Spartanie nie poszli za ciosem
Tylko przez tydzień na szczycie tabeli utrzymał się beniaminek z Katowic. Fotela lidera pozbawił go... beniaminek z Opolszczyzny.
Radość katowiczan tym razem była stonowana... Fot. FB/Sparta Katowice
Trener Tomasz Wróbel objęcie prowadzenia w stawce przyjął za coś naturalnego. Nie piał z zachwytu, podkreślając, że liga nie dobiła nawet do półmetka, a przed jego zespołem sporo pracy. By udowodnić, że jego zespół na szczycie tabeli nie znalazł się przez przypadek, konieczne było zwycięstwo z Polonią Nysa, zespołem w środku stawki, ale solidnym, wybieganym i potrafiącym sprawić niespodziankę.
Pierwsze minuty przebiegały po myśli katowiczan, którzy jak najszybciej chcieli udokumentować przewagę. Ich atak pozycyjny był konsekwentny, ale zbyt schematyczny, by mógł zaskoczyć dobrze dysponowanych defensorów ekipy z Opolszczyzny. Gdy wydawało się, że do przerwy bramki nie padną, Olaf Baranowicz przytomnie wycofał piłkę, a pozostawiony bez opieki Rafał Kuliński fantastycznym uderzeniem zza pola karnego posłał ją w „okienko”. Gol „stadiony świata” rozgrzał zziębniętych, najwierniejszych kibiców Sparty. Doświadczony „Kula” znany jest raczej z egzekwowania stałych fragmentów gry, ale tym razem udowodnił, że potrafi przymierzyć również z gry; jego bramkę można oglądać w nieskończoność.
Podczas przerwy w szatni Polonii musiało być głośno i konkretnie, bo na drugą połowę wyszli zdeterminowani oraz pełni wiary w doprowadzenie do wyrównania. Było to widać w ich postawie, która po zaledwie kwadransie przyniosła efekt bramkowy. Nie popisała się w tym momencie defensywa katowiczan, a nieporozumienie w jej szeregach wykorzystał doświadczony Maciej Pisula, uderzając z bliska. Sztab szkoleniowy Sparty postawił wszystko na jedną kartę. Ofensywę rozruszali Daniel Paszek i Robert Woźniak, lecz mimo kilku niezłych okazji, zwycięskiej szali nie udało się przechylić. Najlepszą zmarnował Paszek, minimalnie pudłując w sytuacji sam na sam.
- Mieliśmy ten mecz pod kontrolą, ale jedna nieuwaga kosztowała nas dwa punkty. Tworzymy sytuacje, gramy dobrze, jednak musimy być bardziej zdecydowani pod bramką - powiedział szkoleniowiec Sparty. - Dopisujemy punkt, ale wiemy, że stać nas było sięgnąć po pełną pulę. Pozostaje nam się skupić na kolejnym meczu oraz na Pucharze Polski - dodał Tomasz Wróbel, mając na myśli wtorkowy finał na szczeblu podokręgu z Podlesianką Katowice. Spotkanie z liderem 4. ligi śląskiej rozpocznie się o 11.11.
Marek Hajkowski
◼ Sparta Katowice - Polonia Nysa 1:1 (1:0)
1:0 - Kuliński, 45 min, 1:1 - Pisula, 60 min
SPARTA: Kucharski - Michalski (71. P. Mazurek), Piątek, Torres, Skroch - Ciszewski (71. M. Mazurek), Kuliński, Baranowicz (82. Musiał), Włodarczyk - Strączek (62. Paszek), Zambrano (62. Woźniak). Trener Tomasz WRÓBEL.
POLONIA: Szczerbal - Korzeniewicz, Stępień, Czajkowski, Pawlak - Pisula (69. Matuszewski), Zimon (82. Sikora), Szczodry, Górczak (69. Bambecki) - Perkowski (82. Kuc), Podgórski. Trener Adrian KLAKLA.
Sędziował Michał Grabowski (Jarosław). Widzów 100.
Żółte kartki: Korzeniewicz, Perkowski.
