Spoglądanie na Frana Hiszpana
Białostoczanie klepnęli już wypożyczenie Matthiasa Nahuela Leivy, ale na nadmiar jakościowych skrzydłowych wciąż narzekać nie mogą. Kolejny Hiszpan bardzo by się im przydał.
No i posadzili mnie na ławie... – zdaje się martwić Fran Alvarez. Być może w poszukiwaniu gry odpłynie z Łodzi do Białegostoku. Fot. Kacper Pacocha / Press Focus
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
Odejście Oskara Pietuszewskiego, a potem rozstanie z niespełniającymi oczekiwań Alejandro Cantero i Louką Pripem mocno ograniczyło wybory Adriana Siemieńca w bocznych sektorach boiska, bo i mający tam szaleć Alejandro Pozo raczej nie zawojuje w tej roli boisk ekstraklasy. A że Zachary Zalewski – mimo niezaprzeczalnego talentu – to melodia przyszłości, Kamilowi Jóźwiakowi po zagranicznej szkole życia wciąż daleko do reprezentacyjnej formy, a dwa mocno „rozgrzebane” tematy skrzydłowych białostoczanom się wysypały, sięgnęli po dobrze znanego na polskich boiskach, acz kapryśnego piłkarsko i mentalnie Matthiasa Nahuela Leivę, pamiętanego z wicemistrzowskiej ekipy Śląska Wrocław. Hiszpan zadebiutował w sobotę w barwach Jagi na stadionie Widzewa, a teraz... być może doczeka się przeprowadzki spotkanego tam swego rodaka z szatni łódzkiej do białostockiej. Hiszpańską kolonię w Dumie Podlasia (prócz wspominanych Leivy i Pozo, stanowią ją także Jesus Imaz i Sergio Lozano) powiększyć może Fran Alvarez, bo w Jagiellonii łypią na niego uważnie okiem. Informację tę przekazał jako pierwszy dziennikarz „Piłki Nożnej”, Paweł Gołaszewski, a nasze źródła w Białymstoku jej nie zanegowały.
Nieprzypadkowo: jesienne liczby tego gracza (sześć goli, cztery asysty) mogą budzić uznanie. Podobnie jak jego wszechstronność, bo ustawiany był w widzewskich barwach i w środku pola, i na bokach drugiej linii. Ale kiedy zimą właściciel klubu wyłożył 13 mln euro na transfery, nawet dla piłkarza z takim dorobkiem i takimi możliwościami nagle brakło miejsca w jedenastce: wspomnianą potyczkę z Jagiellonią (1:3) przesiedział na ławce.
Sprawa jednak oczywista nie jest, bo kontrakt Hiszpana w Łodzi wygasnąć ma dopiero w czerwcu 2028 roku, a jego wartość rynkowa sięga 1,5 mln euro. Co prawda Jaga na brak gotówki po sprzedaży Pietuszewskiego narzekać nie może, ale w zimowym uzupełnianiu kadry nie szokuje na razie nikogo nadmierną rozrzutnością.
(DaL)
