Sparing podwójnie sentymentalny
Łukasz Piszczek kojarzony jest z LKS-em Goczałkowice-Zdrój, z którym to teraz jego GKS rozpocznie zimowe sparingi.
Tyszanie rozegrają dziś pierwszy mecz kontrolny w trakcie przygotowań do rundy wiosennej. Fot. Gleb Soboliev/Press Focus
GKS TYCHY
Pierwszy tydzień przygotowań tyszan do rundy wiosennej dobiega końca. Po poniedziałkowych badaniach zdrowotnych przystąpili do testów sprawnościowych, dzięki którym sztab szkoleniowy mógł ocenić stan siły, skoczności, szybkości oraz wydolności poszczególnych zawodników. Dzięki temu został opracowany indywidualny zakres zimowych ćwiczeń dla każdego piłkarza z osobna, a od środy wszyscy wspólnie wybiegli już na murawę.
Po drugiej stronie
Zajęcia na sztucznej nawierzchni kompleksu Stadionu Miejskiego były wprowadzeniem na ścieżkę, którą tyszanie mają dojść do inauguracji rundy wiosennej, czyli zaplanowanego na 6 lutego meczu z Wisłą Kraków. Natomiast zaplanowany na tym samym boisku sobotni sparing o godzinie 11.30 z KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój ma stanowić pierwszy etap sprawdzania, czy nowy zespół, z ośmioma (na razie) pozyskanymi zawodnikami, rozumie założenia taktyczne.
Oczywiście nie od razu Kraków zbudowano, więc nikt nie wymaga tego, żeby już na starcie gracze GKS-u zagrali jak z nut, ale bez wątpienia dwóch ludzi do tego starcia „na dzień dobry” podchodzi ze szczególnym sentymentem. Pierwszym z nich jest Łukasz Piszczek i na pewno nikomu nie trzeba przypominać dlaczego. Wszak 66-krotny reprezentant Polski jest Goczałkowiczaninem, a jeszcze jesienią, do 16. kolejki, był grającym trenerem drużyny, która teraz stanie po drugiej stronie piłkarskiej barykady. Dodajmy, że pod wodzą mistrza Polski i dwukrotnego mistrza Niemiec oraz finalisty Ligi Mistrzów „Goczały” w tym sezonie 8 razy wygrały oraz 6 zremisowały na III-ligowych boiskach – i „na do widzenia” ze swoim szkoleniowcem zajmowały 4. miejsce.
Ojciec i serce
O ile Piszczka można nazwać „ojcem goczałkowickiej drużyny”, to na miano serca zasłużył bez wątpienia Jacek Wuwer. Wychowanek Czarnych Gorzyce, a następie zawodnik: Odry Centrum Wodzisław Śląski, Piasta Gliwice, AP Profi Zielonki, Pniówka Pawłowice, Lechii Tomaszów Mazowiecki i Polonii Bytom w goczałkowickim LKS-ie rozpoczął grę latem 2023 roku i stał się „żołnierzem” Łukasza Piszczka. Nowy defensywny pomocnik będzie miał więc najmniej problemów z wejściem w nowy schemat taktyczny, mający wiosną obowiązywać w GKS-ie Tychy.
– Tak naprawdę to trener Piszczek pokazał mi, czym jest piłka nożna – wyjaśniał 27-latek wypożyczony do tyskiego klubu do końca sezonu. – Dużo rozmawialiśmy pod względem taktycznym, ale też treningi dostosowane były pod tę intensywność, której wymagał nasz szkoleniowiec. Dzięki temu zrobiłem jeszcze większy skok, jeżeli chodzi o motorykę. Tam też zrozumiałem, czym jest w ogóle piłka nożna i o co tak naprawdę w niej chodzi. Nie ma więc co ukrywać, że w tym goczałkowickim okresie zrobiłem największy skok; jakby level do góry i chcę to udowodnić wiosną na boisku – powiedział.
W środkowej części boiska
– Do tej pory grałem tylko w III lidze, ale od samego początku żyję tylko z piłki. Wważnym czasem były też 3 sezony spędzone w Polonii Bytom, z którą zdobyłem mistrzostwo III ligi, otwierając zespołowi bramę do II ligi. Wtedy były też propozycje z wyższych lig, ale moje drogi tak się potoczyły, że do tej pory grałem tylko w III lidze. Dlatego bardzo się cieszę, że trafiłem do GKS-u Tychy i mam nadzieję, że wniosę bardzo dużo do zespołu. Jestem defensywnym pomocnikiem, więc w systemie 3-4-3 gram w środku boiska. Nie powiem jednak, że jestem typową „szóstką”, bo potrafię też grać do przodu. Drużyna będzie więc na mnie mogła liczyć w środkowej części boiska – zapowiedział Jacek Wuwer.
Jerzy Dusik
