Sold out w Niecieczy!
W tym meczu nikt nie będzie chciał przeczekać licząc, że szczęśliwe zakończenie samo się przydarzy.
Na razie słonie przed stadionem w Niecieczy trąby mają jeszcze opuszczone, ale wkrótce je z pewnością uniosą! Fot. Krzysztof Porębski / PressFocus
Starcie Bruk-Betu Termaliki Nieciecza z Pogonią Szczecin zapowiada się świetnie. Oba kluby raz wygrały, raz przegrały i zdobyły tyle samo punktów, są niedaleko siebie w tabeli, ale - gdy będziemy trzymać się założenia, że „jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz” – w lepszych nastrojach będzie drużyna Pogoni. Potrafiła zebrać się po potwornym laniu w Radomiu i prawie identycznie schłostać Motor. Nieciecza odwrotnie - po fantastycznym meczu w Białymstoku - musiała pogodzić się ze sposobem w jaki miejsce w szeregu pokazała jej Cracovia. Teraz zagra pierwszy raz w tym sezonie na własnym stadionie (swoją drogą to dziwne, że beniaminek dwa pierwsze spotkania po awansie gra na wyjeździe) i zapowiada się świetny mecz! Świetny i – miejmy nadzieję z dużą ilością goli. Można się tego spodziewać – mimo, że w piłce nic przecież nie jest pewne – bo Portowcy mają silny atak z obecnym królem strzelców Efthymiosem Koulourisem na czele, ale i duże problemy w defensywie: szczecinianie w dotychczasowych dwóch starciach stracili przecież aż sześć goli. Będzie się więc działo!
Symboliczny rywal
Nic dziwnego, że Niecieczę i okolice przepełnia niecodzienny nastrój oczekiwania i ekscytacji. Wszystkie bilety na ten mecz zostały wyprzedane już trzy dni temu! Już dawno przekonałem się, że piłkarskie rozgrywki jakby mimochodem stwarzają sytuacje bardzo symboliczne. Przecież to właśnie meczem z Pogonią zespół Niecieczy żegnał się z ekstraklasą w 2022; gdy z niej spadał ostatni mecz zremisował w Szczecinie 2:2. Obie bramki zdobył Bośniak Muris Mesanović i to też w jakiś sposób jest symboliczne, bo w Niecieczy już go nie ma, zdążył zaliczyć dwa inne kluby, a nowy rozdział ekstraklasowej historii tworzą już inni strzelcy. Choćby znany ze świetnych występów w Górniku – przy Marcinie Broszu - Jesus Jimenez.
- Myślę, że Jimenez, tak jak Kurzawa [grający ostatnio w Pogoni - red.], da Termalice dużo radości, ale oby dopiero od kolejnego meczu – mówił przed spotkaniem trener gości Robert Kolendowicz. Jedno jest pewne: organizacja gry, faza przejścia z bronienia do atakowania, to bardzo mocne, nieprzypadkowe atuty gospodarzy. Tego rodzaju cechy nie znikają ot tak, choć da się je również zneutralizować, co udowodniła ostatnio Cracovia.
Uwaga na rzuty rożne
Z kolei w Pogoni z pewnością kombinują, jak podtrzymać dobre nastroje po ostatnim efektownym zwycięstwie nad Motorem Lublin, który w poprzednim sezonie udowodnił przecież, jako beniaminek, że sroce spod ogona nie wypadł… Na tym skupia się trener Robert Kolendowicz, któremu za dwa tygodnie minie rok, odkąd jest w Pogoni pierwszym trenerem. Praca w Szczecinie jest jego pierwszą na tym stanowisku i przyznać trzeba, że ogólny bilans jest zadowalający. Mało kto już raczej pamięta o jego poprzedniku, szwedzkim trenerze Jensie Gustafssonie, który opuszczał Szczecin w trybie... nagłym, przenosząc się do saudyjskiego Al-Fateh, gdzie skusiły go dolary. Jego asystent Kolendowicz chcąc nie chcąc, ale bardziej oczywiście chcąc, przejmował więc drużynę z zaskoczenia, ale potrafił znaleźć jej stałe miejsce w ligowej czołówce. Teraz Pogoń walczy o utrzymanie tego trendu, dlatego szczecinianie są zmobilizowani i w Niecieczy mają wystąpić w najsilniejszym składzie. Kolendowicz ostrzega jednak, że nie będzie łatwo. - Bardzo podoba mi się intensywność w grze Niecieczy, a także organizacja w bronieniu i atakowaniu. Mają fantastyczne stałe fragmenty gry. To zespół bardzo dobrze poukładany przez trenera Brosza. Czeka nas bardzo trudny mecz.
Z pewnością Pogoń będzie jednak przygotowana na rywali, sama trzymając w zanadrzu niespodzianki. Nie dziwi więc fakt, że na ten mecz nie ma już biletów.
Paweł Czado
