Sparing i na obóz

Mateusz Czyżycki wrócił do opolskiej drużyny po 4,5-rocznej nieobecności. Chce się odwdzięczyć za podanie pomocnej dłoni.

Poprzednim klubem Mateusza Czyżyckiego (w środku) była Korona Kielce. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

ODRA OPOLE

Dzisiaj piłkarze Odry mają wolne. Nie znaczy to jednak, że przesypiają zimę – wręcz przeciwnie. Po czterech dniach, w których podopieczni Jarosława Skrobacza mieli w sumie siedem treningów, sztab szkoleniowy opolskiego zespołu zaplanował jeden dzień luzu na zebranie sił przed pierwszym sparingiem i rozpoczynającym się tuż po nim tygodniowym zgrupowaniem w Wałbrzychu. W sobotę o godzinie 11.30 w Opolu niebiesko-czerwoni zmierzą się bowiem z Rekordem Bielsko-Biała, a w niedzielę, już pod górą Chełmiec, mają w planie dwa treningi.

Bez Hiszpana i Estończyka

Co najważniejsze, trener Skrobacz ma już praktycznie sformowaną kadrę. Z klubem pożegnali się wystawieni na listę transferową Jordan Dominguez i Artur Pikk. Hiszpański pomocnik, który w Odrze grał pół roku, występując z reguły jako zmiennik, znalazł nowy klub w Grecji i będzie grał w drugoligowym Panargiakos APO. Natomiast 62-krotny reprezentant Estonii oraz mistrz Estonii, Białorusi i Łotwy, po dwóch latach gry w niebiesko-czerwonych barwach, w których wystąpił w 39 spotkaniach ligowych, rozwiązał kontrakt.

Na stare śmieci

Dodajmy, że na liście transferowej zostali jeszcze Maksymilian Banaszewski i Józef Burta, a miejsca tych, którym władze klubu podziękowały za grę w Odrze, zajęli już napastnicy Szymon Kobusiński i Marcel Mansfeld, pomocnicy Damian Tront i Jakub Pochcioł oraz ostatni z pozyskanych zimą Mateusz Czyżycki, który wrócił na stare śmieci.

– Wracam do klubu, w którym miałem przyjemność grać i bardzo dobrze się tutaj czułem – stwierdził w klubowych mediach zawodnik urodzony 8 lutego 1998 roku. – Jest tutaj bardzo dużo znajomych mi twarzy, więc można powiedzieć, że czuję się jak w domu. W Odrze zawsze była rodzinna atmosfera, co widać po latach spędzonych przez zawodników w tym klubie. Nie było mnie tutaj prawie pięć lat, a w szatni są nadal Rafał Niziołek, Mateusz Kamiński i Piotrek Żemło. To, ile lat są w tym klubie, pokazuje to, o czym mówiłem wcześniej. Mam nadzieję, że po raz kolejny będę miał z nimi przyjemność przebywać na boisku, jak za dawnych lat. Na pewno znajomość zawodników w drużynie pomaga i aklimatyzacja jest szybsza. Z innymi chłopakami też znam się z boiska i na pewno złapiemy dobry kontakt.

Pomocna dłoń

Wychowanek Okocimskiego KS do stolicy polskiej piosenki pierwszy raz zawitał na początku 2018 roku. Po udanej rundzie jesiennej, rozegranej w drugoligowej wówczas Siarce Tarnobrzeg, zrobił krok w górę piłkarskiej drabinki, ale początek w Odrze okazał się pechowy. Już w drugim występie, przeciwko GKS-owi Katowice, „Czyżyk” doznał bowiem kontuzji i na dwa miesiące wypadł z gry. W sumie wiosną siedem lat temu rozegrał tylko cztery spotkania. O wiele lepszy był kolejny sezon, bo w 33 meczach strzelił trzy gole. Podobnie udane były rozgrywki 2019/20, w których 32 razy zagrał dla Odry i także strzelił trzy gole. Z takim dorobkiem wpadł w oko działaczom Warty Poznań, która wywalczyła awans do ekstraklasy.

W klubie dwukrotnego mistrza Polski Czyżycki przez półtora sezonu rozegrał 39 spotkań w krajowej elicie i strzelił jednego gola, a po następnych 18 miesiącach spędzonych w GKS-ie Tychy wrócił do ekstraklasy i w barwach Korony Kielce w sezonie 2023/24 w 18 meczach ekstraklasy strzelił dwa gole. Plany gry w kieleckim zespole pokrzyżowała mu jednak kontuzja ścięgna Achillesa i od 17 marca 2024 roku nie oglądaliśmy go w akcji. W Opolu pamiętano jednak jego dobre występy.

– Na pewno potrzebowałem pomocy – zaznaczył Czyżycki. – Odra wyciągnęła do mnie rękę i była zdeterminowana, by mnie zakontraktować, za co jestem bardzo wdzięczny. Mam nadzieję, że odwdzięczę się na boisku. Myślę, że bardzo dużo się zmieni po przeprowadzce na nowy stadion, na który bez wątpienia Odra zasługuje. Myślę, że to jest wejście na zupełnie inny poziom i będziemy chcieli swoją grą to potwierdzić.

Jerzy Dusik