Spokoluzaki

Marek Papszun mocno potrząsnął szabelką przed ligową wizytą finalisty Pucharu Polski przy Łazienkowskiej.

Taki uśmiech Marka Papszuna w Warszawie chcieliby oglądać jak najczęściej. Fot. Kasia Dzierżyńska / Press Focus

LEGIA WARSZAWA

Taką twarz Marka Papszuna – uśmiechniętą i wyluzowaną – znają kibice futbolu w kraju z jego najlepszych chwil w Rakowie. Teraz pokazał ją także fanom Legii. - Czerpiemy optymizm z tej serii; doceniamy to, co wypracowaliśmy – tak mówił o już ośmiu kolejnych nieprzegranych meczach swej drużyny. Dokładał jednak do tego małe „ale”. - Musimy budować serię wygranych meczów, a nie tylko takich bez porażki – zastrzegał.

Może Raków pomoże?

Legię od strefy spadkowej dzieli dziś... tylko lepszy bilans bramkowy od Arki. Z drugiej strony – do miejsca pucharowego brak jej tylko ośmiu „oczek”. Nic dziwnego, że opiekun Legii – odpowiadając zresztą na dyskusję jej fanów w mediach społecznościowych – zdecydował się na słowa, po których jeszcze niedawno spoglądano by nań ze zdziwieniem. - Dwa najbliższe mecze u siebie pokażą, o co będziemy grali – zaznaczył przypominając, że po Górniku do stolicy przyjedzie również celujące w czołowe miejsca Zagłębie Lubin. – Jeśli je wygramy, będziemy jeszcze patrzeć w górę. Tabela jest tak spłaszczona, że jeszcze możemy nawet o pucharach myśleć – wypalił opiekun stołecznej drużyny. - A najlepiej byłoby, gdyby Raków, zdobywając Puchar Polski, zrobił nam miejsce w europejskich pucharach z rozdania ligowego - dodał z szerokim uśmiechem. My możemy zaś dodać, że ewentualny sukces Częstochowian poszedłby i na jego konto: wszak „pod Papszunem” jesienią przeszli dwóch rywali w PP!

Snajperska „cieszynka”

Owa wyraźnie widoczna u szkoleniowca swoboda dopadła też jego podopiecznych. Ot, choćby krytykowanego przez osiem miesięcy Miletę Rajovicia, autora dwóch trafień w ubiegłoweekendowym meczu z Pogonią. – Wiedziałem, że to kwestia czasu, gdy zacznę strzelać – mówił Duńczyk przed kamerami Canal+ Sport po owym dublecie. I wyjaśniał nietypową „cieszynkę”, jaką po drugim trafieniu zafundował wespół z asystującym mu Rafałem Adamskim. - To był gest pokazujący, że jesteśmy wyluzowani – podkreślał.

Wszystkie kolory Górnika

Stołeczne „spokoluzaki” w sobotni wieczór zagrają z Zabrzanami. - Mieli udaną pierwszą rundę, w tej już tak kolorowo nie jest. Teraz znów złapali dobry moment. Awansu do finału PP trzeba im pogratulować, bo drogę mieli niełatwą – tylko tyle o Górnikach powiedział Papszun. - Bo my musimy patrzeć tylko na siebie! - wytłumaczył swą lakoniczność w tym temacie.

Opiekun Legii problemów personalnych ma w zespole niewiele: z kontuzją ze zgrupowania słoweńskiej kadry wrócił... już wcześniej kontuzjowany Petar Stojanović. W Szczecinie zaś urazu doznał Wahan Biczachczjan i niewykluczone jest, że zabraknąć go może już do końca sezonu. Z kolei po wyleczeniu dolegliwości wraca do gry Bartosz Kapustka.

Dariusz Leśnikowski

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się