Spurs pod ścianą
Mecz numer 5 dla Oklahomy. Thunder pokonali Spurs i są blisko gry o mistrzostwo.
Victor Wembanyama został tym razem skutecznie powstrzymany. Fot. PAP/EPA
Koszykarze Oklahoma City pokonali we własnej hali San Antonio i potrzebują już tylko jednej wygranej, by awansować do wielkiego finału. Thunder przejęli kontrolę nad spotkaniem w drugiej kwarcie, w której rzucili aż 40 punktów. Od tego momentu nie oddali prowadzenia już do końcowej syreny. Shai Gilgeous-Alexander zdobył 32 punkty, Chet Holmgren zapisał na swoim koncie 16 punktów i 11 zbiórek, a Isaiah Hartenstein dodał 12 punktów i 15 zbiórek. Jared McCain, który wskoczył do pierwszej piątki wobec absencji kontuzjowanych Jalena Williamsa i Ajaya Mitchella, zdobył 20 punktów w swoim pierwszym w karierze w roli startera spotkaniu w play-offach. Kolejny świetny występ zaliczył rezerwowy Alex Caruso (22 pkt, 6 asyst, 3 przechwyty). Gospodarze po raz kolejny mieli dużo więcej pożytku z dublerów niż Spurs. - Po prostu graliśmy dzisiaj swoją koszykówkę – powiedział po meczu Gilgeous-Alexander.
Dla San Antonio 24 punkty rzucił Stephon Castle. Spurs dostali również 22 punkty od Juliana Champagnie oraz 20 oczek od Victora Wembanyamy – ten ostatni został jednak zatrzymany na skuteczności zaledwie 4 z 15 rzutów z gry. Goście pudłowali na potęgę w rzutach z dystansu - trafili tylko 12 na 41 prób za trzy punkty.
W spotkaniu nie brakowało kontrowersji sędziowskich. Na 56 sekund przed końcem trzeciej kwarty próba dobitki Luke'a Korneta z San Antonio została strącona z obręczy przez gracza z Oklahomy, co powinno zostać zinterpretowane jako błąd nielegalnego dotknięcia piłki w locie opadającym. W kolejnej akcji Spurs piłka wyszła na aut ewidentnie po rękach Holmgrena (co pokazały powtórki telewizyjne), jednak sędziowie przyznali posiadanie gospodarzom. Trener Spurs Mitch Johnson próbował zgłosić wideoweryfikację, ale został zignorowany, po czym ukarano go przewinieniem technicznym za zbyt ekspresyjne protesty. Nawet komentatorzy stacji NBC byli oszołomieni faktem, że Johnsonowi odmówiono prawa do sprawdzenia akcji. - Powiedzieli po prostu, że mnie nie widzieli – uciął krótko po meczu Johnson.
Kibice oglądali też festiwal rzutów wolnych. Tylko w samej drugiej kwarcie obie drużyny trafiły ich łącznie aż 29 – to najwyższy wynik w drugiej ćwiartce jakiegokolwiek meczu NBA od play-offów w okresie pandemii rozgrywanych w tzw "bańce" w Orlando blisko sześć lat temu. W całym meczu egzekwowano aż 70 wolnych.
Statystyki nie sprzyjają San Antonio – w historii klubu Spurs wygrali zaledwie jedną z 13 serii rozgrywanych do czterech zwycięstw, w których przegrywali 2-3.
Mecz numer 6 odbędzie się w czwartek w San Antonio. W wielkim finale już czekają New York Knicks, którzy ograli Cavaliers 4-0.
Finał Konferencji Zachodniej: Oklahoma City - San Antonio 127:114 (3-2).
(pp)
