Sprostały zadaniu
Bielszczanki czwarty raz z rzędu zagrają w półfinale mistrzostw Polski. Czy tym razem przejdą tę fazę?
Giulia Gennari szybko znalazła wspólny język z nowymi koleżankami. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała to jeden z najbardziej utytułowanych klubów w żeńskiej siatkówce w naszym kraju. Zdobył 19 medali mistrzostw Polski, w tym osiem z najcenniejszego, złotego kruszcu. Od ostatniego mistrzostwa minęło już jednak sporo czasu, bo 16 lat; wtedy też po raz ostatni wystąpił w finale. Jest też ośmiokrotnym zdobywcą Pucharu Polski i trzykrotnym Superpucharu.
Od kilku lat bialski klub stara się wrócić na szczyt. Regularnie awansuje do półfinału play offu. W bieżącym sezonie też znalazł się w czołowej czwórce. W ćwierćfinale w dwóch spotkaniach wyeliminował wicemistrza Polski, ŁKS Commercecon Łódź, wygrywając 3:1 we własnej hali i 3:0 na wyjeździe. - Bardzo wierzę w mój zespół i pracę, którą wykonujemy na treningach. Niestety, w tym roku przykro było patrzeć, bo nie potrafiliśmy przenieść tego, co pokazywaliśmy na treningach, na parkiet, szczególnie w ważnych meczach. Cieszę się, że z ŁKS-em w końcu się to udało – stwierdził Bartłomiej Piekarczyk, trener BKS-u Bostik ZGO. – Udało, to złe słowo, bo to były wypracowane schematy, które wykonujemy coraz lepiej – dodał.
Szkoleniowiec ekipy z Bielska-Białej zdaje sobie sprawę, że jego drużyna w trakcie fazy zasadniczej nie zawsze stawała na wysokości zadania. – Oczywiście, że chcielibyśmy grać piękną siatkówkę przez cały sezon, ale co roku składy mocno się zmieniają i czasami potrzeba więcej czasu, cierpliwości, by w końcu zespół zaczął lepiej funkcjonować. Byliśmy bardzo cierpliwi i w nagrodę zagramy o medale – cieszył się Piekarczyk.
– W tym sezonie miałyśmy wiele wzlotów i upadków, ale w najważniejszym momencie sprostałyśmy zadaniu i jesteśmy w najlepszej czwórce w Polsce – wtórowała swojemu trenerowi Adriana Adamek, libero BKS-u.
Ogromnym problemem bialskiej drużyny była kontuzja Wiktorii Szewczyk. To kluczowa zawodniczka, bo rozgrywająca. Działacze i sztab szkoleniowcy BKS-u mocno na nią stawiali. Liczyli, że zrobi kolejny krok w karierze. – Szkoda nam „Wiki”, bo chcieliśmy, nawet kosztem przegranych, by grała i rozgrywała w najważniejszych meczach. Wierzyliśmy, że jej talent się rozwinie – stwierdził Piekarczyk.
Na zasadzie transferu medycznego klub ściągnął Giulię Gennari. To był strzał w dziesiątkę. Doświadczona Włoszka odmieniła grę BKS-u. Nie tylko dokładnie rozgrywa, ale też zdobywa sporo punktów. Świetnie zagrywa i doskonale czyta grę, co pozwala jej ustawić skuteczny blok. W starciu z ŁKS-em wywalczyła siedem punktów, popisując się m.in. czterema punktowymi blokami. Piekarczyk chwali ją też za charyzmę. – Bardzo lubię jej grę i styl. W kluczowych momentach uspokaja grę. Jest naszym cichym liderem, trochę z tyłu, który potrafi „użyć” odpowiednie osoby w odpowiednim momencie – scharakteryzował swoją podopieczną Piekarczyk.
W półfinale BKS zmierzy się z obrońcą tytułu i głównym faworytem rozgrywek DevelopResem Rzeszów. W Bielsku-Białej zdają sobie sprawę z klasy rywalek, ale nie zamierzają się poddać bez walki. - Wszystko może się wydarzyć. Przygotujemy się najlepiej jak tylko się da do tej rywalizacji – zapewniła Adamek.
- Będziemy walczyć. Developres to potężny zespół, na papierze zdecydowanie lepszy od nas. Wierzymy, że skończymy sezon z medalem. Zobaczymy w jakim kolorze, ale będziemy cieszyć się z każdego – dodał szkoleniowiec bialskiego zespołu.
Pierwszy mecz w Rzeszowie w piątek (godz. 17.30)
(mic)
