„Sport” silny jak kadra Górskiego

Na jubileuszowe dziesiąte mistrzostwa świata pojechało aż kilku korespondentów naszego dziennika! Jakby przewidując, co się może wydarzyć...

Złote czasy polskiej piłki, Biało-Czerwoni trzecią siłą świata po RFN i Holandii.

  Z LAMUSA  

To były złote czasy polskiego futbolu, to były złote czasy prasy sportowej w Polsce, w tym i katowickiego dziennika „Sport”. Po wyeliminowaniu Anglii w eliminacjach i grze z najlepszymi, gazeta sprzedawała się w nakładzie 200-300 tys. egzemplarzy! Nie było jeszcze internetu, nie było smartfonów. Jak ktoś chciał się czegoś dowiedzieć, to trzeba było sięgnąć po coś drukowanego. Jeśli chodzi o Polskę, to był to czas PRL, cenzury, także w sporcie. Za chwilę (1975 r.) zostanie aresztowany i skazany za szpiegostwo szermierczy multimedalista Jerzy Pawłowski, jego nazwisko zostanie wykreślone z wszystkich zestawień. Do Niemiec Zachodnich na X MŚ nie pojedzie Jan Banaś, który w latach 60. został na jakiś czas w kraju urodzenia swojego biologicznego ojca. Takie to były czasy i też trzeba o tym pamiętać.

Komputery w akcji

Wracając do futbolu i mistrzostw świata w 1974 roku, to nasza gazeta solidnie, bardzo solidnie się do nich przygotowała. Były zapowiedzi, ciekawostki czy ekskluzywne wywiady, jak przykładowo rozmowa ze słynnym Hermannem Neubergerem, przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego MŚ. Czemu słynnym? To wielka postać niemieckiego futbolu w jego złotych czasach. Był szefem DFB, czyli Niemieckiego Związku Piłki Nożnej od 1975 roku do śmierci, do 1992 roku. W wywiadzie dla „Sportu” w przededniu wielkiego futbolowego święta z udziałem 16 reprezentacji (trzy razy mniej niż będzie teraz…) Neuberger mówił nam: „Komputery zapewnią pełny sukces”.

Zastosowaliśmy komputery i inną aparaturę dwudziestego wieku wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Komitet organizacyjny może się ze swojej siedziby połączyć przy pomocy aparatów telewizyjnych ze wszystkimi stadionami. Także kierownictwo służby porządkowej w swoim centrum będzie mogło dokładnie obserwować masy ludzi na obiektach i w zależności od potrzeb kierować wielkich ruchem. Komputery okazały się nam wielce pomocne przy wszelkim planowaniu finansowych problemów – mówił Neuberger w wywiadzie dla „Sportu”, który przeprowadził Herbert Kranz z „Die Presse” z Frankfurtu nad Menem.

Znakomite pióra

Do MŚ przygotowywała się piłkarska ekipa pod wodzą Kazimierza Górskiego, przygotowywała się też ekipa dziennikarzy „Sportu”. Pojechało dwóch krajowych dziennikarzy i dwóch jej zagranicznych korespondentów. W tej drugiej grupie był dr Jerzy Roha, który pisał relacje z MŚ czy z Pucharu Rimeta z angielskich boisk w 1966 roku, bo od zakończenia II wojny światowej mieszkał na Wyspach. Był też mieszkający w Szkocji Józef Bula. Jak wspomina go Henryk Górecki, wieloletni dziennikarz „Sportu”, Bula był szwagrem znakomitego statystyka naszej gazety Alberta Wowry, który w klapie nosił dwa znaczki - swojego Ruchu i potem „Solidarności”. Bula przysyłał korespondencje, jak dr Roha z Wysp Brytyjskich i poleciał też na turniej do Niemiec. Z Polski wysłano Janusza Jelenię i Zbigniewa Łagódkę, innego z „ruchowskich” dziennikarzy „Sportu”, autora publikacji „Liga gra i po czterdziestce”, urodzonego w Mysłowicach, a niestety zmarłego w wieku ledwie 45 lat, w listopadzie 1978 roku . No i przede wszystkim to, co działo się na niemieckich stadionach, relacjonował Janusz Jeleń. – Bardzo konkretny dziennikarz. U niego nie było pitu-pitu. Pisał trzy zdania, ale były to zdania zawsze celne i konkretne, bez lania wody. Pisał oszczędnie. Był surowy, ale w dobrym sensie. Przy tym dokładny, rzetelny – wspomina Janusza Jelenia wciąż piszący w „Sporcie” redaktor Wojciech Filipiak z Łodzi, który swoją przygodę na naszych łamach zaczynał w 1972 roku.

Jeśli chodzi o Janusza Jelenia, to jest to dla niżej podpisanego szczególna postać. Wychowałem się na jego książce, pisanej z ówczesnym naczelnym „Sportu” Andrzejem Koniecznym, „Pół wieku piłkarskich MŚ” (wydanie 1981). Po pracy w „Sporcie” w latach 80. przeniósł się bo musiał po weryfikacji, do „Dziennika Zachodniego”. Tam pracował z innym znanym śląskim dziennikarzem Andrzejem Azyanem. Pan Andrzej wspominał mi, jak to redaktor Jeleń wymyślił, żeby dawać relacje, wyniki i strzelców bramek z rozgrywek Międzywojewódzkiej Ligi Juniorów, w której sam w drugiej połowie lat 80. w zespole Odry Wodzisław grałem. Do dziś wielu z nas grających w tych rozgrywkach ma powycinane tabele, wyniki, relacje, które opracowywał red. Azyan, podpisując się nickiem (aa). A wszystko wymyślił Janusz Jeleń tęga futbolowa głowa, jedna z legend naszego dziennika, który był i na następnych mistrzostwach świata w 1978 roku w Argentynie. O tym jednakjuż w kolejnym odcinku…

Desery, przystawki i inne frykasy

Cztery osoby na turnieju to wielki potencjał. Wiadomo, jeden dziennikarz nie jest w stanie wszystkiego obsłużyć, być we wszystkich miejscach naraz. W RFN było pod tym względem idealnie z dziennikarskiego punktu widzenia. To choćby dlatego w „Sporcie” chodziła rubryka „Pocztówka z Sonne-Post”. Sonne Post to hotel w miejscowości Murrhardt, 40 km od Stuttgartu, gdzie Biało-czerwoni rozegrali dwa ze swoich trzech meczów w grupie 4, pokonując na wstępie 15 czerwca 1974 r. Argentynę 3:2, a potem – na koniec rozgrywek, mając już zapewnione wyjście z grupy – wicemistrzów świata Włochów 2:1 (23 czerwca). Hotel Sonne Post istnieje do dzisiaj. Na Bookingu ma dobre recenzje. Doba w pokoju 2-osobowym kosztuje 400 złotych. Można skorzystać. Polacy czuli się tam jak w domu, o czym wspominali nasi piłkarze i sztab szkoleniowcy. „Menu to jeden z przykładów gościnności właścicieli Sonne-Post rodziny Bofingerów oraz całego personelu w stosunku do nas. Niezwykle urozmaicona liczba deserów i przystawek, wciąż nowych, oryginalnych” – pisał na łamach „Sportu” w rubryce „Z ławki trenera” sam Kazimierz Górski.

Siódma bramka Laty

Pisać było o czym, bo jedenastka pod jego okiem wygrywała na MŚ w Niemczech Zachodnich spotkanie za spotkaniem! „Po 2:1 z Włochami Biało-Czerwoni mistrzem grupy IV” – pisał nasz dziennik na pierwszej stronie w poniedziałek 24 czerwca 1974 r. (gazeta kosztowała wtedy 1 zł). Zainteresowanie mistrzostwami, rewelacyjna postawa naszej drużyny, która została obwołana rewelacją turnieju, w którym w siedmiu grach zdobyła najwięcej ze wszystkich drużyn goli, bo aż 16, o jednego więcej niż wicemistrzowie świata Holendrzy sprawiły, że „Sport” wyszedł też w niedzielę 7 lipca 1974 r., po tym, jak Polska w meczu o trzecie miejsce ograła Brazylię 1:0. „Siódma bramka Grzegorza Laty. Biało-Czerwoni trzecią drużyną świata! Polska – Brazylia 1:0.”

„Kolejny wspaniały triumf polskiego piłkarstwa na Stadionie Olimpijskim w Monachium. To tutaj przed dwoma laty w finale igrzysk olimpijskich pokonaliśmy zespół Węgier, zdobywając złoty medal. Tutaj zwyciężyliśmy wczoraj Brazylijczyków 1:0 (0:0). Medal olimpijski w piłce nożnej ma ogromną wartość, ale miano 3. zespołu turnieju o Puchar Świata ma jeszcze większą wymowę. Jest on potwierdzeniem wszystkich superlatywów, jakie wyrażali eksperci pod adresem naszej jedenastki po wspaniałych występach” – to wstępniak podpisany przez ekipę sprawozdawczą „Sportu” na turnieju w RFN, czyli w Niemczech Zachodnich, ówczesnego naczelnego Andrzeja Koniecznego (dojechał na mistrzostwa później), Janusza Jelenia, Zbigniewa Łagódkę i Józefa Bulę.         

Michał Zichlarz

KORESPONDENCI „SPORTU” NA MŚ

1950, Brazylia : -
1954, Szwajcaria : Tadeusz Bagier
1958, Szwecja : Tadeusz Maliszewski vel Narcyz Suessermann
1962, Chile : -   
1966, Anglia : dr Jerzy Roha
1970, Meksyk : -  

1974, RFN: Janusz Jeleń, Zbigniew Łagódka, Jerzy Roha, Józef Bula, Andrzej Konieczny 

„Sport” wysłał do Niemiec Zachodnich kilka znakomitych piór.

Podczas X MŚ na naszych łamach chodziła kolumna „Z ławki trenera”...

... a także „Pocztówka z Sonne-Post”.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się