Stadion niezgody
Czy nowy stadion Rakowa powstanie kosztem likwidacji kompleksu innego klubu z Częstochowy? Z naszych informacji wynika, że takie rozwiązanie coraz bardziej pod uwagę biorą władze miasta.
Czy Victoria na rzecz Rakowa utraci stadion, na którym gra od 1922 roku? Fot. Mariusz Rajek
Brak prawdziwego stadionu piłkarskiego w Częstochowie (obiektu przy Limanowskiego nie sposób tak nazywać) stał się faktem już tak bardzo powszechnym, że spora część mieszkańców tego miasta już się z nim pogodziła, a kibice z innych coraz ciszej ich z tego powodu wyszydzają. Bo też ileż można odgrzewać ten sam kotlet?
Konieczność budowy piłkarskiej areny z prawdziwego zdarzenia (nie mylić z Zondacrypto Areną) Michał Świerczewski, twórca częstochowskiej potęgi piłkarskiej, zgłaszał na początku swej „zabawy” w Raków – jeszcze w II lidze, gdy został jego jedynym właścicielem, a więc ponad 10 lat temu. Wtedy nie było wiadomo, jak bardzo rozwinie się klub, ale gdy w 2019 awansował do ekstraklasy, stało się jasne, że właściciel marki X-kom chce zbudować coś dużego, a Częstochowa przespała czas na budowę stadionu. Przez dwa sezony Raków zmuszony był grać w roli gospodarza w Bełchatowie, bo tyle zajęło przystosowanie stadionu Rakowa do absolutnie minimalnych wymogów najwyższej klasy rozgrywkowej. Na mecze europejskich pucharów Częstochowianie wciąż jednak musieli i nadal muszą wynajmować inne stadiony – najpierw w Bielsku-Białej, później w Sosnowcu.
Determinacja
Raków na europejskiej arenie gra od pięciu lat (z wyjątkiem na sezon 2024/25), a nadal nie doczekał się choćby ostatecznego zatwierdzenia lokalizacji nowego obiektu! To sytuacja absolutnie patowa, której nie da się porównać z żadnym innym przypadkiem. Niektórzy dziwią się, że Świerczewski, wiedząc i mając wieloletnie potwierdzenie na jak niekorzystnym gruncie przyszło mu funkcjonować, jeszcze nie zrezygnował z piłkarskiego biznesu. Wręcz przeciwnie – nie zatracił pasji, chce, aby Raków w nowym sezonie powalczył o mistrzostwo Polski i jest niezwykle zdeterminowany, aby stadion z prawdziwego zdarzenia powstał w centrum miasta – na terenach pofabrycznych, gdzie kiedyś znajdowały się zakłady upadłego Elanexu. O ile tym razem władze miasta przynajmniej pozornie starają się tej inicjatywie pomagać (a przynajmniej nie przeszkadzać, co w realiach częstochowskich już dużo), to hamulcowym stał się… wojewódzki konserwator zabytków, który wpisał ruiny fabryki na listę zabytków, blokując tym samym budowę 15-tysięcznego stadionu. Ochrona konserwatorska objęła cały kompleks, co uniemożliwia wyburzenie. Konserwator wskazuje m.in. na wartości naukowe, historyczne, artystyczne czy przestrzenne terenu.
Zamach na Victorię
Odwołanie w tej sprawie złożyły władze miasta, ale na razie bezskutecznie. Rozważane jest skierowanie sprawy do sądu, a nawet… przesunięcie inwestycji kilkaset metrów na południe, ale tu pojawia się kolejny problem. W tym miejscu, przy ulicy Krakowskiej 80, znajdują się boiska, kort tenisowy oraz całe zaplecze Victorii Częstochowa. Klub obecnie występuje w IV lidze, sukcesami nie zbliżył się nigdy do Rakowa, ale to również spory kawałek częstochowskiej piłki (Victoria postała w 1922 roku i jest zaledwie rok młodsza od Rakowa), a jeszcze na początku XXI wieku oba kluby występowały na tym samym poziomie rozgrywkowym (IV liga) i to Victorii zdarzało się kończyć sezon na wyższej pozycji w tabeli. Zresztą argumenty stricte sportowe nie mają w tym momencie większego sensu rozważania – budowa stadionu piłkarskiego dla jednego klubu kosztem praktycznej likwidacji miejsca bytowania drugiego budzi ogromne wątpliwości etyczne i z pewnością spotka się ze stanowczym sprzeciwem mniejszego i biedniejszego, który też realizuje swoje cele sportowe czy prowadzi własną akademię. Victoria na tych terenach funkcjonuje w końcu od ponad stu lat!
Nie tylko stadion
Z naszych ustaleń wynika, że Victoria w ramach rekompensaty miałaby otrzymać tereny w innej lokalizacji, ale prawie na pewno byłyby to peryferia miasta (najgłośniej mówi się o dzielnicy Dźbów). W Rakowie są zdeterminowani, aby nowoczesny stadion powstał właśnie w centrum i został otoczony sektorem usług prywatnych (na wzór Slavii Praga). Miasto również ma optować za takim rozwiązaniem, ponieważ lekkie przesunięcie obiektu radykalnie mogłoby zmniejszyć koszt samej inwestycji. Więcej szczegółów w tej sprawie powinno być wiadomych za około trzy tygodnie. Bezboleśnie jednak na pewno całej operacji przeprowadzić się nie uda, ponieważ z każdej decyzji któraś ze stron będzie mocno niezadowolona. Mowa w końcu nie tylko o terenie Victorii, ale również około 50 działkach wypoczynkowych, których właściciele zostaliby wywłaszczeni. Argumentem za z pewnością będzie coraz bardziej popadający w ruinę obraz tego terenu oraz być może jedyna szansa na powstanie w Częstochowie prawdziwego stadionu. – Mamy tam gdzieś z tyłu głowy, że konserwator zabytków nie wyraził na ten moment zgody na wybudowanie stadionu w miejscu byłych zakładów Elanex, które nomen omen przez długie lata były patronem Victorii. Miasto ma się od tej decyzji odwoływać. Czy Raków mógłby nam zabrać stadion? Z tego, co słyszę gdzieś kuluarowo, budowa nowego stadionu na terenie Victorii raczej nie wchodzi w grę – mówił nam po ostatnich derbach (3 czerwca) z rezerwami Rakowa prezes Victorii Wojciech Kasiński. Od tamtego czasu minęło jednak kilka dni i sytuacja miała ulec zmianie. O dalszym przebiegu zdarzeń będziemy informować na bieżąco.
Mariusz Rajek
