powszechnego. Mają temu służyć wspierane przez ministerstwo inwestycje, takie jak budowa i modernizacja wielofunkcyjnych Orlików czy basenów i kortów tenisowych.

Rutnicki podkreślił, że w kwestii ostro atakowanego przez jego poprzednika prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza liczy na „refleksję” związków sportowych, które wskazują osobę na to stanowisko.

- Ja przede wszystkim będę się koncentrował na współpracy z polskimi związkami sportowymi, bo dla mnie jest kluczowe, żeby nigdy w przyszłości żaden polityk czy osoba, która będzie wskazana przez polityka, nie zarządzała tak szacowną instytucją, jakim jest Polski Komitet Olimpijski - powiedział Rutnicki.

Poprzednik Rutnickiego w ministerialnym fotelu Sławomir Nitras domagał się dymisji Piesiewicza, zarzucając mu m.in. pobieranie wysokiej pensji i niejasności wydatkowania środków, zarówno budżetowych, jak i pozyskanych ze spółek Skarbu Państwa. Szef PKOl wielokrotnie zapewniał, że nie zamierza odchodzić. Rutnicki uważa, że to przedstawiciele związków sportowych powinni doprowadzić do zmiany.

- Będę chciał zrobić wszystko, żeby była taka refleksja, bo to przecież związki sportowe same wybrały takiego przedstawiciela, a teraz cierpią w związku z tym, co się wydarzyło. Ja chciałbym, żeby środowisko sportowe to głęboko przeanalizowało. Przecież mamy tylu fantastycznych sportowców, którzy niezależnie od sytuacji politycznej świetnie by sobie poradzili w tej roli. Mam nadzieję, że ta lekcja zostanie przez polskie związki sportowe odrobiona - podkreślił.