Spokojniejsza zima
Zwycięstwem przy Łazienkowskiej gliwiczanie wydostali się ze strefy spadkowej!
Mileta Rajović (z prawej) zawiódł kibiców Legii. Fot. Pawel Bejnarowicz/PressFocus
Po porażce w środku tygodnia z armeńskim Noah trener Legii Inaki Astiz zdecydował się na przetasowania. W kadrze meczowej zabrakło Steve’a Kapuadiego oraz Rubena Vinagre’a, a hiszpański szkoleniowiec poinformował, że były to decyzje taktyczne. Ponadto na ławce usiadł Arkadiusz Reca. Tym samym przemodelowana została linia obrony. Na lewej stronie zagrał Patryk Kun, dla którego był to zaledwie trzeci mecz w sezonie (przez większość rozgrywek był poza kadrą meczową). W środku obok Kamila Piątkowskiego znalazł się Marco Burch, który pojawił się na boisku w lidze po raz pierwszy od 31 sierpnia. Eksperymenty były zrozumiałe, w końcu Wojskowi nie wygrali 10 poprzednich meczów, licząc wszystkie rozgrywki.
Atmosfera na trybunach przy Łazienkowskiej była gęsta. Wściekli przez fatalne wyniki kibice wywiesili transparent skierowany do właściciela Legii. „Mioduski, Legia będzie wielka albo będzie twoja” oraz „Mioduski, największą klęską Legii jest to, że od lat rządzi nią taki nieudacznik, jak ty”. Oberwali też zawodnicy, którzy zostali powitani gwizdami. Spięcie i stres związany z chęcią przerwania fatalnej passy nie pomagało podopiecznym Inakiego Astiza, a widać to było po poczynaniach Milety Rajovicia. Duńczyk w pierwszej połowie w sytuacji sam na sam trafił w Frantiszka Placha, z kolei w drugiej połowie w pojedynku z golkiperem przeniósł piłkę wysoko ponad poprzeczką, gdy ta podskoczyła na nierównej murawie.
Gospodarze nie mieli argumentów, żeby pokonać Placha. Piast długo też nie potrafił stworzyć zagrożenia. Pod bramką Kacpra Tobiasza długo nic się nie działo… aż do 83 minuty. Wówczas piłkę przed polem karnym ustawił Michał Chrapek, rezerwowy, który cierpliwie czekał na wykonanie rzutu wolnego. Gdy tylko sędzia dał 33-latkowi znak, że może wznowić grę, ten oddał cudowny strzał, nie pozostawiając golkiperowi żadnych szans i gwarantując gliwiczanom trzy punkty. Trener Daniel Myśliwiec złapał się za głowę, nie dowierzając. To jednak środowisko Legii musi być w największym szoku, ponieważ warszawski zespół przezimuje w strefie spadkowej. Z kolei Piast na ostatniej prostej przed końcem roku wydostał się z ostatniego miejsca w tabeli i znalazł się nad kreską!
Kacper Janoszka
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Legia Warszawa – Piast Gliwice 0:1 (0:0)
0:1 – Chrapek, 83 min (wolny)
LEGIA: Tobiasz 4 – Wszołek 5, Piątkowski 5, Burch 4, Kun 5 – Arreiol 4 (84. Szymański niesklas.), Augustyniak 5 – Biczachczjan 4 (67. K. Urbański 4), W. Urbański 4 (74. Kapustka niesklas.), Krasniqi 4 (84. Stojanović niesklas.) – Rajović 2 (74. Colak niesklas.). Trener Inaki ASTIZ. Rezerwowi: Kobylak, Chodyna, Goncalves, Jędrzejczyk, Reca, Żewłakow.
PIAST: Plach 6 – Borowski 5 (90+1. Czerwiński niesklas.), Juande 5, Drapiński 6, Lewicki 5 – Jirka 5, Dziczek 6, Tomasiewicz 5 (67. Boisgard 4), Sanca 4 (77. Felix niesklas.) – Barkowskij 4 (76. Dalmau niesklas.), Vallejo 4 (67. Chrapek 7). Trener Daniel MYŚLIWIEC. Rezerwowi: Rychta, Szymański, Lokilo, Lubowiecki, Mokwa, Mucha, Pitan.
Sędziował Mohammed Al Emara (Finlandia) – 6. Asystenci: Turkka Valjakka i Mika Lamppu (obaj Finlandia). Czas gry 93 min (45+48). Widzów 17516. Żółte kartki: Biczachczjan (59. faul), Piątkowski (60. faul), Kapustka (87. faul) – Borowski (48. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| LEGIA | PIAST | |
| 53 | posiadanie piłki | 47 |
| 2 | strzały celne | 3 |
| 7 | strzały niecelne | 7 |
| 5 | rzuty rożne | 3 |
| 14 | faule | 14 |
| 2 | spalone | 2 |
| 3 | żółte kartki | 1 |
